O Nas

Wydawnictwo Żyznowski najszerzej opisaliśmy we wstępie do Sierczy, dach Wieliczki 2. Poniżej prezentujemy zmodyfikowaną wersję tego fragmentu.

Nasze wydawnictwo powstało ze względu na pierwszą książkę, którą wydaliśmy: Siercza, dach Wieliczki. Monografia wsi. Przez jakiś czas nie było pewne, czy opublikujemy kolejne. Wpierw zrodził się zamiar wydania monografii, później ukonstytuowało się wydawnictwo, mieszczące się od początku do dziś w jednym pokoiku.

Stanowimy nieco zmienne grono kilku osób zbierających materiały, kwerendujących, redagujących, tłumaczących z języków obcych, piszących. Oprócz jednej osoby pracującej niemal wyłącznie nad kolejnymi książkami jesteśmy aktywni na stałe w innych dziedzinach. Wydawnictwo ma odrębną podmiotowość w sensie samostanowienia projektów, ale nie posiada osobowości prawnej i funkcjonuje w obrębie firmy zajmującej się także innymi działalnościami. W czasie powstawania pierwszej monografii Sierczy ustaliliśmy – a w pewnym stopniu same się ustaliły – zasady, które przyświecają i będą nam przyświecać podczas pracy nad wszystkimi następnymi projektami książkowymi, bo jesteśmy do nich niezmiennie przekonani.

Jest to powoływanie do istnienia książek oraz materiałów interesujących niewielu ludzi, dlatego niepożądanych z komercyjnego punktu widzenia. Subsydiowanie jakiegoś przedsięwzięcia to przede wszystkim ryzyko robienia rzeczy niepotrzebnych nikomu i niecenionych przez nikogo poza inicjującymi, wyłącznie ku własnej uciesze – czyli znajdowania się w przepastnej sferze działań prywatnych. Ale ze sferą tą graniczą nieprywatne nisze z rzadkimi, trudnymi do skomercjalizowania, ulotnymi potrzebami społecznymi. Taką potrzebą dla małej społeczności jest np. posiadanie własnej historii.

Balansowanie nad ogromnymi sferami prywatnymi w małych niszach społecznych i kulturalnych interesuje nas i pociąga. Poświęcamy się więc nie tylko historii – powiedzmy – ogólnej i akademickiej, lecz także historiom indywidualnym miejscowości, miejsc, ludzi, zdarzeń, przedmiotów. Na przykład to, ile sierczańskim robotnikom rolnym płacono za dniówkę we dworze przed ostatnią wojną (jeden złoty – według Mariana Żyznowskiego), interesuje nas nie mniej niż informacja o ogólnym poziomie zamożności sierczan czy mieszkańców regionu w tamtym czasie. Zajmują nas spośród tak rozumianych historii tylko te, dla których mamy serce, emocje – pozytywne czy negatywne – zaangażowanie osobiste, pasję. Kierujemy się przekonaniem, że Hegel miał rację, mówiąc: „Prawda jest całością. Całością zaś jest tylko istota, która rozwija się i dzięki temu dochodzi do zakończonej postaci”[1]. Zgadzanie się z tymi słowami, dosłownie rozumianymi, ma ciekawe konsekwencje. Całą prawdą historyczną, a więc prawdą dotyczącą przeszłości, o ile taka istnieje w oderwaniu od prawdy o teraźniejszości i przyszłości, jest niedająca się ogarnąć w najmniejszym stopniu suma wszystkiego, co było i się stało wszędzie w ciągu całego czasu. Każda historia wchodzi w skład tak pojętej prawdy historycznej. Zaliczają się do niej nie tylko zobiektywizowane historie indywidualne, ale też ich subiektywne wersje, włącznie z historiami niepełnymi, zniekształconymi, a nawet zmyślonymi. Dokumenty przedstawiają prawdę dokumentarną, filmy prawdę filmową, książki prawdę książkową. Ludzie pamiętający coś dobrze mogą przekazać (prywatną) historię pamiętaną dobrze, ludzie pamietający coś słabo lub niepamiętający wcale przekazują historię źle pamiętaną, tj. nieprawdę, ale odnoszącą się do historii jako całości, ponadto już samo przekazanie przez nich fałszywych historii dokłada się do historii jako całości. Nie ma w pełni rozwiniętej historii bez jej ułomnej, częściowej, niewyraźnej, niekształtnej, fałszywej strony. To bynajmniej nie znaczy, że z zamierzenia publikujemy historie bezwartościowe czy fałszywe. Przeciwnie, aspirujemy do wkładu na naszą miarę do historii ogólnej, lecz podchodzimy do tego nieco inaczej niż – dajmy na to – demokratycznie. Demokracja udaje, że równa ludzi za życia, a historii zostawia wywyższenie niektórych. My wydobywamy do druku, więc niejako wyróżniamy, niektórych spośród wielu – często jeszcze żyjących – w celu równania wszystkich w historii.

Takie całościowe podejście do prawdy historycznej jako zbierania i dokładania okruchów do bezmiernego kosza oznacza także dla nas poszukiwanie historii i opowieści autentycznych, to znaczy pochodzących bezpośrednio od źródła, którym może być – oprócz dokumentu i fotografii – człowiek, miejsce, przedmiot. Tym samym uzurpujemy sobie niekiedy prawo do bycia pierwszymi interpretatorami; to zapewne z próżności, ale i z obawy przed zatratą danej historii, a tym bardziej jej wczesnej – i być może jedynej – interpretacji. Dzisiejsze masowe odejście od „znaczków na papierze” (obecnie dwunastolatkowie potrafią się chwalić, że nie przeczytali w życiu „ani jednej książki do końca”), digitalizacja i usieciowienie treści pociągają ryzyko nietrwałego ich zachowania, ale też kuszą możliwością pełnego udostępnienia dla wszystkich zainteresowanych w przyszłości. Tak więc już nie wybrane treści dla wybranych, lecz wszystkie dla wszystkich. Dlatego dziś bezpowrotna strata poszczególnych historii zdaje się być bardziej bolesna niż w przeszłości. To wszystko motywuje nas do zamieszczania obok akademickich prac historycznych (które nadal często stanowią trzon naszych książek) także form luźniejszych, zbliżonych do reportażu, eseju, eseju fotograficznego, opowiadania, wspomnienia, anegdoty, historii rodzinnej[2]. Przywiązujemy dużą wagę do tekstów autobiograficznych, a także not lub wywiadów biograficznych, również tych o eseistycznej i sentymentalnej formule. Teksty biograficzne o osobach niepublicznych, tworzone przez osoby długo czy dobrze je znające, zawierają często szczegóły, odcienie, niuanse, których zawodowi historycy nie mieliby szansy poznać, nawet gdyby chcieli. Zawierają także czasem sekrety i tajemnice, co prawda prywatne, ale jeśli przedstawić je w nieplotkarski, rozumiejący sposób, to mogą one aspirować do rozszerzenia wiedzy o człowieku jako takim.

Zainteresowanie historią niejako prywatną, którą tworzą historie jednostkowe, osobiste czy wręcz intymne, pociąga wiele trudności. Jedną z nich jest to, że tylko bezpośredni bohaterowie swoich historii lub ich bezpośredni obserwatorzy są tymi, którzy dotknęli prawdy bądź się o nią otarli, aczkolwiek widzą ją bynajmniej nie w całości, lecz w prześwicie, przebłysku, przeczuciu, przewidzeniu. Ale właśnie takie osoby są często mało skłonne lub wręcz przeciwne ujawnianiu historii swoich i innych – ze względu na niepokój, jaki u osoby prywatnej wywołuje upublicznienie części jej prywatności. A czekanie na wymarcie wszystkich osobiście zainteresowanych danymi historiami prywatnymi oznacza wymarcie ich nosicieli, więc i samych historii. I tak zamyka się koło historii: historie prywatne są niezbędne historii ogólnej, ale mogą do niej wejść dopiero po śmierci tych, którzy znają je z pierwszej ręki.

Cenimy sobie fotografię uliczną i portretową, a także jej opisywanie i interpretowanie. Dotychczas w kręgu naszych zainteresowań znalazły się, patrząc geograficznie: Wieliczka i wybrane okolice, jak Siercza, Brzegi, Grabie, a także Olchowiec w Beskidzie Niskim.

Zbieraniem, porządkowaniem i publikowaniem nietrwałych historii rekompensujemy sobie także osobiste doświadczenia świadomego i nieświadomego przerywania przez jednych ludzi ciągłości tradycji i ważności historii innych. Każdy z uczestniczących w wydawnictwie doświadczył czy to okupacji zmieniającej granice państw, czy komunizmu wygrywającego na papierze wszystkie wojny, czy doktryny religijnej tuszującej własne niechlubne pochodzenie. Każdemu z nas zostało nieco z wiary w ratunek, nie mówiąc wybawienie, dzięki książkom i Księgom.


[1]G. W. F. Hegel, Fenomenologia ducha, przeł. Ś. F. Nowicki, Warszawa 2002.

[2]W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” z dnia 10 października 2015 r. Olga Tokarczuk powiedziała: „Historia jest dziwną nauką i chyba najbardziej ze wszystkich podlega manipulacjom. Poza dokumentami, które są konkretnymi źródłami, cała reszta to wyobrażenia. Właściwie to może historia powinna zostać zaliczona do sztuk? W związku z tym każdy, kto ma władzę nad opowiadaniem historii, stwarza świat. Na przykład armie historyków Putina stwarzają świat”. D. Wodecka, Olga Tokarczuk, laureatka Nike 2015: Ludzie, nie bójcie się!, 10 października 2015 [data dostępu: 29 października 2015]. Dostępny w internecie: http://wyborcza.pl/1,75475,18999849,olga-tokarczuk-laureatka-nike-2015-ludzie-nie-bojcie-sie.html.

 

Wiesław Żyznowski, urodzony 30 maja 1964 roku w Krakowie, przedsiębiorca, wydawca. Ukończył w Krakowie Technikum Mechaniczne, Wydział Zarządzania AE oraz Wydział Filozoficzny UJ, na którym uzyskał stopień doktora filozofii. Współtworzył wraz z Piotrem Żyznowskim firmy Mercator (dalej: M.). W latach 1991-2001 był z przerwą prezesem zarządu M. Med (od 1998 r. – M. Poligrafia), oraz przewodniczącym rad nadzorczych M. Poligrafii (2001 – 2007) i M. Medicala (1996 – 2010). Od 2010 r. pełni funkcję prezesa zarządu M. Medicala. Właściciel firmy Baza w Sierczy koło Wieliczki, będącej administratorem nieruchomości i miniwydawnictwa Żyznowski. Finalista Ogólnonarodowego Konkursu na Opowiadanie Jerzego Pilcha. Autor lub współautor wydanych nakładem Wydawnictwa Żyznowski książek: Brzegi i Grabie pod Niepołomicami (praca zbiorowa), Wieliczanie na opisanych fotografiach (wyróżnienie NKR PTWK), Olchowiec w niskim Beskidzie (z Urszulą Żyznowską), a także kilku artykułów filozoficznych i bloga. Specjalizuje się w filozofii przedsiębiorczości, interesuje się twórczością Czesława Miłosza i fotografią. Mąż Urszuli, ojciec Moniki, Tomasza, Miłosza.

Urszula Żyznowska,urodzona 9 listopada 1971 roku w Białymstoku, absolwentka Wydziału Lalkarskiego PWST w Warszawie. Aktorka Teatru Dramatycznego w Elblągu (1995-1997) i PTMiA „Groteska” w Krakowie (1997-2000). Od 2000r. żona i matka, przywrócona potrzebie twórczej aktywności w 2006r. Wielbicielka tańca, gry na fortepianie i silnego wiatru (zwłaszcza w Beskidzie Niskim nazywanym przez siebie „światem za pajęczyną”).

 

 

 

Anna Krzeczkowska-Ślusarczyk, absolwentka filologii polskiej i kulturoznawstwa na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Redaktorka, korektorka, administratorka witryny internetowej, autorka tekstów i tłumaczka.

 

 

 

 

 

Kontakt:

Wydawnictwo Żyznowski

Siercza 1

32-020 Wieliczka

tel. 697-698-538

redakcja(at)zyznowski.pl