Noty redaktorskie

Zaczęło się od końca. Od pozostałości po innej, wcześniej wydanej książce. Może dlatego początkowo trudno było nam zdecydować o tym, jaki kształt ma przybrać ta publikacja. Po wydaniu w 2009 roku Wieliczan na opisanych fotografiach zostało sporo materiałów, które nie weszły do książki z różnych względów – aby nie zaburzać proporcji, nie powtarzać, nie „rozpychać” na siłę i tak opasłego (jak na czas tekstowego pigularstwa i literackiego skrótu) tomiska. Stare zdjęcia, napoczęte historie, których fragmenty udało się wykorzystać, skrawki, które w naszej świadomości miały potencjał nieodkrytego skarbu. Zastanawiając się nad tym, czego o Wieliczce i okolicy jeszcze nie napisano, okazało się, że temat żydowski nie został jeszcze szerzej opracowany, przy czym był nam bliski już od jakiegoś czasu. Pozostało więc przejrzenie materiałów, które uzbieraliśmy do tej pory, oraz rozglądnięcie się w możliwościach – co jeszcze możemy zdobyć, z kim się skontaktować, gdzie sięgnąć? A przede wszystkim – jaką książkę chcemy wydać – monografię, szkic historyczny, naukowe opracowanie? Zdecydowaliśmy najpierw spróbować zebrać materiały, a następnie zastanowić się nad sposobem ich wykorzystania, układu i opracowania. Początkowo nawet nie przypuszczaliśmy, że zdobytych tekstów i zdjęć wystarczy na publikację, mieliśmy nadzieję, że może na jakiś szkic.

Zaczątkiem naszych żydowskich zbiorów stała się nazywana przez nas od koloru okładki „czarną książeczką” The Jewish Community of Wieliczka. The Memorial Book, opracowana w trzech językach: hebrajskim, angielskim i polskim, którą zamieszczamy tutaj prawie w całości. Początkowo, przy braku innych tekstów, książka ta miała się stać – i de facto stała się – osnową dla naszej publikacji o wielickich Żydach. Rozpoczynając poszukiwania, nie mieliśmy jeszcze wyobrażenia, ile opowieści krąży po świecie w różnej – pisanej i niezapisanej formie, ile uda nam się zdobyć, ile ocalić na czas. I chociaż zawarte w „czarnej książeczce” teksty znaleźliśmy później także w innych źródłach – na przykład w dzienniku Marii Bill-Bajorkowej czy w artykule doktora Skulimowskiego – to nie da się ukryć, że na przykład teksty o polityce w przedwojennej Wieliczce po przetłumaczeniu z języka hebrajskiego okazały się prawdziwym rarytasem. Dzięki tłumaczeniom z hebrajskiego emerytowanego prof. Uriego Shmueli z Uniwersytetu w Tel Awiwie oraz dr. hab. Tomasza Sikory z Uniwersytetu Jagiellońskiego teksty utrzymały pewną przedwojenną manierę, współgrającą z estetyką językową tamtego czasu, widoczną zwłaszcza w publicystyce („Ha-Magid”), ale równie mocno we wspomnieniach czy artykułach historycznych. Zachowanie tej estetyki umożliwiło także wydobycie emocjonalnego stosunku autorów do tematu, o którym pisali. Zarówno podczas tłumaczeń, jak i redakcji staraliśmy się zachować pierwotną prostotę i bezpretensjonalność języka.

Szkic dr Anny Jakimyszyn stworzył dla pierwszej części książki ramy historycznej poprawności, oparł się między innymi na tekstach przedrukowanych tutaj w zredagowanych wersjach oryginalnych lub jako
tłumaczenia – toteż część informacji powtarza się, jednak z różnych względów (walory językowe, emocjonalny stosunek autora do tematu, relacja z pierwszej ręki) zdecydowaliśmy o zostawieniu niektórych niedosłownych powtórzeń. Esej historyczny znakomicie wypełnił puste przestrzenie pomiędzy tekstami z The Jewish Community (oraz między dodanymi później), wprowadził pojęcia, narzucił chronologię, pogrupował zdarzenia, miejsca, instytucje, osoby. Wprowadził także dane archiwalne i metrykalne, uzupełniające i weryfikujące ustne i spisane przekazy.

Tekst autorstwa Justyny Kutrzeby stanowił pierwszą kompleksową relację o rodzinie żydowskiej z Wieliczki – później uzupełniły ją także mieszkające za granicą członkinie rodziny, poznaliśmy dokładnie łączące wszystkich koneksje. A że w Wieliczce każdy był spokrewniony z każdym, jeśli nie więzami krwi – to więzami przyjaźni, sąsiedztwa, wzajemnej pomocy – to wkrótce i losy tej rodziny obrosły innymi – Rozewiczów, Lichtów, Laxów, podobnie było z rodzinami Birnbaumów, Perlbergerów i Schenkerów. Wszystkie te powiązania staraliśmy się wyodrębnić, pokazując Czytelnikowi sieć wzajemnych zależności zarówno tych między ludźmi, jak i czasowych czy przestrzennych. Dlatego też w każdej z trzech części książki układ tekstów został zaplanowany w ten sposób, aby tworzyły splecione ze sobą historie, opowiedziane przez różnych członków rodziny, nawiązujące do siebie wzajemnie i przenikające się. W takich wypadkach zostawiliśmy także niektóre powtórzenia, tj. te fragmenty, gdy wiele osób opowiada o tym samym zdarzeniu. Bo każda z nich zapamiętała inaczej, czego innego się w danym momencie bała, z czego innego ucieszyła – i te uczucia oraz inaczej zapamiętane szczegóły są obecne w ich relacjach. Wcześniej spisane wspomnienia zostały uzupełnione o historyczne i współczesne detale, pozyskane w trakcie serii wywiadów: cofnięcie się o siedemdziesiąt lat nie przytępiło spojrzenia relacjonujących: pojawiło się mnóstwo nazwisk, dat, rodzinnych anegdot – wszystko zostało pieczołowicie zanotowane i zredagowane, możliwie najwierniej, z zachowaniem charakterystycznych zwrotów, powiedzonek, oryginalnego nazewnictwa. Opowieści, które powstały jedynie na podstawie wywiadów, celowo zachowały rys języka mówionego, może bardziej żywego niż pisany, w każdym razie bardziej nieokiełznanego i emocjonalnego, dosadnego.

Bogatym źródłem bezcennych dla nas archiwaliów okazał się Żydowski Instytut Historyczny, dostarczając
głównie powojennych zeznań świadków Zagłady. Te także przedrukowujemy z dużymi skrótami, głównie rezygnując z powtórzeń, wykreślając je z chirurgiczną precyzją, aby nie uszkodzić delikatnej tkanki cudzych wspomnień, zachować ciągłość, nie pozbawić sensu i nie zrobić niepotrzebnej luki chronologicznej, czasowej, logicznej. Ale i wśród dramatycznych relacji zarówno pisanych, jak i fotograficznych z okresu okupacji zdarzają się takie, jak te o działalności żydowskiej organizacji samopomocowej, które skupiają się na trwaniu w niełatwej codzienności. Oddają one klimat wojennej Wieliczki – gdy utrzymywanie status quo dawało poczucie bezpieczeństwa, a wypełnianie poleceń Niemców – mrzonkę o nienaruszalności trwającego porządku.
Książka Żydzi Wieliczki i Klasna 1872–2012 ostatecznie otrzymała kształt antologii, w której poprzez
dobór i układ treści chcieliśmy stworzyć spójny obraz życia społeczności żydowskiej w trzech okresach jej
istnienia w Wieliczce i na Klaśnie. W tym celu wykorzystaliśmy także materiały, które były już wcześniej
publikowane, między innymi przez Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Ośrodek „Karta”, Norbertinum oraz Niezależne Wydawnictwo Polskie. Za zgodą autorów i wydawców wybraliśmy z bardzo obszernych czasami wspomnień fragmenty poświecone epizodom wielickim, zostały do nich także wprowadzone drobne zmiany redaktorskie oraz odnośniki w postaci przypisów. Niektóre z nich zostały uzupełnione relacjami o najnowszych dziejach autora lub szczegółami pominiętymi w pierwszym wydaniu. Większość tekstów została opatrzona krótkimi notkami biograficznymi autorów.

Teksty zostały opatrzone przypisami wyjaśniającymi poszczególne zwroty, tłumaczącymi tytuły,przywołującymi źródła. W książce znajdują się także odsyłacze, które umożliwią czytelnikowi odnalezienie dalszego ciągu danej historii w innej części książki, odniesienie do losów innych członków rodziny lub też porównanie sprzecznych informacji zawartych w różnych dokumentach.

Jest tutaj także wiele filiacji z książką Wieliczanie na opisanych fotografiach – można je prześledzić dzięki odsyłaczom do odpowiednich tekstów lub fotografii. Najbardziej dramatyczne zdjęcie, które tutaj zamieszczamy, a które znalazło się także w Wieliczanach, ukazuje Żydów zamiatających płytę Rynku Górnego. Zaraz zostaną zamordowani – jeszcze o tym nie wiedzą, a my już tak. Patrzę na to zdjęcie tak, jakby rzeczywistość ludzi na nim zatrzymanych była moją rzeczywistością. Jakby nie było teraz. W ten sam sposób spoglądam na wiele innych fotografii w książce. Trzy lata pracy nad materiałem, który oddajemy do rąk Czytelnika, to wystarczający czas, aby móc współodczuwać z bohaterami książki jako bliskimi ludźmi, a nie patrzeć na nich jak na tryby w maszynie historii.

Anna Krzeczkowska

***

Subiektywizm i selektywność pamięci ludzkiej, a już szczególnie pamięci naznaczonej silnym przeżyciem,
oraz różnorodność dostępnych materiałów dla redaktora przygotowującego antologię tekstów stanowią spore wyzwanie. Im więcej dokumentów, wspomnień i relacji, tym bogatszy przekaz i szersza perspektywa, ale równocześnie większa ilość informacji, które należy okiełznać i uczynić przystępnymi dla czytelnika.

Gdy każdy tekst ma innego autora, z różną dokładnością opisującego wydarzenia, redaktor dąży do ujednolicenia i uporządkowania danych. Przykładowo kilku piszących, świadków opisywanych wydarzeń, z przekonaniem stwierdza, że wysiedlenie Żydów z Wieliczki miało miejsce dzień później, niż wynika to z badań historyków. Autorzy podają różniące się od siebie daty, liczby i formy nazwisk – w niniejszej antologii starano się stworzyć sieć przypisów, porównujących i objaśniających te dane. Formy imion i nazwisk spotykane w dokumentach pochodzących z różnych źródeł i czasów także nierzadko mają wariantywną pisownię. Dążono więc do ujednolicenia ich brzmienia, jednak tylko tych najpopularniejszych albo tych, które doczekały się odrębnych opracowań. Za wzór obrano zachowane dokumenty w języku polskim z okresu międzywojennego (zwłaszcza Księgę adresową Polski z 1929 roku oraz metryki urodzin) i polskojęzyczne teksty zamieszczone w The Jewish Community of Wieliczka.

W wypadku wariantywności dat, danych liczbowych oraz terminów odwoływano się do opracowań historycznych, w tym dotyczących dziejów lokalnych (pomocna była zwłaszcza wydana ponad dwie dekady temu książka Wieliczka. Dzieje miasta (do roku 1980) , oraz publikacji z dziedziny judaistyki (ważnym źródłem, z którego pochodzi wiele definicji pojęć, jest Polski słownik judaistyczny).

Innym zagadnieniem, które wymaga szczególnej uwagi, jest forma przekazu. Redaktorowi nie wolno zapomnieć, że powinien pozostać niewidzialną tubą – jego zadaniem jest tylko dyskretne ułatwienie odbioru głosu autorów i dodanie mu siły. Dla wielu bohaterów tej książki to, co przeżyli, było imperatywem sięgnięcia – nierzadko po raz pierwszy – po pióro lub wypowiadania się w języku, którym posługują się rzadko. Ten czasami toporny, zgrzytający język dodaje ich świadectwom autentyzmu i wzbogaca je o szczególny ładunek emocjonalny.

Na co dzień pracuję w Wydawnictwie Austeria, które w kategoriach misji postrzega kultywowanie żydowskiej tożsamości i historii, stąd wysiłek, który podjęło Wydawnictwo Żyznowski, zdobył moją gorącą aprobatę i duże – nie tylko zawodowe – zainteresowanie. Podczas dziewięciomiesięcznej pracy nad Żydami Wieliczki i Klasna nie opuszczało mnie poczucie, że publikując świadectwa ostatnich uczestników przedwojennego żydowskiego świata Wieliczki i ocalałych ze szczęk tragicznej historii, w ostatniej chwili łapiemy i utrwalamy coś naprawdę ważnego. Nie tylko wydajemy książkę, porządkujemy informacje i zestawiamy dane, ale także tworzymy pamięć.

Dziękuję za zaproszenie mnie do udziału w tym przedsięwzięciu i tak cenne doświadczenie.

Karolina Wałaszek