„Henryk Kozubski – wielicki Chagall” – czyli zaglądanie pod wydawnicze halki.
Scenki rodzajowe.

Scena I
Miejsce: Festyn rodzinny, boisko szkoły podstawowej w Sierczy,
Osoby: Jadwiga Duda, Henryk Kozubski, Wiesław Żyznowski, Anna Krzeczkowska, statyści.

2009-05-30 at 15-07-47


Właściwie wszystko zaczęło się tego dnia. Zostaliśmy (my, wydawnictwo) poproszeni (przez panią dyrektor szkoły podstawowej w Sierczy) o zaprezentowanie książki „Wieliczanie na opisanych fotografiach”, która to ukazała się 2 miesiące wcześniej. Jako, że wszelkie zaproszenia przyjmujemy chętnie, żałując, że są tak nieczęste, i do szkoły udaliśmy się przywdziawszy uprzednio najlepsze stroje, zaczesawszy grzywki, tudzież wypastowawszy buty. Festyny lubimy niezmiernie, zwłaszcza te którym towarzyszy ładna pogoda, miłe towarzystwo i wata cukrowa. O ile pierwszego i ostatniego nikomu raczej przybliżać nie trzeba – o tyle na miłe towarzystwo złożyli się (w tym kontekście najważniejsi) – Jadwiga Duda i Henryk Kozubski. Pan Henryk, zaproszony, aby zaprezentować swoje prace, pani Jadwiga – nieustająca w promowaniu jego talentu i pasji. I właśnie w ramach tego promowania – od słowa, do słowa, że obrazów tyle, a albumu żadnego i że właściwie Klub Przyjaciół Wieliczki, a może Biblioteka, ale jakbyśmy chcieli to może my – a my, że może faktycznie my – ale jak to my – pomyśli-my.
(Statyści aktywizowali się w tle).

Scena I i pół
Miejsce: wystawa malarstwa Henryka Kozubskiego.
Osoby: Wiesław Żyznowski, Urszula Żyznowska.

L1000016

W ramach wspomnianego „pomyślimy” i w nawiązaniu do sceny pierwszej Wiesław i Urszula odwiedzają wystawę malarstwa Henryka Kozubskiego, w celu zapoznania się z istotą rzeczy, przed podjęciem decyzji

Scena II

Miejsce: Wydawnictwo w Sierczy.
Osoby: Wiesław Żyznowski, Urszula Żyznowska, Anna Krzeczkowska.

Pomyśleli. Wymyślili.

(Akcja urywa się na miesiąc, bo kronikarz wyjechał na urlop. Ale snując przypuszczenia graniczące z pewnością, nastąpiły obrady, narady i posiedzenia oraz konsultacje). W tak zwanym międzyczasie trwały przymiarki do zrobienia współczesnego portretu fotograficznego panu Henrykowi, portretu, który mógłby znaleźć się w albumie. Artysta zapozował w swoim domu w Wieliczce, właściwie trudno nazwać to pozowaniem – on tam po prostu był – pośród swoich rzeczy, mebli, obrazów, dał się sfotografować w kilku odsłonach – tu akurat pod portretem swojej mamy – Eugenii z Kwiatkowskich Kozubskiej.

L1000010


Scena III

Miejsce: Pewien dom w Sierczy.
Osoby: Wiesław Żyznowski, Urszula Żyznowska, latorośle (Tomek i Miłek), Anna Krzeczkowska.

L1000002


Obrazy w liczbie 96 i gabarytach od kieszonkowych do tych korespondujących z Panoramą Racławicką zostały przewiezione do pewnego domu w Sierczy, gdzie jak widać na zamieszczonym powyżej dowodzie rzeczowym silna i niezmordowana drużyna za pomocą środków czyszczących oraz dużej ilości papierowych ręczników obrazy wypucowała, zapakowała i powiozła w dal. Konkretnie do innego domu za zakrętem. Ale „dal” brzmi zdecydowanie lepiej.

Scena IV

Miejsce: Zaciemniony pokój w domu za zakrętem.
Osoby: Piotr Żyznowski, Wiesław Żyznowski, Anna Krzeczkowska, statyści (także telefonicznie).
img258

img264

96 sztuk obrazów zostało zdeponowanych w łazience, na straży stanęła wanna i gaśnica. Tymczasem drużyna w składzie nieco zmodyfikowanym przystąpiła do pracy, powielając unikalne w swojej dotychczasowej jednorazowości dzieła na byty fotograficzne: cyfrowe i analogowe. Dwa aparaty, dwa statywy, jedna sztaluga, jedna biała linia wyznaczająca oś na podłodze, dwóch fotografów. Po dwie odbitki do każdej akwareli (nie licząc prób). Kilka przerw na kawę, telefoniczne konsultacje z grafikiem. Bardzo pracowity dzień. I bardzo udany.

Scena V
Miejsce: Pewien dom w Sierczy. Osoby: Urszula Żyznowska, Wiesław Żyznowski.

To, co najmilsze na koniec – czyli przerzucanie, wybieranie, obmyślanie, układanie i przestawianie. Co na początku, co na końcu? Które zdjęcia do wstępu, które do głównej części? Tak, to największe zmartwienia redaktorów na tym etapie: czy się czegoś nie pominęło, a gdzie indziej nie pomyliło? Pisanie wstępu, czytanie wstępu, poprawianie wstępu. I sprawdzanie: czy aby na pewno wszystko się zgadza. Potem już tylko graficy, drukarnia, i oto jest najnowsze papierowe dziecko:

Kozubski_okładka_po-ozalidz

(ak)