Bolesław (Wasyl) Bawolak: Łemkowskie wesele w Świątkowej Wielkiej

Fragment rozdziału XXI: Ślub

Ślub był najważniejszym, kulminacyjnym, centralnym wydarzeniem całego wesela. To poświęcenie związku przed Bogiem. Małżeństwo w tradycji Cerkwi wschodniej jest sakramentem świętym, który został ustanowiony przez Boga. Nikt nie wyobrażał sobie życia w małżeństwie bez ślubu „na wiarę” (na wiru). We wsi nie było takiego przypadku. Innych form zawierania ślubu, np. ślubu cywilnego, nie praktykowano i nie uznawano.

Ślub odbywał się po ogłoszeniu trzeciej zapowiedzi w daną lub częściej w następną niedzielę. Ślub zawierano w cerkwi parafialnej zawsze do południa (w Świątkowej najczęściej o godzinie 10.00), w miejscu zamieszkania pani młodej.

[…]

Wesele po przybyciu do cerkwi zatrzymywało się przed wejściem. Młodzi poprawiali ubrania, jeśli była taka potrzeba, po czym wchodzili do środka.

Młodzi wraz z drużyną zatrzymywali się w babińcu cerkwi; u nas, w Świątkowej, mówiono, że zatrzymują się pod dzwonnicą (miejsce, gdzie zawieszano dzwony cerkiewne). Tam wychodzili do nich ksiądz, diak i cerkiwnyk (kościelny). Starsza drużka odbiera ręcznik od młodych, który później rozkładała przed tetrapodem. Cerkiwnyk wręczał młodym zapalone świeczki, które mieli oni trzymać w prawej ręce przez cały czas trwania ślubu (mszy świętej). Świece symbolizowały płomienną miłość i radość, a także ciepło, czystość i przede wszystkim modlitwę.

Rozpoczynała się ceremonia zaślubin. Po ślubie młoda zostawała żoną, a młody mężem. Przy ślubie drużbowie opiekowali się panem młodym, a drużki panią młodą.

Ponieważ nasz opis wesela w Świątkowej dotyczy lat trzydziestych XX wieku, kiedy to Świątkowa była już parafią prawosławną (filią), stąd taki właśnie ślub został tutaj szerzej omówiony (Świątkowa powróciła do prawosławia w 1927 roku).

Sakrament małżeństwa (ślub) składał się z dwóch liturgicznych obrzędów: zaręczyn (zaruczyn) oraz ukoronowania (wińczania), które stanowiło właściwy sakrament. Oba te obrzędy sprawowano wspólnie, bezpośrednio jeden po drugim.

Zaręczyny (zaruczyny) to wstępny obrzęd zaślubin. Został przejęty przez Cerkiew z zaręczyn świeckich z czasów przed- i wczesnochrześcijańskich. Cerkiew nadała im tylko nowe duchowe znaczenie i od tego momentu ksiądz przewodził ceremonii zaręczyn.

Zaręczyny odbywały się nie w samej świątyni, a w przedsionku (pod dzwonnicą) przy wejściu. Podczas tej ceremonii Cerkiew ofiarowywała Bogu narzeczonych, a oni ofiarowywali się sobie wzajemnie i razem – Bogu. Zaręczyny to złożenie deklaracji o wspólnym życiu przed Bogiem i zgromadzeniem wiernych.

Kapłan podchodził do młodych, trzymając w rękach Ewangeliarz i krzyż, trzykrotnie błogosławił ich głowy, okadzając ich kadzidłem. Młodzi stali tu już razem obok siebie, młoda po lewej stronie. Kapłan w modlitwie kierował prośby do Boga w imieniu młodych, by Bóg pobłogosławił tym, którzy w tej chwili stoją przed jego obliczem i obiecują sobie wspólne życie w miłości i w zgodzie. Następnie brał obrączkę młodego i wygłaszał słowa Obruczajet sia rab Bożyj (imię) rabi Bożoj (imię) wo Imia Otca i Syna i Światowo Ducha Amin (Zaręczany jest sługa Boży (imię) ze służebnicą Bożą (imię) w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen).

Mówiąc te słowa, czynił obrączką znak krzyża nad głową mężczyzny, a następnie zakładał mu obrączkę na serdeczny palec prawej ręki. W podobny sposób błogosławił niewiastę, mówiąc Obruczajet sia raba Boża (imię) rabu Bożomu (imię) wo Imia Otca i Syna i Światowo Ducha Amin (Zaręczona jest służebnica Boża (imię) ze sługą Bożym (imię) w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen), i nakładał jej obrączkę także na serdeczny palec prawej ręki.

Obrączki stanowiły symbol więzi, trwałości małżeństwa. Od tej chwili mężczyzna i kobieta nie dysponowali sami swoim życiem, to mężczyzna kierował życiem kobiety, zaś kobieta życiem mężczyzny. Założenie obrączek to również podział odpowiedzialności, wzajemna łaska, służba drugiej osobie, nie tylko w chwilach radości, ale także i w smutku. Obrączka to również widzialny dowód zawarcia małżeństwa.

Do I wojny światowej obrączek nie było, zaczęły pojawiać się dopiero w okresie międzywojennym, by na dobre zagościć pod koniec lat trzydziestych XX wieku. Zwykle były złote, srebrne lub mosiężne. Złote kupowali tylko bogaci, np. ci, którzy powracali z zarobków z Ameryki (należało to do rzadkości). Najczęściej spotykano obrączki srebrne, a wyrabiali je wszyscy „złotnicy” z przedwojennych dwuzłotówek. Kosztowały około 4 złote (materiał na obrączki miał wartość 2 złotych, usługa wykonania również wynosiła 2 złote). Kupował je pan młody. Obrączek nie noszono na stałe, ale przetrzymywano w skrzyni (ładzie). Gdy nie było obrączek, obrzęd ślubu nie zmieniał się. Kapłan w ich miejsce poświęcał małe wianki, które młodzi przechowywali na pamiątkę aż do śmierci (wkładano je im do trumien).

Po ceremonii nałożenia młodym obrączek następowało uroczyste wspólne przejście do nawy świątyni przed tetrapod (stolik). Stał przed ikonostasem naprzeciwko carskich wrót, a na nim leżały ewangelia, korony, wino oraz ikona. Tu odbywał się właściwy obrzęd ślubny. Jego najważniejszym elementem było przyrzeczenie lub przysięga.

Ksiądz prowadził młodych, którzy chwytali się za ręce. Kapłan nakrywał je epitrachylionem (stułą) i chwytał od góry swoją prawą dłonią, w lewej trzymał krzyż. Każdy z narzeczonych trzymał w lewej ręce zapaloną świecę. W tym układzie ruszali za księdzem w stronę ołtarza, a chór śpiewał Błażenni ti szczo bojat sia Hospoda… (Zbawieni ci, co boją się Pana…).

Tam, gdzie stawali młodzi, starsza drużka z drużbą ścieli ręcznik – przeważnie ten sam, z którym młodzi szli do cerkwi. Narzeczeni stali lub klęczeli na nim przez cały czas zaślubin. Po ceremonii ślubnej ręcznik zostawiano w cerkwi jako dar – ofiarę pary młodej.

Młodzi, stojąc na białym ręczniku, zapewniali, że mają czyste intencje oraz zachowli cielesną i duchową czystość. Kapłan modlił się w imieniu młodej pary i prosi Boga o łaskę. Następnie wygłaszał pouczenie, mówiąc czym jest sakrament małżeństwa i jak młodzi powinni dobrze i godnie żyć w jedności małżeńskiej. Na koniec kapłan zwracał się do młodego słowami: Czy ty Iwane majesz dobru i neprymuszenu wolu oraz micne postanowlinia wziaty sobi za żenu Annu, jaku ty wydysz tu pry sobi? (Czy ty, Iwanie, masz dobrą i nieprzymuszoną wolę oraz mocne postanowienie pojąć sobie za żonę tę oto Annę, którą tu przy sobie widzisz?). Młody odpowiadał: Maju, czesnyj Otcze (tak, mam, czcigodny Ojcze). Po otrzymaniu twierdzącej odpowiedzi kapłan zadawał kolejne pytanie: Czy ne szlubował ty lubow jakyj inszyj? (Czy nie obiecałeś małżeństwa innej kobiecie?). Na co otrzymywał odpowiedź: Ne obiciuwał, czesnyj Otcze (Nie obiecywałem, czcigodny Ojcze). Teraz kapłan z tymi samymi pytaniami zwracał się do młodej. Takie oświadczenia młodych to widoczny znak, że małżeństwo następowało za obopólną zgodą. Bez niej nie mogłoby dojść do udzielenia sakramentu małżeństwa. Po uzyskaniu pozytywnych odpowiedzi ksiądz przystępował do rozpoczęcia obrzędu koronowania.

Rozpoczynały się modlitwy przygotowujące. Słychać w nich było m.in. prośby, aby Bóg pobłogosławił młodym, dał im długie i spokojne życie, czystość, miłość oraz potomstwo, błogosławieństwo w codziennych ziemskich trudach.

[…]