Jolanta Białek: Sztuka ubrana w sny. Henryk Kozubski – wielicki Chagall „Dziennik Polski”, 8 stycznia 2010

„Urodzonych w latach dwudziestych ubiegłego wieku, którzy jeszcze żyją, nie widać już tak, jak jeszcze niedawno, a i urodzeni w następnej dekadzie zaznaczają swoją obecność coraz słabiej. A tu podharcmistrz, Henryk Kozubski, rocznik 1911, dziecko I wojny światowej, maluje i wystawia akwarele. Podczas wystaw wygłasza odczyty, cały czas stoi, w ciemnym garniturze; harcerz długodystansowiec nadrabia siedemdziesiąt lat życia podczas których nie malował…” – tak zaczyna się wstęp autorstwa Wiesława Żyznowskiego do albumu „Henryk Kozubski – wielicki Chagall”, najnowszej publikacji wydawnictwa z Sierczy.
W opracowaniu dokumentującym dokonania malarza, który kilka tygodni temu skończył 98 lat, tekstu jest niewiele. Słowa nie wydają się tu potrzebne. Mówią zań obrazy Henryka Kozubskiego, których w albumie jest prawie 100. Malarz, który tworzy od zaledwie kilkunastu lat, ma w dorobku ponad 300 prac, które były pokazywane na dziesiątkach wystaw w kraju i za granicą.
Henryk Kozubski urodził się 10 grudnia 1911 roku w Bieczu. Choć w jego rodzinnym domu wszyscy muzykowali, malowali lub rysowali, a on sam był „podejrzewany” o talent malarski – po maturze zdecydował się studiować rolnictwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Potem – pracując w wyuczonym zawodzie – zapomniał o malowaniu na wiele lat. O malowaniu, ale nie o sztuce. W latach 80. ubiegłego wieku organizował w Wieliczce kilkakrotnie sejmiki kulturalne, podczas których można było oglądać prace wielickich twórców oraz artystyczne rzemiosło. Takie spotkania ze sztuką odbywały się m.in. w rocznicę uchwalenia majowej Konstytucji z 1791 roku.
Pasja do malowania „obrazków” – jak często mówi o swoich pracach malarz senior, powróciła w jesienny wieczór 1995 roku. Będąc już na emeryturze Henryk Kozubski sięgnął po akwarele wnuczki i namalował swój pierwszy od dziesiątków lat obraz – „Wierzby polskie”. Niedługo potem – 25 maja 1996 roku – z okazji 30-lecia Klubu Przyjaciół Wieliczki odbyła się pierwsza wystawa jego prac. – Zawsze mówię, że malowanie to życiowa niespodzianka, którą pragnę wykorzystać. Nie spodziewałem się, że w tym wieku zacznę, że będzie mi się chciało… A to, że będę miał swoje wystawy, że ludzie będą mieli ochotę je oglądać – nie przeszło mi nawet przez myśl – te słowa wielicki malarz powtarza nieodmiennie pytany o swoją twórczość i jej początki. W minionych czternastu latach obrazy 98-letniego malarza prezentowane były na ponad 80 wystawach w Polsce (m.in. w Krakowie, Bochni, Gdowie, Niepołomicach, Kłaju, Myślenicach i oczywiście w Wieliczce) oraz za granicą […]. Jego obrazy znajdują się także w wielu prywatnych kolekcjach nie tylko w naszym kraju, ale i w Niemczech, Anglii, Francji i Norwegii.
„Kozubski swym malarstwem admiruje życie i świat, na który patrzy tak długo; podróżuje z sentymentem po miejscach, które zna. Utrwala dla potomnych widoki, o które się martwi, odtwarza wielickie i bieckie stare dworki i krajobrazy, także ukochane komory solne – te widzi w kolorze, nie w szarości. Swoich obiektów nie oddaje całkiem realistycznie, nadaje im rys jakby kolorowej bajkowości, osnuwa je marzeniem z dzieciństwa, ubiera w sny […]”- pisze o twórczości Henryka Kozubskiego Wiesław Żyznowski.
Zaś sam malarz, który swe dokonania dokumentuje w kronikach wystaw, ma w tych notatkach także wiersz autorstwa Stanisławy Kulig: „Czas nieubłaganie nam szybko upływa, lecz sztuka się nie starzeje, zawsze cenna, żywa: Malarstwo to rzecz piękna, ze sztuki się rodzi, póki ją tworzymy jesteśmy wciąż młodzi”. – A ja jestem młody – powtarza wielicki Chagall.