Do dwójki jako bytu

Napisany 16/06/2016

 

Filozofowie nie wiedzą czy istnieją dwójki

Tomek i Miłek Żyznowscy są dwójką

Dla rodziców będących dwójką dla nich

Dla innych co ich nie rozróżnili

 

Ta dwójka żyje w Sierczy

Jeździ do Wieliczki Krakowa Olchowca

Rzadko coś knuje skutecznie albo nie

Inni zwą ją braćmi ale rodzice inaczej

 

Ich dwójkowość – to co między nimi

Kiedyś przeminie oby zostawiła resztę

O niej ta powiastka zamyślona jako resztka

Mało prześwitująca przez inne

 

Starszy a młodszy młodszy a starszy

Dwa światy cztery byty

Cyfra się nie ustali nigdy

Dwójka niepoliczonych możliwości

 

Ciągną w życie blisko siebie

Każdy w swoją stronę sam

Każdy z częścią drugiego w sobie

Dumnie ambitnie za zwyczajem

 

Wyłączą czy nie środek między nimi

Zawieszony między ich głowami i sercami

Istniejący niezależnie w świecie

Także w wyobrażeniach innych ludzi

 

Którą logiką każdy wybierze dla ich dwójki

I Tomasz i Miłosz i Miłosz i Tomasz

Nie Miłosz nie Tomasz nie Tomasz nie Miłosz

Tomasz lub Miłosz Miłosz lub Tomasz

 

I Miłosz lub Tomasz i Tomasz lub Miłosz

Albo Tomasz i Miłosz albo Miłosz i Tomasz

Albo Miłosz lub Tomasz albo Tomasz lub Miłosz

Albo Tomasz albo Miłosz albo Miłosz albo Tomasz

 

Bracia rodni rodzeni z rodziców jednych

Chcących dla nich jednego i różnego

Różni złączeni zawsze jedną rodnością

Jednym domem jednymi widokami jedną Bazą

 

Niewielu braci wyzyskuje braterstwo

Niewiele ludzi wie co im dano

Nie o bezmiar możliwości chodzi a o jedną

Dla Miłka i Tomka niepowtórzoną dla nikogo

 

Rzadko starszy zawsze ucieka a młodszy goni

Motywacje i impulsy się nie starzeją

Nie kończą łatwo wzajemne porównania

Różnice nie znikają nie maleją

 

Dwójka gdyby nie istniała można ją nazwać

Tomko-Miłek Miłko-Tomek Miłko-Tomki

Słuszne pojęcia stworzą ich dwójkowość

Wyjdą z niej nowe słowa dla świata

 

Wiesław Żyznowski

Na oddzielone na zawsze o cztery dni, w zasadzie wspólne, tym razem piętnasto-jedenaste urodziny Dwójki Żyznowskich.

Ukończone 8 maja 2016 roku w Hat Yai, w południowej Tajlandii.

 

Zapisany w: Bez kategorii.

2 Komentarzy

  1. Napisany przez Wiesław Żyznowski:

    14 czerwca 2016 roku moje dwie ciotki od strony mamy, 80-letnia Tosia i 84-letnia Hanusia, rozmawiając przez telefon, jak to mają w codziennym zwyczaju – było to wczesnym przedpołudniem – popłakały się serdecznie. Hanusia wspomniała, że z całego rodzeństwa Szymoniaków – jedenaściorga, z którego dziesięcioro dożyło dorosłości – jeszcze tylko one zostały, mogą sobie porozmawiać i nikogo więcej już nie ma do (takiej) rozmowy. Na co Tosia jej powiedziała, że powinny się cieszyć, że „jeszcze one dwie mogą porozmawiać”.
    Gdzieś za około 10 lat, w roku 2026, minie 100 lat ciągłego trwania „rozmowy rodzeństwa” Szymoniaków, podtrzymywanego obecnie już tylko przez dwie ostatnie na tym świecie, najmłodszą i trzecią od końca, kochające się siostry Hanusię i Tosię. Oby dożyły tego czasu w zdrowiu. Ta „rozmowa rodzeństwa” zaczęła się pewnie wtedy, jak urodzony w 1921 roku, najstarszy Staś zaczął komunikować z dwa lata młodszą Marysią, być może na temat jeszcze dwa lata młodszej Helci, mojej nieżyjącej już 28 lat mamy.
    Po ustaniu „rozmowy rodzeństwa” Szymoniaków znikną na zawsze relacje jednej rodziny, składającej się z rodziców i dzieci. Mnie, wywodzącego się z niej, nikt już nie nazwie swoim – a nie jakimś tam – siostrzeńcem. Rodzina ta zaczęła się w 1919 roku, kiedy ślub wzięli Franciszek Szymoniak i Rozalia Szewczyk.

    19/06/2016 @ 12:39
  2. Napisany przez Wiesław Żyznowski:

    - Mamo, gdzie mam dać to pismo?

    29/06/2016 @ 11:11

Napisz komentarz

*