Zdolność widzenia razem

Napisany 06/03/2009

W Historii filozofii starożytnej (t. II, s. 311) Reale cytuje fragment Państwa Platona:

„I to jest największa próba – dodałem – która oddziela natury zdolne do mądrej rozmowy [dialektyki] i niezdolne do niej. Bo człowiek zdolny do zestawień jest zdolny i do mądrych rozmów [jest dialektykiem], a niezdolny do tego – nie”.

Następnie Reale komentuje:

„Naturą dialektyka jest więc zdolność widzenia razem, to znaczy owa zdolność, którą sam Platon definiuje jako dążenie duszy do całości i do wszystkiego”.

Komentuję. Czytanie samego Platona bez oczytania się wcześniej w komentarzach to błąd początkującego entuzjasty, jako że przez niemal 2,5 tysiąca nazbierało się sporo komentarzy do tekstów Platona, ciekawszych niż one, bo od nich jaśniejszych. Komentarze te czasem przypisują Platonowi rzeczy, których on by nie pomyślał. Co chyba wcale nie jest taką wadą, jeśli abstrahować od dogmatyzmu.
Zdolność do mądrej rozmowy jest kluczem do udanych relacji międzyludzkich. Żeby tę zdolność posiąść, trzeba umieć zestawiać, w domyśle: to, co zestawić trudno. Pamiętając, że mówimy o zdolności bycia dialektykiem, chciałoby się dodać: zestawiać sprzeczności lub choćby przeciwieństwa, ale czy na pewno? Przecież jeśli sprzeczności i przeciwieństwa łatwo wychwycić, to i łatwo je razem zobaczyć i zestawić. Więc co zestawiać razem? Wydaje się, pomocna tutaj będzie fraza: „dążenie duszy do całości i do wszystkiego”. Może chodzi o zestawianie w całość jak największej ilości, najlepiej wszystkich rzeczy jakoś tam powiązanych, lecz sprzecznych, przeciwnych, różniących się, niemal zbieżnych, całkiem zbieżnych? Każde takie udane zestawienie posuwa duszę o krok ku „wszystkiemu”, w czym ostatecznie ona chciałaby się rozpłynąć. Udaje się to pewnie tylko niektórym duszom, pozostałym pozostaje dążyć do tego. Żeby dążyły, najlepiej stale, mają obiecaną nagrodę, skądś, z zewnątrz. Nagroda dla duszy (z zewnątrz), jeśli faktycznie przyznana, oznaczałaby zauważenie jej przez kogoś lub zareagowanie na nią przez coś z zewnątrz, może nawet docenienie. Ale co wtedy, kiedy nie chodzi o nic więcej niż o obietnicę nagrody, i nieważne, czy wmówionej sobie samemu czy przez kogoś wyartykułowanej? Gdyby tak było, to chyba dyskusyjne jest to, czy warto tylko dążyć bez solidnej szansy na ostateczne rozpłynięcie się we wszystkim. Pozazdrościć duszom wiedzącym od razu, na co mogą liczyć i jak z nimi będzie.
Wiesław Żyznowski

Zapisany w: Bez kategorii.

63 komentarze

  1. Napisany przez Malosamolubny O.:

    W zupelnosci sie zgadzam. Tak jest najprosciej: nalezy skupic sie glownie na sobie. Ja lubie, ja uwielbiam sluchac, selektywnie, ja wlaczam i wylaczam, ja akceptuje, ja nie jestem w stanie, ja wsluchuje sie w siebie… Ja?

    A co z tymi innymi ktorzy nie sa mna? Czy oni jeszcze istnieja?

    Przeciez oni juz o niczym nie marza, do niczego nie daza, niczego nie potrzebuja, nic nie lubia, wszystko akceptuja. Ponadto sa zbyt zapracowani, zajeci swoimi sprawami i na nic sie nie skarza. Czasami o cos pytaja, ale ja sycze albo sie wylaczam, badz przelaczam na inny kanal

    27/03/2009 @ 07:29
  2. Napisany przez Zagubiony Stranger:

    Bardzo wyraznie mozemy tutaj zauwazyc iz w pytaniach Socratesa jest zawarty kregoslup otaczajacego nas swiata, dzwigajacy mozolnie caly ciezar zycia. Socrates zanim zadal te lakoniczne pytania spedzil godziny a moze nawet lata myslac jak je sformulowac i nawet juz znal po czesci odpowiedzi na bazie wlasnych przemyslen. Stad znajac po czesci odpowiedzi zdecydowal aby poznac i zaglebic sie w ich istote w calosci. Co go do tego motywowalo? Ja mysle to ze byl genialnym czlowiekiem i chodzaca dusza o niezwyklym formacie. Okazuje sie ze zaglebiajac sie w materie spraw zaczynamy odkrywac rzeczy zupelnie nam nieznane. Czy warto to robic? Naturalnie ze warto. Ci ktorzy tego nigdy nie robia pozostaja uspionymi we wlasnej iluzji. Niektorzy budza sie za pozno aby cokolwiek zmienic. Chcieliby wowczas cofnac czas, biec w tyl, uwierzyc w to ze jeszcze ciagle zyja a nie umarli.
    Socrates nie przypadkowo zadawal te pytania tak wielu ludziom i zaczynal od tych od ktorych spodziewal sie uzyskac najbardziej trafne odpowiedzi.

    Okazalo sie ze Ci od ktorych oczekiwal trafnych odpowiedzi byli w najwiekszym bledzie. Pytania te kierowal do mlodych, starych i dzieci.

    27/03/2009 @ 07:41
  3. Napisany przez Ula:

    Chyba ktoś bardzo pozazdrościł mi tego Koncertu skrzypcowego D-dur w wykonaniu A.-S. Mutter i naprawdę słusznie.
    Ale gdyby się w niego wsłuchiwał tak,jak w moją poprzednią wypowiedź, szkoda byłoby dla niego miejsca na sali, bo było wielu przed kasą, którzy pragnęli zamienić się w słuch, a nie mogli.

    Bardzo sobie cenię umiejętność słuchania; jest ona niezbędna do prowadzenia dialogu. Wsłuchiwanie się w drugiego jest też ewidentnie przeniesineim skupienia z siebie na innych.

    A jeśli chodzi o „Innych” (od Malosamolubnego O.), to może powinni właśnie więcej wypowiadać się o swoich odczuciach w danej kwestii, niż serwować nam wykłady.

    27/03/2009 @ 08:58
  4. Napisany przez Ula:

    Do ostatniego zdania dodam tylko, że: więcej o swoich odczuciach i przemyśleniach oczywiście.

    27/03/2009 @ 09:47
  5. Napisany przez Punia:

    Zachodzi pytanie –
    Czy słucham, wsłuchuję się jest tym samym co słyszę.
    Ponieważ można słuchać, ale długa droga jeszcze do usłyszenia czegoś lub kogoś. Jeżeli już usłyszymy czy potrafimy to zrozumieć, poczuć.
    Jeżeli tak to coś lub ktoś nie jest mi obojętny, a jeżeli nie to – nie słucham.

    27/03/2009 @ 10:37
  6. Napisany przez Punia:

    Wykład to mądrość, ale my decydujemy czy warto.
    Tak odczuwamy i tak piszemy. Nie mam problemu z tym: czy jest w formie wykładu czy zdawkowego: śmieszne, smutne, beznadziejne, pouczające. Zawsze wyciągam wnioski i zastanawiam się.
    Miło jak ktoś napisze coś więcej

    27/03/2009 @ 10:57
  7. Napisany przez Glover:

    – Pani Gawryłowa, co to jest szczęście?
    – Być młodym i zdrowym.
    – A jeśli ktoś jest stary i chory?
    – Prosić o lekką śmierć.

    27/03/2009 @ 20:55
  8. Napisany przez Punia:

    Polecam trzydziesty piąty komentarz

    27/03/2009 @ 23:37
  9. Napisany przez Punia:

    Gabriel Garcia Marquez:

    „Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł”.

    29/03/2009 @ 16:37
  10. Napisany przez Dorota:

    Puniu, Znakomita uwaga. Jest to jeden z najpiekniejszch listow napisanych w historii ludzkosci. Jezeli ktos potrafi wsluchac sie, ale jeszcze lepiej sprobuje zrozumiec slowa autora „ Stu lat samotnosci“ to bedzie w stanie zblizyc sie do definicji pojecia szczescia.

    Polecam rowniez do kontemplacji madrosc buddyjska:

    “A person needs just three things
    to be truly happy in this world.
    Someone to love,
    samething to do,
    and something to hope for…”
    Buddha

    29/03/2009 @ 19:03
  11. Napisany przez Ula:

    Co innego patrzeć na drugiego z góry, a co innego nie akceptować nieakceptowalnych przez siebie cech i zachowań albo nie zgadzać się z wypisywaniem bzdur na swój temat.
    Objawy powyższych zachowań mogą wydawać sie podobne, ale one same w sobie róznią sie znacząco.

    List warto przeczytać, a najlepiej umieć i mieć możliwość przeżyć to, co w nim napisane.

    29/03/2009 @ 23:44
  12. Napisany przez Punia:

    Pani Ulu jest Pani mądrą, utalentowaną osobą i nikt nie będzie na ten temat dyskutował.
    Znać człowieka tylko na blogu to minimalna wiedza o nim.

    Warto taki list napisać, przemyśleć jakie wartości moglibyśmy przekazać przyjaciołom i nie tylko. Ponieważ każdy z nas ma swoje własne przeżycia, które są przecież prawdziwe.

    30/03/2009 @ 10:37
  13. Napisany przez Ula:

    Przepraszam, ale do mnie się takie rzeczy nie lepią.

    Proszę spróbować napisać taki list, chętnie przeczytam.

    30/03/2009 @ 23:43

Napisz komentarz

*