zyznowski.pl - wydawnictwo i księgarnia online

(dedykuję tym, którzy jeszcze nigdy niczego nie zarobili, a tylko dawano im zarobić)

Czy zarabianie na handlu nie jest działaniem wbrew cnocie? Jest zbywaniem po wyższej cenie rzeczy, którą pozyskało się taniej, a przecież wrodzone poczucie podpowiada człowiekowi inaczej, jego skłonność wydaje się inna, niemal odwrotna. Zastanówmy się, czy chodzi tylko o coś, co jest wbrew naturze człowieka, ale być może nie jest takie naganne, wszak robimy mnóstwo rzeczy wbrew swojej naturze – na przykład skrywamy chęć ziewnięcia – czy też chodzi jednak o coś bardziej niecnego.

Ktoś nabył rzecz po określonej cenie lub określonym kosztem, czyli za określoną wartość. Jeśli przyjdzie mu zbyć tę rzecz i – co jest kluczowe dla tego wywodu – ma poczucie, że nabywca jest mu równy względem tej rzeczy, to powinien od niego odebrać za rzecz tę samą wartość, po której sam ją nabył. A czy rzecz podczas zbywania może mieć tę samą wartość – wyrażoną najczęściej ceną – co podczas nabywania, skoro pomiędzy tymi momentami ktoś ją miał? Przecież jeśli ją miał, choćby już tylko we względzie posiadania przydał jej samego siebie, i nieważne, w jak małym stopniu. A w związku z tym, że trudno znaleźć kogoś, kto by samemu sobie jako osobie nie przypisywał wartości, przydał on owej rzeczy wartości, choćby wyłącznie w swoim mniemaniu. Przydał wartości, która się dodaje do wartości początkowej, i zaznaczmy – której dodanie w zwykłych, powiedzielibyśmy: handlowych okolicznościach, jest pretekstem do podniesienia ceny. Lecz paradoksalnie w przypadku tego, kto chce być sprawiedliwy, jest inaczej, równość bowiem, na przykład ta wspomniana wyżej, jest istotą sprawiedliwości; w tym przypadku chodziłoby o równość zbywającego i nabywającego. Posiadacz, pamiętając, że rzeczy nabytej wcześniej po określonej cenie przydał wartości i że ona się sumuje z tą ceną, powinien zażądać ceny niższej od tej, którą sam poniósł, by nabywca nabył ją według tej samej wartości co on. Tak więc handlowanie jest nie tylko niezgodne ze zwykłymi odczuciami, ale i z cnotą traktowania innych tak samo jak siebie.

Tyle o transakcjach, w których czas między nabyciem i zbyciem jest relatywnie krótki. Ale co w przypadkach, kiedy ten czas jest długi lub bardzo długi? Tutaj sam czas dodaje wartości, niezależnie od subiektywnej wartości przydawanej przez posiadacza, jako że trwanie, zwłaszcza długie trwanie, jest wartością samą w sobie, a na dodatek jest piękne. Jest więc sprawiedliwe zbywać stare rzeczy po cenie wyższej niż cena nabycia – i rzeczywiście tak się powszechnie odczuwa.

Zatem gdyby uznać, że równe traktowanie siebie i innych w jakimś względzie jest cnotą niezbędną do bycia etycznym w tym względzie, mówienie o etyczności zarabiania na rzeczach, których się długo nie przechowywało, jest nieporozumieniem.
Wiesław Żyznowski

Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
0