Justyna Kutrzeba, Friedmanowie (1810-1939)
fragmenty
Rodzina Friedman w Wieliczce
Decydując się napisać historię rodziny trzeba zawsze wybrać moment początku opowieści. Rodzina przecież to pewna ciągłość pokoleń, której korzenie są trudne
do ustalenia. Z pewną pomocą i ułatwieniem przychodzą źródła – one, bowiem determinują czas, od którego rozpocznie się opowieść.
Pisząc historię rodziny Friedman należy odwołać się do postaci Hirscha Friedmana (1),
o którym wiadomo, że był mieszkańcem Księstwa Warszawskiego (2), gdzie urodził się w 1808 lub 1810 roku. Młody Hirsch ożenił się w wieku parunastu lat z Reizlą, w 1825 roku urodził się ich syn Abraham (3).
Sytuacja polityczna dawnej Polski w XIX wieku
Początek dziewiętnastego wieku, kiedy urodził się Hirsch Friedman, był czasem wielkich nadziei dla mieszkańców dawnej Polski. W 1795 roku utraciła ona niepodległość w wyniku rozbiorów dokonanych przez Austrię, Prusy i Rosję (4) . Jednak triumfalny przemarsz wojsk Napoleona przez Europę pozwolił Polakom snuć wizje odbudowy polskiej państwowości u boku cesarza Francuzów. Marzenia powoli zaczynały stawać się rzeczywistością: 7 lipca 1807 powstało Księstwo Warszawskie. Ludność żydowska stanowiła w nim 9% ogółu (po przyłączeniu Galicji 7,2%) (5) . Była zobowiązana płacić specjalne podatki (6), jej prawa polityczne były zawieszone na dziesięć lat, w czasie których miała się ucywilizować i zintegrować z chrześcijanami (7). Klęska Napoleona przypieczętowała los ziem polskich, które na powrót zostały podzielone między Rosję, Prusy i Austrię.
Pierwsze lata życia Hirscha Friedmana przypadają zatem na okres istnienia Księstwa Warszawskiego, a potem Królestwa Polskiego, zwanego też Kongresowym. Zostało ono powołane w 1815 roku. Jego władcą był car Rosji. Polacy nie byli zadowoleni z jego rządów, ponieważ nie przestrzegał konstytucji, która obowiązywała na ziemiach polskich. W wyniku niezadowolenia społecznego wybuchło powstanie listopadowe w 1830 roku, które było skierowane przeciwko caratowi. Ludność żydowska zachowywała postawy od życzliwości
i chęci udziału w walkach (zwłaszcza młodzież) czy też poprzez pomoc finansową, przez neutralność, aż po wrogość.
Tereny ówczesnego Królestwa Polskiego w pierwszej połowie XIX wieku nie należały do spokojnych. Życie codzienne dla zwykłej rodziny żydowskiej (i nie tylko) w obliczu powracających konfliktów zbrojnych na pewno nie było łatwe. Być może, dlatego młody Hirsch Friedman zdecydował się wraz z żoną i dziećmi w 1840 roku wyemigrować
do sąsiedniej Rzeczpospolitej Krakowskiej. To mini państwo powstało na mocy ustaleń Kongresu wiedeńskiego. Rzeczpospolita Krakowska cieszyła się większą swobodą i całkiem nieźle prosperującą gospodarką, a to za sprawą przywilejów handlowych. Towar wwożony
na terytorium wolnego miasta nie był obłożony cłem. Kraków stał się ważnym ośrodkiem tranzytowym, jak również prawdziwym rajem dla kupców, bankierów i przemytników (8).
Wydawałoby się, że Hirsch Friedman postąpił słusznie decydując się
na „przeprowadzkę” do spokojniejszego państwa. Jednak lata 1846 – 1849 były czasem burzliwych wydarzeń w Galicji. Zapoczątkował je powstańczy zryw niepodległościowy, który przerodził się nieoczekiwanie w rabację galicyjską będącą krwawą rozprawą chłopów
ze szlachtą. Rewolucjoniści krakowscy na czele, których stał Rząd Narodowy głosili hasła równości wobec prawa wszystkich obywateli. Odezwa rządowa „Do braci Izraelitów” została ochoczo przyjęta przez ludność żydowską, której część pragnęła zasilić szeregi Gwardii Narodowej. W powstanie zaangażowali się i postępowcy, i ortodoksi. Po tym kilkudniowym epizodzie przyszedł czas na Wiosnę Ludów, która niosła ze sobą poważne nadzieje
na ostateczną emancypację Żydów. Konstytucja ogłoszona w 1849 roku przez młodego Franciszka Józefa potwierdzała równość wobec prawa, dawała tym samym pełnię swobód obywatelskich ludności żydowskiej. Izraelici mogli zatem zmieniać miejsce zamieszkania, czego dotychczas nie wolno im było. Konstytucja jednak nie weszła w życie. Upadek Wiosny Ludów oznaczał powrót do konserwatywnej polityki Wiednia. Żydzi nie mogli piastować urzędów w sądownictwie i notariacie, nie mogli być profesorami na uniwersytetach. Ponownie byli zobowiązani do płacenia dawnych podatków . Pod tym względem zarówno car Rosji jak i cesarz austriacki byli jednogłośni. Ze wspomnianych wyżej restrykcji rodzinę Hirscha Friedmana dotyczyło tylko płacenie podatków (9), gdyż sam Hirsch był zwykłym rzemieślnikiem, a zatem zakaz wykładania na uniwersytecie nie był dla niego szczególnie dotkliwy.
Friedmanowie w Wieliczce
Hirsch Friedman początkowo planował osiedlić się na Kazimierzu obok Krakowa lub
w innym pobliskim miasteczku. Kazimierz w tym czasie był miastem żydowskim, oddzielonym rzeką Wisłą od Krakowa. Napotkane trudności – brak zezwolenia na osiedlenie się w Krakowie? – uniemożliwiły Friedmanom zrealizowanie tego planu, w związku z czym, zamieszkali w żydowskiej dzielnicy Klasno, które znajdowało się na wzgórzu tuż obok Wieliczki. Hirsch Friedman trudnił się kowalstwem, dlatego nie zwlekając otworzył na Klaśnie sprzedaż towarów żelaznych. Interes po ojcu, który zmarł w 1880 (10) , przejął jego syn Abraham. Dzięki swej zaradności i otwarciu na sprzyjające okoliczności rozwinął działalność, stając się równocześnie dostawcą niezbędnych artykułów dla kopalni soli w Wieliczce. Warto dodać, że był jedynym dostawcą żelaza w mieście. Abraham Friedman zajmował się również prowadzeniem restauracji w Wieliczce od 1892 roku (11). Dbał także o swoich bliskich. Zakupił duży obszar ziemi przy drodze do Wieliczki, by wybudować duży trzypiętrowy murowany dom. Był to jeden z pierwszych budynków na ul. Kilińskiego. Na parterze prowadził skład żelaza, który prosperował do czasu wybuchu II wojny światowej (12).
Życie nie składa się tylko z interesów. Abraham Friedman był pobożnych chasydem, zwolennikiem Sandzere rebe, czyli Rabina cudotwórcy z Nowego Sącza – Chaima Halbersztama (13) , z którego zdaniem bardzo się liczył. Po śmierci Rabina w 1875 roku schedę po ojcu przejął syn: Jeheskel Halbersztam. Do zwyczajów przywódców chasydzkich należały objazdy po miejscowościach zamieszkiwanych przez swoich zwolenników, dlatego też Abraham Friedman gościł samego Chaima, a potem jego syna w progach swego domu na Klaśnie niejeden raz (14).
Abraham wraz z żoną Małką (z domu Guttman) miał syna Eliasza Hirscha (15), który urodził się siódmego listopada 1856 roku (16) . Oprócz syna miał jeszcze trzy córki. Jedna z nich wyszła za mąż za Szlomo Weinberga, który był grojse Talmud hochen (jid.) czyli uczonym talmudystą, zwolennikiem Haskali, w przeciwieństwie do swojego szwagra – Eliasza Hirsza. Druga córka – Brucha – wyszła za mąż za Mechela Spirę (17) . Z trzecią, której imię niestety nie jest znane, ożenił się Greenbaum.
O ślubie Abrahama i Małki można dowiedzieć się z ksiąg metrykalnych. Wiek „nowożeńców” wskazuje, że była to ceremonia cywilna, a ślub religijny już dawno mieli za sobą, ponieważ Abraham liczył wówczas 67 lat a jego żona 64 lata. Abraham znany był jako „od dawniejszego czasu właściciel realności nr 35 w Wieliczce”, a „Małka Guttman, uczona w Klaśnie, od dawniejszego czasu zamieszkała w Wieliczce, córka Salomona i Racheli Guttman w Klaśnie”. Ślub odbył się 26 grudnia 1892 roku w Wieliczce, w obecności zastępcy rabina Lobla Rosenberga (18). Nowoczesne państwo wymagało od swoich obywateli zapisu faktu zaślubin w aktach metrykalnych. Jednak dla ortodoksyjnych wyznawców judaizmu był to obowiązek zbyteczny, liczyła się bowiem dla nich ceremonia odbyta w obecności rabina. Stąd też problemy z małżeństwami rytualnymi (w księgach metrykalnych funkcjonowała nawet osobna rubryka na nie). Najczęściej to właśnie rabin był zobowiązany prowadzić księgi zaślubin, które potem przesyłał do pełnomocnika magistratu z Żydowskiego Urzędu Metrykalnego w Krakowie. Obowiązkiem gminy było prawne zatwierdzanie ślubów rytualnych i legitymizacja potomstwa z tychże małżeństw (19) . Abraham zawarł cywilny związek małżeński właściwie na krótko przed śmiercią. Zmarł w 1895 roku 22 marca, o godzinie 4.30 po południu. Został pochowany na klaśnieńskim cmentarzu dzień później. Miał 72 lata (20) .
Warto wrócić do Eliasza Hirscha Friedmana, który zaręczył się mając lat piętnaście, a ożeniła się z Rachelą Hirschfeld w wieku szesnastu lat. W księgach metrykalnych znajduje się zapis o ślubie, gdy mieli już po 30 lat, zapewne chodzi o ślub cywilny, który jednak odbywał się w obecności: „Markusa Weissa, nauczyciela religii mojżeszowej przy szkołach ludowych w Wieliczce, uprawnionego przez wielebnego rabina Simona Frankela z Podgórza”. Ceremonia odbyła się jedenastego marca 1887 roku w Wieliczce. Eliasz figuruje wtedy jako „uczony w Klaśnie, obecnie kupiec w Wieliczce (…) właściciel realności nr 35”, jego żona zaś jako „uczona w Krakowie córka Markusa i Prywy Hirschfeld z domu Rakowerów, handlowców w Krakowie nr 60” (21) . Wspomniany Rakower był ponoć bardzo zamożnym człowiekiem. Tradycja rodzinna podaje, że młody Eliasz Hirsch Friedman dał się poznać jako bardzo zdolny i przedsiębiorczy chłopak. Miał wszakże bardzo dobry przykład w ojcu, który jak wspomniano wcześniej odznaczał się zaradnością. Na początku pomagał ojcu w prowadzeniu składu żelaza, w wypełnianiu zamówień dla salin, przyjmował zlecenia, wypełniał rachunki, załatwiał konieczne sprawy. Tak zarabiał na utrzymanie swojej rodziny.
Należy tu wspomnieć o przekonaniach religijnych domu Racheli, z którego się wywodziła. W przeciwieństwie do swego męża i jego rodziców, jej bliscy byli zwolennikami misnagdim – zatem nie wspierali chasydyzmu. Teść Eliasza Hirscha Friedmana prowadził sklep z tekstyliami w Krakowie, handlował z kupcami w Czechach i Słowacji (wówczas były to tereny należące do Austro-Węgier). Ojciec Racheli widząc zdolności młodego zięcia chętnie zaangażowałby go do pomocy w sklepie, a później zapewne przekazał intratny interes. Ku takiemu pomysłowi – również, dlatego by zamieszkać w prestiżowym Krakowie – skłaniała się Rachela. Eliasz Hirsch nie kwapił się jednak do przeprowadzki, bo jak już zaznaczono wcześniej był zaangażowany w pracę w składzie żelaza.
W tym czasie do Klasna, jak każdej zimy, zawitał Rabin Jeheskel z Sieniawy – dokąd przeniósł się z Sącza. Najpierw tańczono i śpiewano na przyjęciu, a potem nadszedł czas na rozmowy. Eliasz Hirsch napomknął, że żona pragnie przenieść się do Krakowa, a on już niekoniecznie. Racheli zależało głównie na tym, aby się usamodzielnili finansowo. Rabin poparł jednak zamysł Eliasza Hirscha by został u swego ojca, ale podał propozycję kompromisową: niech młody Friedman dostarcza drzewa do salin i zrobi sobie oddzielny skład drzewa. Niech to będzie jego samodzielny interes. I rzeczywiście idąc za jego radą Eliasz Hirsch założył własny skład drzewa przy samym zjeździe przed Wieliczką (22) .
Początki i rozwój działalności gospodarczej Eliasza Hirscha Friedmana
Inni mieszkańcy Klasna widząc korzyści płynące z prowadzenia składu poszli za przykładem Friedmana. Niestety, konkurencja pogorszyła dobrą koniunkturę młodego Eliasza Hirsza, a skorzystała na tym niewątpliwie salina. Można przypuszczać, że ponownie pojawiły się naciski ze strony krakowskiej rodziny Hirschfeld, by młodzi Friedmanowie przeprowadzili się do miasta. I znów z pomocą przybył – jak zawsze w zimie – Rabin Jeheskel, do którego znowu skarżyła się Rachela, że w Wieliczce interes nie idzie, że nie ma tu przyszłości. Rabin uspokoił ją mówiąc – jeszcze zobaczysz, on będzie kiedyś wielkim bogaczem ! (23)
Działalność firmy „Elias Hirsch Friedman”
Firma Eliasza Hirscha przez szereg lat zajmowała się dostawą drzewa dla kopalni soli, znajdując się w samej czołówce dostawców. Warto dodać, że musiała spełniać odpowiednie regulacje, aby wygrywać przetargi ogłaszane przez salinę.
Eliasz Hirsch zaopatrywał się w drzewo z lasów właściciela Gdowa i Wiśniowej, którym był przedstawiciel rodziny Fihauser (24). Gdy właściciel zmarł, jego synowie nie chcieli zajmować się sprawami leśnymi, a znając Eliasza Hirscha jako człowieka uczciwego, zaproponowali mu wydzierżawienie lasów na wykarczowanie tego obszaru. Były to szczęśliwe początki kariery młodego Friedmana. Interes zaczął się rozszerzać. Dzięki zatrudnieniu dla saliny mógł się przenieść i zamieszkać w Wieliczce jako jeden z pierwszych Żydów w ok.1870 roku (25).
Z biegiem czasu Eliasz Hirsch Friedman nawiązał dobre stosunki z Namiestnictwem we Lwowie, który był stolicą Galicji. Jednym z wydziałów Namiestnictwa było nadleśnictwo, w którym znano już wielickiego przedsiębiorcę. Dzięki temu, że dobrze wywiązał się z zadania powierzonemu mu powierzonemu mu przez synów Fihausera, powierzono mu kolejne. W Galicji środkowej dostał następne lasy do wycinki lasu: w okolicach Sambora, Trzebini i Sanoka. Tam zakładał małe tartaki. W nich zatrudniany był Pinchas Muller, który był zięciem Weinberga – męża siostry Eliasza Hirscha. Skład drzewa Friedmana dostarczał surowca aż do Niemiec i Holandii (26).
W 1900 roku obok składu drzewa powołano do działania również tartak. Słowa Rabina Halbersztama nabierały realnych kształtów – Eliasz Hirsch rozkręcał wielki interes. Prowadził dzierżawę lasów od Grecko-Ortodoksyjnego Funduszu Religijnego we Lwowie. Zakładał tartaki w Galicji i Bukowinie: miał swoje filie w Suczawie, Gurze Humora, Dornej Warcie i Czudymie, Skolu, Bolechowie. W znacznej mierze były one miasteczkami przede wszystkim zamieszkanymi przez duże wspólnoty ludności żydowskiej.
W 1909 roku w „Gazecie Lwowskiej” można było przeczytać zawiadomienie
z dn. 25 grudnia 1909 w formie ogłoszenia o wpisie do rejestru handlowego firm kupców pojedyńczych i spółek. Firma „Eliasz Hirsch Friedmann” zajmująca się dotąd handlem drzewa i artykułami żelaznymi poszerzała swoja działalność o prowadzenie fabryki parowej dachówek. Wpisu dokonano już w październiku 1909 roku, w Krakowie (27).

Firma przyjmowała i wykonywała zlecenia wydawane przez Magistrat Miasta Wieliczki w latach 1912-1919 czyli w dobie rozkwitu i największej prosperity przedsiębiorstwa. Z pewnością Wielka Wojna zahamowała ilość zamówień i działalność firmy, choć jak widać z przytaczanych przykładów – nie do końca.



Z przeglądanych materiałów i dokumentów wynika, że Eliasz Hirsch zmarł pod koniec kwietnia 1914 roku. Najprawdopodobniej był ciężko chory i przeczuwał zbliżającą się śmierć. W kwietniu udzielił notarialnie szerokiego pełnomocnictwa synowi Markusowi/Motkowi i zięciowi Abrahamowi Rosenzwiegowi (28) w prowadzeniu firmy.
Eliasz Hirsch Friedman w pamięci żydowskich sąsiadów
Eliasz Hirsch Friedman zachował się w pamięci żydowskich mieszkańców miasta. W „Księdze Pamięci” jeden z autorów wspomina Eliasza Hirscha (Cwi po hebr.) Friedmana jako jednego z trzech wybitnych osobistości, które zyskały sławę poza Wieliczką. [Szkoda, ze nie mamy zdjęcia ani jego, ani żony Racheli] Wiadomym było, że zaczynał od handlu drzewem by potem założyć firmę z siecią tartaków na zachodniej i wschodniej Galicji filiami sięgającą po Rumunię. Był szeroko znanym przemysłowcem i filantropem (29). Eliasz był obok Horowitza drugim znanym dobroczyńcą w Galicji. Wspierał działalność dobroczynna, nie tylko żydowską (30) . Chętnie udzielał posagów ubogim dziewczętom. W księgach metrykalnych izraelickich okręgu Klasno nazwisko Eliasza Hirscha jako sandka widnieje przynajmniej trzy razy. Pełnił tą zaszczytną rolę wobec Izraela Altera dwojga imion Weinberga w 1906 roku, w parę miesięcy później dla Izraela Spiry (najprawdopodobniej byli to jego wnukowie) i w 1908 roku dla Salomona Dawida Wassenberga (31) .
Spadkobiercy Eliasza Friedmana
Po śmierci Eliasza Hirscha, firma miała się całkiem dobrze. Stała się spółką jawną, którą zawiadywali w 1926 roku Markus/Motek Friedman, dr Abraham Markus Rosenzweig
i Salomon Friedman. Dziedzicami i jawnymi współwłaścicielami były dzieci Eliasza Hirscha: Sara Rosenzweig,
Wolf Friedman,
Chaja Friedman rytualnie Rossbach,
Doba Lewin,
Berta/Bluma Breit,
Lieba/Polda Bajdaff,
Estera Hirschfeld,
Markus/Motek Friedman,
Salomon Friedman.
W maju 1930 roku Sara Rosenzweig, Chaja Friedman rytualnie Rossbach, Bluma Breitowa, Lieba Bajdaffowa i Estera Hirschfeld jako współwłaścicielki firmy handlowej Eliasz Hirsch Friedman wystąpiły o wykreślenie ich z rejestru handlowego, podobnie uczyniła Doba Lewinowa w sierpniu 1931 roku (32). W 1934 roku zmarł Markus/Motek Friedman, w spółce zatem zostali: Abraham Marek Rosenzweig i Salomon Friedman i cichy wspólnik Wolf Friedman (33).
Status rodziny Friedmanów
Szeroko rozumiana familia Friedmanów (z Rosenzweigami włącznie) należała do wyższych sfer w Wieliczce. Byli wymieniani wśród innych bogatych przedsiębiorców miasta jak Perlberger czy Licht. O zasobności rodziny wiele mówi wykaz właścicieli nieruchomości miasta Wieliczki. Na ulicy Kilińskiego pod numerami 29, 33 i 34 znajdowały się aż trzy murowane domy należące do spadkobierców Eliasza Hirscha Friedmana. Jeden nowowybudowany liczył 5 pokoi, pozostałe odpowiednio po 28 i 21. Kolejna nieruchomość należąca do „Friedman Spadkobiercy i Spółka” była zlokalizowana na ul. Górsko nr 35 – był to dom murowany z 17 pokojami. Na ulicy Krakowskiej mieściły się budynki firmowe: cegielnia, tartak i młyn.
Dzieci i wnuki Eliasza Hirscha Friedmana
Eliasz Hirsch i Rachela mieli dziewięcioro dzieci, możemy, zatem mówić
o tradycyjnym modelu rodziny.
Sara była najstarszą córką, która urodziła się w 1878 roku, dwudziestego czerwca (34).
Wolf urodził się rok później, w 1879 roku.
Doba urodziła się w 1880 roku.
Chaja, kolejna córka, urodziła się w 1881 roku.
Blima/Berta urodziła się w cztery lata później, w 1885 roku.
Estera urodziła się w 1886 roku,
Lieba/Polda – urodziła sie w 1888 roku (? data niepewna).
Markus/Motek urodził się tuż po Liebie, szóstego czerwca 1889 roku, obrzezany został w siedem dni później. Imię otrzymał po dziadku ze strony matki: Markusie Hirschfeldzie (35).
Salomon zwany w rodzinie Ślamkiem – najmłodszy syn, urodził się jedenastego października 1890 roku, sandkiem przy obrzezaniu (osiemnastego października) był dziadek: Abraham Friedman (36). Imię otrzymał najprawdopodobniej po pradziadku Salomonie – ojcu swej babki Małki z domu Guttman.
Autorzy monografii Sierczy tak piszą o środowisku klaśnieńskich Żydów: „o [ich] ruchliwości świadczy aktywność zawodowa – rozwijana nie tylko w Klaśnie, lecz także
w okolicznych miastach i miasteczkach: Krakowie, Podgórzu, Dobczycach – oraz małżeństwa zawierane nie tylko z sąsiadami, lecz partnerami pochodzącymi z niemal całej Galicji,
a pojedynczych przypadkach i spoza jej granic” (37). Bez wątpienia można te słowa odnieść
do życia i działalności Eliasza Hirsch i jego dzieci.
Rodzina Sary Rosenzweig
Najstarsza Sara wyszła za mąż za Sussmana/Zygmunta Rosenzweiga w młodym wieku – miała osiemnaście lat. Jej mąż liczył wówczas 23 rok życia, był synem Salomona i Ryfki Haji z Singerów Rosenzweig, kupców z Wieliczki. Ślub odbył się dziesiątego grudnia
1896 roku przy udziale rabina Shmelke Frenkla (38). Pierwszy zięć Eliasza Hirscha i Racheli pomagał przy prowadzeniu firmy. Mieszkali w Wieliczce.
Rodzina Wolfa Friedmana
Wolf – pierwszy syn Eliasza Hirscha – ożenił się z Esterą Leą Rapaport. Przenieśli się wkrótce po ślubie do Krakowa. (więcej o rodzinie Estery i Wolfa Friedmanów w rozdz.II 40 lat Friedmanów w Krakowie).
Rodzina Chaji / Ehaji Rossbach
Chaja/Ehaja wyszła za mąż 21 maja 1929 roku w wieku 47 lat, za 48 letniego Marcusa Rossbacha, przemysłowca z Wieliczki. Jego rodzina pochodziła jednak z Krakowa. Ślubu udzielał dr rabin Samuel Hirschfeld (mąż Estery – siostry Chaji). Niestety – księgi metrykalne podają, że Markus zmarł dosłownie w parę dni po ślubie 26 maja 1929 roku na raka (39).
Rodzina Doby Lewin
Doba wyszła za rabina Arona Lewina. Był on synem ortodoksyjnego Natana Lewina
z Rzeszowa. Pobrali się przed 1906 rokiem. W księgach metrykalnych widnieje jako „kandydat rabinacki w Wieliczce” – w 1904 roku był sandkiem dla Salomona Spiry, czyli kuzyna swojej żony (40). Lewinowie wkrótce przenieśli się do Sambora, gdzie Aron Lewin zasiadał w Radzie Miejskiej i uzyskał zaszczytny tytuł radcy cesarskiego. Aron Lewin był zwolennikiem włączenia języka polskiego do liturgii. Aron Lewin aktywnie działał
i przewodził Agudą w Polsce. Aron Lewin pełnił także rolę posła na sejm w Warszawie od 1922 do 1935 roku. W 1927 roku objął stanowisko rabina w Rzeszowie po ojcu (41). Ich synami byli bliźniacy Szmuel i Markus.
Rodzina Blimy/ Berty Breit
Z Blimą/Bertą ożenił się Izaak Breit. Zamieszkali w Wieliczce. Ich synem był Olek (Joel), który urodził się w 1910 roku, ożenił się z Blanką z domu Kaftal podczas II wojny światowej. Urodziło się im dwoje dzieci: Andy/Izaak i Genne. Olek zmarł po wojnie w Nowym Jorku, a parę lat później zmarła Berta Breit też w Nowym Jorku.

Rodzina Estery Hirschfeld
Estera wyszła za Samuela Hirschfelda z Przemyśla, 19 stycznia 1921 roku w Wieliczce. W tym czasie Samuel był „kandydatem rabinackim, zamieszkałym w Wieliczce”.
W dniu ślubu miał 27 lat (42) . Z czasem został rabinem w Białej i prezesem Mizrachi (syjonistyczna partia religijna). Z Esterą mieli trójkę dzieci: pierworodnego Eliasza [być może Eliasza Hirscha, ale drugie imię wykreślone w księdze metrykalnej] z 1917 roku (43), później w 1920 roku 18 grudnia urodziła się Felicja (44) , w cztery lata później Rachela Tila (45) .
Rodzina Lieby/Poldy Beidaff
Lieba/Polda wyszła za Izaaka Dawida Bajaffa, przemysłowca z Wieliczki w 1914 roku. Izaak pochodził z Kołomyi, gdzie urodził się w 1889 roku. Osiedlili się w rodzinnym mieście Lieby – we Wieliczce, gdzie Izaak pełnił rolę prezesa gminy żydowskiej (46) . Mieli córkę: Prywę (ur.1911). Uważani byli za zamożnych i dobrych ludzi (47) . Prywa wyszła za Felixa Grossa w 1937 roku w Krakowie. Ich córka Eva wyszła za mąż za Scheldona Friedmana, który nie jest spokrewniony z Friedmanami z Wieliczki. Mieszkają w USA, w Kalifornii.
Rodzina Markusa/Motka Friedmana
Markus/Motek Friedman poślubił Friedę Gittel Licht. Istnieją jednak dwa dokumenty mówiące o tym wydarzeniu. W pierwszym dokumencie mówi się o zaślubinach w 1913 roku w Cieszynie (przy okazji wpisu narodzin córki Eleonory), a w drugim w 1919 roku w Wieliczce (48). Markus/Motek miał wówczas 29 lat, a jego wybranka 21 lat.

W grudniu 1920 roku urodziła się córeczka Eleonora (49) . W cztery lata później, 1 lutego, urodził się syn Eliasz Hirsch (50) tak zwany w rodzinie Elek. Frieda Gittel zmarła najprawdopodobniej przy tym porodzie. Markus/Motek po śmierci swej żony poślubił jej siostrę Bronisławę/Blankę Licht. Markus/Motek Friedman mieszkał wraz z rodziną na ul. Lwowskiej 135 (22 pokoje) (51) .
Markus/Motek zmarł tragicznie w 1934 roku, został pochowany na Klaśnie (52).

Rodzina Salomona Friedmana
Najmłodszy syn Eliasza Hirscha i Racheli – Salomon – studiował prawo, ożenił się z Symą Elką z Backenroth. Syma pochodziła z Drohobycza. Ich ślub odbył się
w Krakowie w 1920 roku. W rok później 14 czerwca urodził się Eliasz Hirsch (53).
W 1930 roku, 7 stycznia, urodził się kolejny syn: Izrael Szymon. Sandkiem był Samuel Hirschfeld (54) . Salomon Friedman z rodziną zamieszkał w Wieliczce, gdzie pracował
w rodzinnym przedsiębiorstwie.
Wspomnienia mieszkańców Wieliczki o Friedmanach
W latach lat 1980 – 1990 przeprowadzono badania etnograficzne wśród mieszkańców Wieliczki pytając ich o wspomnienia na temat żydowskich sąsiadów sprzed wojny. Dzięki temu uzyskano bogaty materiał faktograficzny dotyczący konkretnych rodzin żydowskich,
do których należała przecież familia Friedmanów.
Rodzina Rosenzweigów jak wynika z wypowiedzi Wieliczan należała do znanych.
Tak ją wspomina jedna z sąsiadek: „Rosenzwiegowa miała kilkoro dzieci. Iźka, Romka (czyli Abrahama Marka), Zygmunta, Idę i Gizę. To wszystko [wy]kształcone: Idziek był inżynierem od samolotów. Jak Niemcy wkroczyli, to zaraz go aresztowali. Giza wyszła za Frenkla, mieszkali we Lwowie. Chyba też we Lwowie mieszkała Ida [Judyta] Wulkanowa. Romek mieszkał w Wieliczce. Romek (Abraham Marek) zmienił nazwisko na Rozewicz.
Był dyrektorem kopalni, czy też w fabryce. Miał dwóch synów. Żona Romka, z młodszym synem Józkiem wyjechała do Palestyny” (55).
Kolega z lat szkolnych Józefa (syn Abrahama Marka), zapamiętał go w ten sposób: „[Józef] był synem adwokata krakowskiego. Rosenzweigowie mieszkali na stałe w Wieliczce. Była to bogata rodzina. [Józef był] ładnie ubrany, z eleganckim tornistrem. Należał do bardzo dobrych uczniów. – Nawet nas wyprzedzał w czytaniu i matematyce. Mówił dobrze
po polsku”. Do Rosenzweigów „szło się od Zamkowej w prawo, za rozlewnią piwa, gdzieś
na piętro. Otworzyła służąca w fartuszku białym, obszytym falbanką. Chyba kazała zdjąć buty. Zostaliśmy zaprowadzeni do jakiegoś pokoju. – Przepych, meble, chyba tak na bordowo było…. – A gdzież mogłem przypuszczać, że dziecko może mieć swój pokój!” (56)
Jeszcze inna Wieliczanka pamięta czasy przedwojenne z dzieciństwa, siostra jej bratowej pracowała jako opiekunka do dzieci w Rosenzwiegów. „Helena pracowała jako gospodyni, a Antocha była bardziej do dzieci. Frydmani [zachowano spolszczoną wersję nazwiska] byli bogaci, mieli młyn, cegielnię i dwór w Sułkowie, tam jeździli na letnisko”. Właśnie z wyjazdami do Sułkowa związane są jedne z najmilszych wspomnień z dzieciństwa informatorki. Latem często zdarzało się, że Helena zabierała dzieci Frydmanów i informatorkę, która wówczas była małą dziewczynką do Sułkowa, na huśtawki. Były to wyjazdy na kilka godzin, sobotnie lub niedzielne. „Rodzina Frydmanów miała kilka pojazdów wyjazdowych, w tym wóz z nakryciem wycinanym po bokach, w zęby. Powoził woźnica Frydmanów – Józef. Wszystkie dzieci bawiły się razem, biegały, huśtały na huśtawkach, potem wracały do Wieliczki”. Wieliczanka jako dziecko była kilka razy w willi Friedmanów. Nocowała nawet raz, gdy Helena została sama w willi, a Friedmanowie wyjechali. W jej pamięci został z tego pobytu widok dziecinnego pokoju, który był cały na biało, z białymi mebelkami. Helena przed spaniem rozpyliła „leśną wodę”. W willi było jedno piętro, na dole dwa – trzy pokoje i kuchnie dla gospodyni (57).
Kolejną dobrze zapamiętaną gałęzią rodziny była familia Markusa/Motka Friedmana. Jego pierwsza żona – Frieda – cieszyła się sympatią polskich mieszkańców Wieliczki: „piękna, wysoka kobieta, włosy piękne, w gretkę czesała” (58) , inna Wieliczanka wtóruje: „[pierwsza żona była] dobra. Skromnie ubrana, ale piękna, pięknie uczesana. Był zwyczaj, że pracownik Frydmanów dostawał za darmo powóz i konie, gdy się żenił, a dziewczyna wychodziła za mąż. Znajoma przed ślubem poszła poprosić o powóz, wyszła żona Frydmana i powiedziała: „Będzie panienka miała powóz i konie” – taka skromna była(…). Friedman był elegancki” (59). „Motek był dwukrotnie żonaty.(…) Druga żona, Bronisława/[Blanka], z domu Licht, też niebrzydka była. Motek pracował w przedsiębiorstwie Frydmanów, ale bardzo lubił gospodarstwo. Hodowali dwie – trzy krowy. Jedna była cała czerwona, mleka mało dawała, ale piękna była. Trzymali ją dla urody. Motek bardzo ją lubił” (60). Kolejna z Wieliczanek zapamiętała córkę Markusa/Motka – Eleonorę, czyli Lenę: „To była moja koleżanka Lena (Eleonora) Frydman, to tam było już naprawdę bogato. [Mieszkała] w murowanym domu. Ale pamiętam pokoik Leny. No według mnie to był wtedy luksus. No i piękne biureczko tam było. To wtedy jeszcze nie było znane, i taka kozetka. Tu jakaś taka serweta była, koronkowa na tym nałożona, no ślicznie, no kwiaty, czyściutko było. Byłam u niej […] to pamiętam, wtedy umarła nasza wychowawczyni, nauczycielka Marysia Bem, no i wtedy robiłam wieniec, poszłyśmy po kwiaty do wieńca”. Jak wspomina dalej Wieliczanka, mama Leny [czyli Frieda] zaprosiła dziewczynki na smaczne bułeczki plecione z makiem, posmarowane masłem. „Matka Leny – elegancka, przystojna, uczesana gładziutko do tyłu, tutaj śliczny, ten ciężki, kruczoczarny warkocz” (61) .
O Chaji Rossbach i Blimie/Bercie Breit mówiono razem: „Hacia Rozbachowa – tęga, fest! Inne panie w rodzinie były szczupłe, wszystkie eleganckie”(62) .
„Berta Brajtowa miała jednego syna Olka. Chyba wyjechał stąd wcześniej przed Zagładą” (63) . „Rozbachowa i Brajtowa, to one bardzo przestrzegały koszerności. Ryby gotowali. Gotowanego jedli więcej jak pieczonego. Kucharka mieszkała tu. Inne kobiety zmieniały się, były dochodzące ze wsi” (64).
Zachowało się również wspomnienie o rodzinie Bajdaffów: „Bajdafówna, tak chodziła do gimnazjum i syna miała [wg dokumentów zgromadzonych przez rodzinę wynika, że Lieba/Polda Beidaff miała jedną córkę Evę: patrz strona 23]…i on ten [ David] Bajdaff [mąż Lieby/Poldy], pracował jako między innymi zarządcą tych wszystkich fabryk, i taki główny ich zaufany człowiek – u Friedmanów. (…) To jest jego dom, do dzisiaj stoi przy dworcu kolejowym. (…) Na dole tam miał cukiernię jeden Żyd wynajmował, a on mieszkał na pierwszym piętrze” (65). Cytowana już wyżej informatorka zapamiętała również córkę Poldy: „Prywa Bajdaff – piękna dziewczyna, dobra uczennica, mieszkała chyba za pociągiem
[za stacją kolejową]. Prywa chodziła z moim kuzynem – Jurkiem. Byli parą. Śmiano się
z nich: Idą, idą, Kuba z Prywą. Nic z tego nie wyszło” (66).
Dzięki wspomnieniom Wieliczanki, która jako dziecko mieszkała w willi Friedmanów, a jej rodzice pracowali u nich na służbie, można odtworzyć atmosferę panującą w posiadłości rodziny, wygląd domu i aranżacje ogrodu (67). „Obecny dom przy [ul.] Kilińskiego 19 w niczym nie przypomina domu okresu międzywojennego, zadbanego, otoczonego ogrodem. Zamiast ogrodu pozostał nierówny teren porośnięty chaszczami. Z dawnego ogrodu zachowała się tylko stara lipa. Dom miał piękną, drewnianą werandę, każda szybka była inna [w innym kolorze]. Zamieszkiwały w nim trzy siostry z rodzinami: na górze Rosenzwiegowa – trzy pokoje z kuchnią, Breitowa na dole – dwa pokoje z kuchnią, Rozbachowa od tyłu – mały pokój i kuchnia. Na górze dwa pokoje dla gości. Drzwi frontowe piękne. Wszędzie parkiety, w korytarzach posadzki. Białe piece kaflowe były, firanki, zasłony…wysprzątane.(…)
U Rosenzweigowej na jednej ścianie biblioteka. Niemcy wszystko wywieźli…Ściany tapetowane, piękne, eleganckie, meble, dywany, obrazy na ścianach. Kwiatów nie pamiętam. Na górze była do kuchni woda doprowadzona. To było przewdzięcznie! [W ogrodzie] eleganckie sztachety, brama wjazdowa, wokoło ogrodzenia biegał pies na łańcuchu. W środku altana, kwiaty, alejki bukszpanem obsadzone, drzewa bzu: bordowe, białe, lila; lipa z Wiednia sprowadzona. „Co roku w lipcu…jestem jeszcze na Dolnym Rynku, a czuję, że na Frydmanówce lipa kwitnie. Tu w tenis grali. Z tyłu był ogród jarzynowy. Ogrodnik był dochodzący. Kara się nazywał, on to wszystko utrzymywał. Stróże dochodzili chyba z zakładu. Było tak czysto, że igłę by można było znaleźć. Dzieci miały sarenkę i kucyka. Gdy było ich [dzieci] święto, to wszyscy do ogrodu wychodzili, wypuszczali zwierzęta. Dorośli siedzieli, spacerowali, a dzieci bawiły się z sarenką i kucykiem. (…) Gospodarstwo było spore: obory, stajnie, kurnik – indyczki, kaczki, kury. Była wozownia: piękne powozy: bryczka na dwanaście osób, bryczka na cztery osoby, lando czarne, kryte i oszklone, sanki na zimę. Potrzebne było, bo Frydmani dowozili do tartaku, do młyna, do cegielni. Była para koni cugowych na wyjazd do pracy. Dzieci do szkoły odwozili” (68) .
Rodzina zachowywała do końca swój status zamożnych w oczach mieszkańców Wieliczki. Silne związki, jakie panowały w rodzinach żydowskich i wzajemna pomoc nie mogły pozwolić na dramatyczne zubożenie którejś z gałęzi rodziny. Powodziło im się bardzo dobrze, uważani byli za bardzo majętnych, ale przy tym cieszyli się dobrą opinią jako pracodawcy i jako hojni sąsiedzi, co dobrze ilustruje wypowiedź jednego z mieszkańców Wieliczki: „Friedman [prowadził] cegielnię i młyn. Stosunek do Polaków przychylny. Pracownicy czuli się u niego dobrze. On chował też konie. Jak kupowano u niego konie to furmankę dawał [!] (69) . I kolejne wspomnienie: „No tak, jak dzisiaj to wygląda. Młyn – nowoczesny, tak samo i tartak z gatrami, z piłami, ze wszystkim, z ludźmi, z robotnikami.
I cegielnia: piece, wózki, wypalanie, sprzedaż i wszystko…normalnie tak jak dzisiaj to wygląda. (…) Urzędników: był on i człowiek drugi, który prowadził sprzedaż. (…) Przychodziło się – Proszę mi sprzedać sto sztuk cegły. Ile płacę? – Tyle i tyle. – Ma pan tutaj. Do widzenia. Koniec. (…)” (70) .
[Do tych opowieści należy odnosić się z dystansem, ponieważ opowiadali je ludzie starsi, których pamięć nie jest już taka dokładna, i niekiedy były opowiadane przez osoby trzecie].
Przypisy:
[1] W pracy przyjęto jeden zapis pisowni nazwiska „Friedman”, w dokumentach są różne wersje: Friedman, Friedmann, we wspomnieniach Polaków: Frydman.
[2] Nie zachowała się nazwa miejscowości, z której pochodził Hirsch Friedman.
[3] AP w Krakowie, Metryka śmierci izraelicki okręg metrykalny Klasno, rocznik 1895, s.3, USC KL ZK- 2.
[4] A. Chwalba, Historia Polski 1795 – 1918, Kraków 2001, s.18.
[5] A. Eisenbach, Emancypacja żydów na ziemiach polskich 1785 – 1870 na tle europejskim, Warszawa 1988, s.144.
[6] A. Eisenbach., op.cit, s.157 – 158.
[7] A. Chwalba, op.cit., s.239-240.
[8] Ibidem, s.253.
[9] T. Gąsowski, Między gettem a światem. Dylematy ideowe Żydów galicyjskich na przełomie XIX i XX wieku, Kraków 1997, s.15-16.
[10] Wg wspomnień Arie Friedmana.
[11] J. Piotrowicz, B. Krasnowolski, op.cit.,s.198.
[12] Wg wspomnień Arie Friedmana.
[13] Polski Słownik Judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie. T.I, opr. Z.Borzymińska, R.Żebrowski, Warszawa 2003, s.547.
[14] Wg wspomnień Arie Friedmana.
[15] Według tradycji żydowskiej dzieci otrzymują imiona po swoich zmarłych przodkach, ponieważ w przypadku syna Abrahama dziadek Hirsch żył jeszcze, dlatego Eliasz dostał na drugie Hirsch.
[16] AP w Krakowie, Księga urodzeń izraelicki okręg metrykalny Klasno – Podgórze, 1843 – 1876, s.57. USCKL UP-2.
[17] USC w Wieliczce, Metryki urodzin okręgu metrykalnego izraelickiego Klasno, roczniki 1903-1906.
[18] AP w Krakowie, Metryki zaślubin izraelicki okręg metrykalny Klasno, roczniki 1877-1895. USC KL MK – 4, s.125.
[19] A. Żbikowski, Żydzi krakowscy i ich gmina w latach 1869 – 1919, Warszawa 1994, s.180 – 181.
[20] AP w Krakowie, Metryki śmierci izraelickiego okręgu metrykalnego Klasno 1895, USC KLZK – 2, s.3.
[21] AP w Krakowie, Metryki zaślubin izraelickiego okręgu metrykalnego Klasno, roczniki 1877 – 1895, USC KL MK – 3, s.71.
[22] Według wspomnień Arie Friedmana.
[23] Wg wspomnień Arie Friedmana.
[24] M. Korzec, W gminie Gdów, Kraków 2003, s.99. Nie udało się ustalić imienia.
[25] Wg wspomnień Arie Friedmana. Od lat siedemdziesiątych Żydzi zaczęli przenosić się do centrum Wieliczki, z Klasna.
[26]Ibidem.
[27] AP w Krakowie, RH7 – A I 204.
[28] AP w Krakowie, Akta notarialne Emanuela Wintera z Wieliczki, Repertorium t.IV, sygn.66, s.182.
[29] The Jewish Community of Wieliczka. A Memorial Book, Tel Aviv 1980,s.28 – 29.
[30] Zygmunt Frankel, Siberian Diary, An autobiography, rozdz. Mama – publikacja dostępna w Internecie na stronie http://www.zygmuntfrankel.com.
[31] USC w Wieliczce, Metryki urodzin izraelickiego okręgu metrykalnego Klasno, roczniki 1903-1906.
[32] Ibidem, s.51.
[33] Ibidem, s.111.
[34] AP w Krakowie, Metryka zaślubin okręgu metrykalnego izraelickiego Klasno roczn.1896 – 1899, s.8, USCKL MK – 3.
[35] AP w Krakowie, Metryka urodzin okręgu metrykalnego izraelickiego Klasno, roczniki 1888 – 1890, s.36. USCKL UK – 1.
[36] Ibidem, s.69.
[37] J. Piotrowicz, B. Krasnowolski, Siercza…, op. cit., s.199.
[38] AP w Krakowie, Metryka zaślubin okręgu metrykalnego izraelickiegom Klasno, roczniki 1896 – 1899, USC KLMK – 3, s.8.
[39] USC w Wieliczce, Metryki śmierci okręgu metrykalnego izraelickiego Klasno, roczniki 1924- 1929.
[40] USC w Wieliczce, Metryki urodzin okręgu metrykalnego izraelickiego Klasno, roczniki 1903- 1906.
[41] Polski słownik judaistyczny…, op.cit., s.37-38.
[42] USC w Wieliczce, Metryki zaślubin okręgu metrykalnego izraelickiegom Klasno, roczniki 1917- 1927, s.14
[43] USC w Wieliczce, Metryki urodzin… roczniki 1917- 1922.
[44] Ibidem.
[45] USC w Wieliczce, Metryki urodzn… roczniki 1923- 1928.
[46] K. Samsonowska, K. Samsonowska, Wyznaniowe gminy żydowskie i ich społeczności w województwie krakowskim (1918-1939), Kraków2005, s.203.
[47] Archiwum Muzeum Etnograficznego, nr inw. 95 733 760/302, s.2.
[48] USC w Wieliczce, Metryki zaślubin…roczki 1917-1927, s.5
[49] USC w Wieliczce, Metryki urodzin…roczniki 1917- 1922.
[50] USC w Wieliczce, Metryki urodzin… rocznik 1923- 1928.
[51] AP w Krakowie, Akta Miasta Wieliczki, MW 47, s.77-83. Dane za rok 1926.
[52] USC w Wieliczce, Metryki śmierci…roczniki 1924- 1942.
[53] USC w Wieliczce, Metryki urodzin… rocznik 1917- 1922.
[54] USC w Wieliczce, Metryki urodzin… roczniki 1929- 1937.
[55] Archiwum Muzeum Etnograficznego (AME) w Krakowie, nr inw. 95 733 760/302, s.2.
[56] AME, nr inw. 95 735 760/ 309, s.4.
[57] AME, nr inw. 95 718 760/203 – 204, s.1-2.
[58] AME, nr inw. 95 733 760/301-303, s.2
[59] AME, nr inw. 95 718 760/204, s.2.
[60]AME, nr inw. 95 733 760/301-303, s.2
[61] AME, nr inw. 95 713 760/157 – 159, s. 20-22.
[62] AME, nr inw. 95 733 760/301, s.1
[63] AME, nr inw. 95 733 760/301, s.1
[64] AME, nr inw. 95 733 760/303, s.3.
[65] AME, nr inw. 95 751 760/ 410, s.25.
[66] AME, nr.inw.95 713 760/180, s.43
[67] Dla współczesnych potomków rodziny Friedmanów jest to bezcenne świadectwo, ponieważ nikt z osób, które mogły cos wiedzieć na ten temat nie żyje. A ich wspomnienia się nie zachowały.
[68] AME, nr inw. 95 733 760/302 – 303, s.2-3.
[69] AME, nr inw. 95 750 760/ 383, s.11.
[70] AME, nr inw. 95 751 760/404, s.19.
