Podróż sentymentalna przez Wieliczkę, „Głos wielicki” 2009, nr 6

Nauczyciele, profesorowie, kupcy, uczniowie, pomoce domowe, górnicy, turyści, żony, mężowie, dzieci – „Wieliczanie na opisanych fotografiach” opowiadają współczesnym swoje historie. Niezwykły ton tym opowieściom nadaje autor książki Wiesław Żyznowski swoim komentarzem nawiązującym do poezji, filozofii, historii fotografii.

Wydawnictwo Wiesława Żyznowskiego to niezwykłe przedsięwzięcie, którego głównym celem nie jest na pewno sukces ekonomiczny. Prowadząc tą, jak sam mówi, deficytową działalność komercyjną, chce ocalić od zapomnienia lokalną historię, tradycję, ludzi, którzy byli tu przed nami. „Wieliczanie na opisanych fotografiach” to już trzecia pozycja dotycząca lokalnej historii sfinansowana przez wydawnictwo.
Pierwsza to „Siercza, dach Wieliczki”, następna „Brzegi i Grabie pod Niepołomicami”. Wszystkie pięknie wydane, na mocnym papierze i w pięknej, twardej oprawie, dla miłośników książek i lokalnego kolorytu rzeczy bezcenne do umieszczenia w domowym księgozbiorze.
„Wieliczanie” to jak mówi autor i wydawca Wiesław Żyznowski, zbiór mini-opowieści, esej fotograficzny o ludziach, którzy tu mieszkali, żyli i czasem jeszcze są. Pokłon w stronę drobnych historii, uchwyconych przez fotografów okruchów życia, które mogą nam powiedzieć bardzo wiele, jeżeli nauczymy się od autora patrzeć i widzieć zaklęte w nich życie. „Książka ta jest wyborem prywatnych zdjęć wieliczan, opatrzonych komentarzami, i nie można mieć pewności, czy jest czymś ponad to” – pisze we wstępie autor.
Na pewno jest – odpowiadają czytelnicy swym zachwytem a i sam autor przyznaje, ze i dla niego jest czymś ponad to.
– Ta książka jest moim protestem na odmówienie ludziom poetyckości, poezja jest w każdym człowieku, tak jak wszystko inne. W tak zwanym „zwykłym człowieku” czasem więcej jest poezji niż w uznanym poecie – mówi autor – Dlatego cieszy mnie bardzo, że książka jest przyjmowana tak ciepło i porusza w czytelnikach uczucia, o których chcą rozmawiać. Słyszymy entuzjastyczne głosy, ktoś powiedział „teksty napisane z miłością” i to jest dla mnie niezwykle ważne. W tej książce obecna jest praca wielu ludzi, mam nadzieję, że są tam rzeczy unikalne ze mnie i że trafiają do czytelnika. W ten sposób to przedsięwzięcie staje się dochodowe, jeżeli chodzi o satysfakcję.
– Czasem niełatwo było przekonać właścicieli fotografii do opowiedzenia swojej lub rodzinnej historii – mówi Anna Krzeczkowska, która wzięła na siebie rozmowy i zbieranie opowieści. Aby opowiedzieć prywatne historie trzeba mieć do rozmówcy zaufanie, czasami ludzie dawali nam tylko zdawkowe informacje – teraz, gdy zobaczyliby książkę, opowiedzieliby dużo więcej. Niektórzy pytają, kiedy ukaże się druga część, chętnie by dodali jeszcze jakieś zdjęcia lub historie.
– Moim zdaniem za dużo jest książek ogólnych, a za mało lokalnych – mówi Wiesław Żyznowski. Ważne jest to, co bezpośrednio nas otacza, co łączy nas z poprzednimi pokoleniami. Książki lokalne z założenia są deficytowe, bo krąg odbiorców jest ograniczony. Ale w „Wieliczanach” jest dużo więcej niż tylko lokalne historie i fotografie, dlatego mam nadzieję, że książka znajdzie czytelników niezależnie od miejsca zamieszkania, a zależnie od sposobu patrzenia na świat. O sobie wiem, że jestem sentymentalny i starałem się z tym sentymentalizmem nie przesadzić, nie więcej niż 5% w przekazie – żartuje Wiesław Żyznowski.

Wydawnictwo ma już plany na następne pozycje, kolejną będzie książka o Żydach z Wieliczki. W „Wieliczanach” jest poświęcony im rozdział, ale na pewno nie wyczerpuje on tematu. Przed wojną mieszkało w Wieliczce około czterech tysięcy Żydów, w czasie wojny zniknęli prawie wszyscy i teraz wcale się o nich nie mówi.
– Jest jakaś dziura w naszej pamięci – mówi Wiesław Żyznowski – Zainspirowała mnie wydana w Izraelu „Wielicka Księga Pamięci”, chcielibyśmy zaprotestować przeciwko temu milczeniu i przypomnieć o należnym im miejscu w naszej historii. Przy okazji „Wieliczan” nawiązaliśmy kontakty z żyjącymi do dziś Żydami z Wieliczki, oni bardzo żywo reagują na każdy kontakt, żyją przeszłością, używają pięknej polszczyzny. […]
– Mamy też marzenie, którym jest wydanie nowej monografii Wieliczki. Ostatnia, „Dzieje Wieliczki”, była opracowana w latach osiemdziesiątych i już dawno zniknęła z półek. Poszukujemy historyka, znawcy Wieliczki, który mógłby się tym zająć, a pracy starczy na kilka lat. Nasze wydawnictwo może to przedsięwzięcie sfinansować, zorganizować i wydać, ale prawdopodobnie jest tylko kilku ludzi, którzy mogliby się podjąć tej pracy.
(AS)