Józef Piotrowicz

ROLA SIERCZY W LATYFUNDIUM LUBOMIRSKICH
I JEJ PÓŹNIEJSZE LOSY (do 1772 r.)

1. Kryzys gospodarki drobnej szlachty i początki kariery Lubomirskich

Samowolne przesuwanie granic i zawłaszczanie cudzych gruntów – tak charakterystyczne dla sąsiedzkich stosunków w okolicach Wieliczki, szczególnie od drugiej połowy XVI wieku – mogły być tylko doraźnym sposobem na zwiększenie rentowności gospodarstw drobnych posiadaczy szlacheckich. Nie wytrzymywali oni konkurencji wielkich majątków obszarniczych: latyfundiów, które potrafiły więcej i taniej produkować, przetrzymując okresy wewnątrzkrajowych kryzysów i klęsk żywiołowych.

Toteż nowym, nieznanym dotąd zjawiskiem stała się na wspomnianym terenie koncentracja dóbr ziemskich drobnej szlachty w rękach jednego rodu magnackiego – Lubomirskich. Budował on swą potęgę gospodarczą i polityczną w ciągu zaledwie dwóch pokoleń, wykazując niebywałą wszechstronność i rozmach w pomnażaniu dóbr oraz dostojeństw. Jak się wydaje, jednym z pierwszych sposobów prowadzenia zyskownych interesów przez Lubomirskich było branie dóbr ziemskich w zastaw. Tak bogacił się Feliks Lubomirski, który przez około 30 lat (do 1510 r.) trzymał w zastawie oderwaną od starostwa niepołomickiego królewską wieś Pierzchowiec[248], zanim zaraz potem przeniósł się w pobliże Wieliczki i zajął się wyrębem lasów w wydzierżawionej przez siebie Sierczy.

2. Ostatni przed Lubomirskimi dziedzice Sierczy i Wolicy

Wiadomo, że po rozstaniu się Dołuskich z Sierczą (w 1525 r.) pojawili się tam nowi dziedzice – Orzechowscy, wszakże trudno powiedzieć, jak długo w niej pobyli. W 1570 r. dziedzicem Sierczy – pozwanym wówczas przez miasto Wieliczkę do sądu – był Jakub Więcławski, procesujący się ze swym bratem Mikołajem o niebagatelną sumę 5 tysięcy florenów[249]. Nic nie wskazuje, by Jakub Więcławski zamierzał podporządkować się orzeczeniu sądowemu w trwającym już kilka lat sporze granicznym z sąsiednią Wieliczką. Co więcej, w ogóle nie stawił się w terminie wyznaczonym przez sąd w 1574 r. na ostateczne rozstrzygnięcie, gdzie ma przebiegać granica, rozdzielająca Sierczę i grunty miejskie. Czuł się tak bezkarny, że w następnym roku ściął okazały dąb graniczny na styku dóbr Sierczy i Wieliczki koło lasu „Dziewczego”, zniszczył kilka z czternastu kopców, wyznaczających przebieg granicy między posiadłościami i wjechawszy do miejskiego lasu Grabówki wyciął tam dużo krzaków[250]. Dopiero w 1578 r. doszło ostatecznie do zawarcia umowy obu stron w sprawie rozgraniczenia dóbr Sierczy i miasta. Podkomorzy krakowski Stanisław Cikowski wystawił stronom, jako zwierzchnik sądu ziemskiego w Krakowie, stosowny dokument[251].W rejestrze poborowym z 1581 r. odnotowano[252], że dziedzicem Sierczy jest Więcławski, ale dzierżawi ją Pawlikowski. W porównaniu ze stanem z 1564 r. ilość łanów kmiecych wzrosła tam do rozmiarów 2 ½ łana, czyli aż o jeden łan więcej, niż przed siedemnastu laty. Zapewne stało się tak dzięki przeobrażeniu obszaru poręb leśnych w uprawne role. We wsi znajdowało się wówczas trzech zagrodników bez roli oraz trzech komorników – chłopów nie posiadających nawet własnych zagród. Jeden z nich miał bydło, dwaj – nie. W Sierczy znajdowała się karczma, a karczmarz miał ćwierć łana roli. Natomiast w Wolicy, należącej do Jana Wolskiego, ilość łanów kmiecych uległa w analogicznym okresie redukcji: z półtora do pół łana kmiecego. We wsi przebywali czterej zagrodnicy bezrolni. W obrębie rozległej parafii wielickiej najwięcej wsi posiadał góromistrz wielicki Florian Morstin – 3 wsie (Raciborsko, Gorzków i Witkowice), zaś Sebastian Lubomirski – tylko jedną (Grajów).W XVI-wiecznej Małopolsce Siercza i Wolica wchodziły w skład powiatu szczyrzyckiego. W osiemdziesiątych latach tego stulecia liczył on łącznie ponad 500 wsi. Oblicza się[253], że podówczas mieszkało tam około 38 tysięcy ludzi. Sądząc z kolei podług danych o obu wsiach z 1581 r., przybliżona ilość mieszkańców wynosiła: w Sierczy – 70 osób, a w Wolicy – 35 osób.

3. Sebastian Lubomirski, twórca latyfundium. Przejęcie Sierczy i Wolicy

[inspic=79,right,230]
Okolice Wieliczki uległy gruntownym przeobrażeniom własnościowym, odkąd pojawił się w tamtych stronach Sebastian Lubomirski. Ten trzydziestokilkuletni energiczny mężczyzna z kręgu drobnej szlachty małopolskiej zadebiutował w działalności gospodarczej w 1578 r. stanowiskiem generalnego zarządcy rozległych dóbr klarysek ze Starego Sącza[254], po którym w 1581 r. zdecydował się na 4-letnią dzierżawę – wraz z podskarbim nadwornym Jackiem Młodziejowskim – największego w kraju przedsiębiorstwa: żup krakowskich. Ponieważ król Stefan Batory stwierdził w 1585 r., że żupnik Lubomirski wywiązał się z wszystkich warunków dzierżawy[255], przedłużył mu ją na dalsze lata. Formalnie zwierzchność Lubomirskiego nad produkcją i handlem solą żup w Wieliczce i Bochni trwała do 1592 r., wszakże i później jego wpływ na to przedsiębiorstwo był ogromny z powodu obciążenia dochodów żupnych spłatą pożyczek, jakie król pozaciągał w potrzebie u bardzo już wówczas wzbogaconego magnata.W rezultacie od 1582 r. do początków XVII w. Sebastian Lubomirski stał się drogą dzierżaw, zakupów i zapisów posiadaczem kilkudziesięciu wsi i działów w Małopolsce. Do rodowych wsi Grajowa i Sławkowic jeszcze w osiemdziesiątych latach XVI w. doszły m.in. Lednica i Mierziączka koło Wieliczki, Siercza, Wolica, Zręczyce, Mietniów, Krzyszkowice, Śledziejowice, Kokotów i Mała Wieś[256] oraz wsie przejętego starostwa dobczyckiego. Z kolei w dziewięćdziesiątych latach do najważniejszych nabytków Sebastiana Lubomirskiego należały starostwa sądeckie i spiskie oraz Wiśnicz Nowy (z kompleksem kilkunastu wsi), gdzie niebawem powstała okazała rezydencja magnacka rodu Lubomirskich. Siercza stała się częścią składową dóbr Sebastiana Lubomirskiego w 1586 r., kiedy zapisu na jego rzecz dokonali bracia Jakub i Mikołaj Więcławscy – dotychczasowi dziedzice[257]. W tym samym roku zezwolono żupnikowi Lubomirskiemu na wejście w posiadanie dóbr Wolica – byłej dziedzicznej własności Janusza Wolskiego, na podstawie jego zapisu[258].

4. „Lubomierz” – prywatny szyb Lubomirskich w Lednicy

Pojawienie się w rejonie Wieliczki przyszłego nabywcy Lednicy i Sierczy nastąpiło w niewiele lat po wywalczeniu sobie w 1573 r. przez szlachtę prawa do swobodnej eksploatacji bogactw kopalnych (soli i kruszców) w jej prywatnych dobrach. Był to jeden z postulatów, skierowanych do kandydata na tron polski, które jako tzw. „artykuły henrykowskie” uzależniały jej zgodę na elekcję Henryka Walezego na króla od ich przyjęcia przez elekta. Wspomniane prawo swobodnej eksploatacji kopalin było dotąd zastrzeżone wyłącznie dla władcy. Już w 1574 r. zawiązało się z udziałem dygnitarzy i wysokich urzędników małopolskich – w tym góromistrza wielickiego Floriana Morstina – towarzystwo do poszukiwania „soli i innych podziemnych kopalin”[259], ale rezultaty jego działalności najprawdopodobniej były nikłe. Owocne natomiast okazały się poszukiwania Sebastiana Lubomirskiego, który nie był związany ze wzmiankowanym towarzystwem.Na terenie królewskiej Lednicy Górnej – dzierżonej przez Sebastiana Lubomirskiego, ale przekazanej w dożywotnie posiadanie jego synowi Stanisławowi – magnat w 1601 r. zaczął budować szyb, nazwany „Lubomierz”[260], a obok – warzelnię[261]. Jeszcze w listopadzie 1602 r. na wieść o uruchomieniu konkurencyjnej dla żup krakowskich prywatnej kopalni soli, król Zygmunt III zaproponował Lubomirskiemu wymianę Lednicy za 5 wsi[262], ale transakcję sfinalizowano dopiero w 1607 r. Lubomirski otrzymał 9 wsi (w tym Porębę, Niedźwiedź, Zawadę i Mszanę Górną), zaś Lednicę z kopalnią „Lubomierz” i warzelnią przyłączono do żupy wielickiej[263]. Transakcja okazała się niezwykle korzystna dla inicjatora budowy kopalni w Lednicy, gdyż niebawem trzeba było zrezygnować z wydobywania tam soli z powodu jego nieopłacalności.

5. Magnat i dygnitarz łamiący prawo

Jakkolwiek Sebastian Lubomirski dorobił się ogromnej fortuny – na soli i nabywaniu dóbr ziemskich, a także piastował wysokie godności burgrabiego krakowskiego, starosty dobczyckiego, spiskiego, sądeckiego i sandomierskiego oraz kasztelana małogojskiego, bieckiego i wojnickiego, a także pozyskał od cesarza Rudolfa II tytuł „hrabiego na Wiśniczu”, wsławił się również w pogoni za zyskiem drastycznymi aktami łamania prawa. M.in. urzędnicy żupni oskarżyli go (w 1602 r.) o to, że zabrał – w czasie dzierżawy żup krakowskich – z żupy wielickiej sprzęt mierniczy i dzwon (który kazał zawiesić w kościele w Łazanach – swej posiadłości), a także armaty z zamków obu żup[264].Wcześniej – w 1591 r. – mieszczanie wieliccy wnieśli do sądu skargę na „wielmożnego pana” Lubomirskiego, gdyż „zniszczył on w ubiegłym roku graniczne kopce w rejonie gruntu miejskiego Grabówki – zamienionego obecnie na role”; przy drodze biegnącej z miasta do Rostoki (tj. w kierunku Podstolic), a na granicy dóbr miejskich i Sierczy. Rozsypane kopce Lubomirski „zwłóczył, zaorał i zasiał na tym miejscu żytem; drogę także […] w akcie granic opisaną zatracił”. Już uprzednio – jak zeznał woźny sądowy – Lubomirski doszczętnie zniszczył w innym miejscu kopce, wytyczające granice między dwoma miejscowościami i biegnące wzdłuż drogi, która według aktu granicznego kieruje się ze Szczyrzyca do Krakowa. Pograniczny odcinek tej drogi dziedzic Sierczy zlikwidował i postawił na nim zabudowania, zaś pas graniczny zaorał i zasiał owsem[265]. Mimo tak ogromnej samowoli bezsiła sądów i mieszczan była oczywista, skoro w 1593 r. nadal nic się nie zmieniło ani w rejonie Grabówek, ani na południowo-wschodnich krańcach Wieliczki: w rejonie Lednicy, pól i ról Kłosowa oraz chaszczy i lasów zwanych Szydłowiec (czyli obecnie: części Mietniowa) – obok drogi ze Szczyrzyca do Wieliczki[266].

6. Zbiegostwo chłopów z dóbr szlacheckich

O ile na pograniczu sierczańsko-wielickim wrzało od konfliktów wzniecanych przez zachłannego dziedzica Sierczy, to wydaje się, iż w jego rozlicznych dobrach zatargi z poddanymi były dużo rzadsze, niż we wsiach dzierżonych przez drobną szlachtę. Świadczą o tym badania A. Kiełbickiej nad zbiegostwem chłopów w Małopolsce, w latach 1590-1610[267]. Uwzględniając tylko terytorium w przybliżeniu między Wieliczką a Rabą zauważa się, że zbiegostwo – ostatni akt determinacji chłopskiej wobec ucisku pańszczyźnianego – zdarzyło się w tamtejszych dobrach Sebastiana Lubomirskiego tylko raz w badanym dwudziestoleciu. Mianowicie w 1605 r. zbiegł z Sierczy do Lusiny kmieć Jakub Gromek, z rodziną i bydłem[268]. Natmiast do Sierczy uciekł 2 lata wcześniej kmieć Maciej Gawlik z Gaju, z rodziną i dobytkiem, a do Wolicy – „robotny” Wawrzyniec Nikiel z Golkowic; też z rodziną i dobytkiem – w 1595 r.[269] W tym ostatnim przypadku określono w źródle Wolicę jako „przynależną do wsi Siercza”. Zatem dokonywał się już wówczas proces przekształcania się wsi Wolica w przysiółek Sierczy.Większość zbiegłych chłopów – na ogół samotnych – podążała ze swoich wsi do Wieliczki, niewątpliwie głównie w celu podjęcia pracy w kopalni. Pobyt w mieście chronił ich skutecznie przed wydaniem w ręce panów wsi na tyle, na ile wciąż rosnąca pozycja społeczna szlachty skłaniała ją jeszcze do respektowania poleceń królewskich. Te zaś mówiły wyraźnie[270], że „robotnicy, to jest tragarze, kopacze i warzycze” żupy wielickiej mają występować tylko przed sądem miasta Wieliczki, a nie przed jakimkolwiek innym – zgodnie z przywilejem przyznanym przez poprzednich królów[271].

7. Kontakty chłopów z Sierczy i Wolicy z Wieliczką

Spośród tych mieszkańców Sierczy, którzy wyszli z niej i osiągnęli liczące się stanowisko społeczne, warto odnotować Błażeja Kołka, którego wzmiankują źródła w 1597 r.[272] Był on woźnym urzędu podkomorskiego krakowskiego, zatem urzędnikiem w sądzie ziemskim w Krakowie. Zapewne ukończył on w młodości szkołę parafialną w Wieliczce.Zdecydowana większość mieszkańców Sierczy i Wolicy zajmowała się wówczas z pewnością rolnictwem, a bezpośrednie sąsiedztwo Wieliczki czyniło z nich naturalnych dostawców produktów rolnych na rynek lokalny. W 1579 r. król Stefan Batory zezwolił mieszczanom wielickim na wybieranie, na cotygodniowych targach sobotnich, opłat od każdego wozu z towarem i od sprzedawców przybywających pieszo. Dochód z tych opłat miał być obracany na naprawę miasta[273]. Do stołecznego Krakowa produkty rolne z Pogórza Wielickiego już nie docierały. Wsie Kurdwanów, Prokocim i Bieżanów były najdalszymi dostawcami siana i słomy dla stolicy[274], a krąg wsi zaopatrujących ją w inne produkty rolne nie wykraczał poza odległość 20 km od Krakowa. Nie było wśród nich Sierczy.

8. Związki Wolicy z kościołem oo. dominikanów w Krakowie

Jej posiadacz Sebastian Lubomirski ufundował na kilka lat przed śmiercią w klasztornym kościele oo. dominikanów w Krakowie kaplicę, z przeznaczeniem jej na miejsce wiecznego spoczynku swej rodziny. Fundator kaplicy zapisał dominikanom w 1611 r. na jej utrzymanie wieś Wolicę[275].

9. Stanisław Lubomirski – twórca szybu „Kunegunda” w Sierczy

Dzieło budowy magnackiej fortuny kontynuował z powodzeniem po zgonie ojca w 1613 r. Stanisław Lubomirski – jego starszy syn. Jeszcze jako niespełna 20-letni młodzieniec współdziałał z ojcem przy zakładaniu kopalni soli „Lubomierz” i warzelni w Lednicy Górnej, co naraziło go w 1602 r. na 2 pozwy do sądu: o bierność wobec poczynań ojca w tej miejscowości i o zaoranie granicy między królewską Lednicą Górną – oddaną mu w dożywocie, a posiadłościami Lubomirskich[276]. Doskonały interes, jaki zrobili Lubomirscy na inwestycji przemysłowej w Lednicy Górnej, uzyskując w wymianie za nią rozległe i dochodowe dobra ziemskie, skłonił Stanisława Lubomirskiego do podjęcia kolejnej próby dotarcia do złoża solnego, tym razem w Sierczy – tuż przy granicy z gruntami miejskimi Wieliczki, na terenie obecnego przedmieścia Klasno. Nie wiadomo, kiedy zaczęto i jak długo kontynuowano zgłębianie szybu, ale przyjmuje się[277], że prywatną kopalnię soli Lubomirskich uruchomiono w dwudziestych latach XVII w. Nowy szyb nazwano „Kunegunda”, wszakże początkowo używano też nazwy „Śreniawa” (takim herbem pieczętowali się Lubomirscy), lub wprost – w XVIII w. – „Klasno”. Zważywszy, że szyb zgłębiono daleko od ówczesnych szybów kopalni wielickiej, ryzyko przepadku ogromnych sum wyłożonych na wiercenia było wyjątkowo duże. Mimo to Stanisław Lubomirski podjął je i szczęśliwie natrafił na sól kamienną już w końcowej strefie zasięgu złoża wielickiego od południa. Znaleziona sól była wysokiej jakości i w znacznych ilościach. Szyb „Kunegundę” zlokalizowali pracownicy wielickiego Muzeum w narożu obecnych ulic Klaśnieńskiej i Stromej.Było oczywiste, że także teraz, w obliczu zagrożenia konkurencyjną produkcją prywatną, królewskie żupy solne będą dążyć do jej przejęcia. Jednakże okazało się to o wiele trudniejsze, niż na początku stulecia. Siercza była bowiem dziedziczną włością Lubomirskich, a nie królewszczyzną dożywotnią – jak Lednica Górna. Ponadto społeczna pozycja Stanisława Lubomirskiego była zdecydowanie mocniejsza, niż jego ojca, który dopiero torował sobie drogę do magnackiej elity. Dość powiedzieć, że twórca „Kunegundy” już w 1608 r. został posłem na sejm, a niebawem – marszałkiem sejmiku szlachty małopolskiej w Proszowicach, stając się z biegiem lat jej popularnym przywódcą. Ojczyzna zawdzięczała mu również w 1620 r. przepędzenie – na czele swego prywatnego wojska – lisowczyków, łupiących województwo krakowskie[278]. Jednocześnie Stanisław Lubomirski cieszył się względami władców Polski, którym zależało na poparciu przez jednego z najważniejszych ludzi w Polsce. Król Zygmunt III mianował go wojewodą ruskim, zaś w latach 1633-1635 nowy król – Władysław IV – obdarzył go starostwami: krzepickim, zatorskim i niepołomickim. Wkrótce potem otrzymał godność wojewody krakowskiego. Było więc oczywiste, że budowniczy szybu na Klaśnie śmiało może liczyć na swobodną eksploatację swej kopalni, bądź na jej korzystną zamianę za rozległe dobra ziemskie – wzorem zamiany z 1607 r.

10. Próby wcielenia „Kunegundy” do żupy wielickiej

Istotnie podjęto próbę wcielenia sierczańskiej „Kunegundy” do kopalni wielickiej, ale dopiero za rządów Władysława IV. W 1635 r. poruszono po raz pierwszy na forum sejmu warszawskiego sprawę tej kopalni stwierdzając: Doniesiono nam [tj. królowi – J. P.] i wszystkim stanom koronnym, iż wielmożny wojewoda ruski kosztem swym wielkim na gruncie swym dziedzicznym wsi Swiercze przy żupach naszych wielickich szyb solny wyrobił i soli w nim doszedł”. Dlatego król i sejm nie chcąc, by dochody władcy zostały umniejszone, zamierzają przyłączyć ten szyb do żup królewskich, pewni będąc tego, że pan wojewoda ruski przykładem przodków swych na kommutacyą [czyli zamianę – J. P.] dóbr i szybu za insze dobra pozwoli[279]. W celu zaproponowania godziwej zamiany – uwzględniającej nakłady na szyb i dochody, jakie przynosi swemu posiadaczowi, sejm wyznaczył komisarzy, którzy zbadają sprawę na miejscu w Sierczy, a następnie przedstawią wyniki swej misji na sejmie – na najbliższej sesji. Wtedy król ze stanami Korony rozważą, co będzie z pożytkiem dla skarbu królewskiego. Rezultaty prac tej komisji nie są znane, ale wiadomo, że w sejmie do żadnych uzgodnień co do „Kunegundy” nie doszło.Tymczasem sprawa „Kunegundy” wywołała wśród szlachty ziem koronnych ożywioną dyskusję, a nawet ostre polemiki na kartach anonimowych druków[280]. Ścierały się różne poglądy: jedni bronili nienaruszalności przywilejów szlachty i nietykalności jej dóbr dziedzicznych, inni – interesów skarbu królewskiego i żup solnych, z których szlachcice winni dostawać regularnie tanią sól „suchedniową” dla swych folwarków. Obawiali się bowiem, że nastąpi zagrożenie dostaw tej soli, gdy żupy krakowskie wskutek konkurencji „Kunegundy” popadną w tarapaty. Miano też wątpliwości, czy zasoby soli w żupie sierczańskiej szybko się nie wyczerpią. Wtedy bowiem nabycie „Kunegundy” za posiadłości królewskie okazałoby się interesem równie chybionym, jak przejęcie „Lubomierza”. M.in. na sejmiku przedsejmowym szlachty księstw oświęcimskiego i zatorskiego w 1646 r. uchwalono instrukcję dla posła na sejm walny, by walczył tam o doprowadzenie do kommutacyi szybu solnego pod Wieliczką i gruntu dziedzicznego p. wojewody krakowskiego” [czyli Sierczy – J. P.], dla powiększenia dochodów stołu królewskiego[281]. Rok później komisarze królewscy wysłani do żup potwierdzili, że nie mogą one pozbyć się długów – m.in. z powodu „zasolenia” przez sąsiedni szyb, od którego najwięcej soli tak do Węgier, jako i na Śląsko wychodzi. Uznali w związku z tym, że zamiana lub inny sposób ograniczenia konkurencji szybu Lubomirskich są konieczne[282].W tym samym 1647 r. pojawiła się w Sierczy komisja królewska, w składzie dostojników wysokiej rangi, m.in. Jerzego Ossolińskiego – kanclerza wielkiego koronnego i Andrzeja Leszczyńskiego – biskupa chełmińskiego, podkanclerza koronnego. Komisja w swym orzeczeniu postulowała ekwiwalentną wymianę „Kunegundy” i włączenie jej do żupy wielickiej, a doraźnie – ograniczenie eksportu soli z Sierczy[283]. Wszakże przed śmiercią Stanisława Lubomirskiego w 1649 r. żadnych zalecanych działań nie podjęto.

11. Posiadłości i dochody Stanisława Lubomirskiego

Według współczesnych fundator „Kunegundy” był jednym z najmajętniejszych magnatów swej epoki. Powiększył majątek ojca (zakupując m.in. dobra łańcuckie) i posiadał kilkanaście miast oraz ponad 290 wsi w Małopolsce i na Rusi, a jego dochody roczne szacuje się na zawrotną sumę 600 tysięcy złotych polskich[284]. Znaczącą część tej kwoty stanowiły zyski kopalni soli w Sierczy. „Hrabia na Wiśniczu” – jak określa Stanisława Lubomirskiego rejestr poborowy z 1629 r. – był wówczas największym właścicielem ziemskim w województwie krakowskim. Jego latyfundium liczyło tam jedno miasto (Wiśnicz Nowy), 91 wsi całych i 16 części wsi. Wśród wsi hrabiego były nadal Siercza i Wolica.Wysokość kwoty podatkowej zapłaconej przez Sierczę w wymienionym roku była 3-krotnie wyższa, niż pobór z Wolicy. Siercza miała wtedy 2 ¾ łana ziemi ornej kmieci oraz 3 zagrody bez ról, a Wolica – ½ łana i 4 zagrody bez roli[285]. Zatem w ciągu ostatniego półwiecza ilość chłopskiej ziemi uprawnej w obu wsiach nie zmieniła się.Nie zmieniła się także liczba zagrodników. W Wolicy nadal mieszkali 4 zagrodnicy bez roli, zaś w Sierczy: 3 zagrodnicy bezrolni – jak w 1581 r. Ale w Sierczy nie było już żadnych komorników, ani karczmarza. Zapewne zbiegli oni ze wsi, bądź dziedzic przeniósł ich do innych swych posiadłości.Może to być pośrednio wskazówką, że nawet w 1629 r. kopalnia soli w Sierczy nie została jeszcze uruchomiona. Jest bowiem oczywiste, że do pracy w niej zarząd kopalni Lubomirskich z pewnością zaangażowałby chłopów pańszczyźnianych ze wsi należącej do fundatora szybu, jaki stał na jej gruntach. Prawdopodobnie zatem zgłębianie szybu „Kunegunda” rozpoczęto w dwudziestych latach XVII w., ale wydobywanie soli ruszyło tam dopiero w pierwszej połowie lat trzydziestych.

12. Dalsze próby zgłębiania szybów w Sierczy

Przypuszcza się[286], że drugi szyb w Sierczy zgłębił Stanisław Lubomirski w czterdziestych latach XVII w. Szyb nazwano „Teresa”. Usytuowano go również na Klaśnie, niespełna 200 m na południowy-zachód od szybu „Kunegunda”. Obecnie jest to teren na zachód od budynku dawnej synagogi na Klaśnie – przy obecnej ul. Wiejskiej. Pierwsza wzmianka o szybie „Teresa” pochodzi z 1651 r.[287] Tym razem miejsce na drążenie tego szybu nie zostało szczęśliwie wybrane i okres jego eksploatacji okazał się niezwykle krótki. Już w 1663 r. szyb „Teresa” był nieczynny i zawalony[288], zatem okazał sią inwestycją chybioną. Do planowanej przez Lubomirskich – w latach osiemdziesiątych XVII w. – budowy nowego szybu[289] już nie doszło.Rodzina Lubomirskich traktowała kopalnię soli w Sierczy wraz z jej bezpośrednim zapleczem wiejskim, jako wspólną własność rodową, w odróżnieniu od innych posiadłości ziemskich. W 1642 r. – na kilka lat przed zgonem, głowa rodu Stanisław Lubomirski podzielił jednolite dotąd latyfundium między trzech synów. Najstarszy z nich – Aleksander Michał – dostał wtedy większość małopolskich posiadłości ojca[290].

13. Umowy Lubomirskich z żupnikami krakowskimi dotyczące kopalni w Sierczy

Za życia potężnego i wpływowego magnata nikt w Polsce nie odważył się zdecydowanie wystąpić przeciw szkodliwej dla żup krakowskich konkurencji „Kunegundy”. Potem nacisk na spadkobierców twórcy szybów w Sierczy był zdecydowanie silniejszy. W obawie zatem przed szykanami ze strony administracji żupnej wobec Lubomirskich i ich ludzi w Sierczy oraz wobec przyjeżdżających tam nabywców soli, bracia Lubomirscy zawarli w 1649 r. ugodę z grafem Janem Weichardem z Wrzeszowic, ówczesnym żupnikiem krakowskim[291]. Zobowiązali się w niej do sprzedaży żupnikowi – po uzgodnionej cenie – wydobywanego w Sierczy urobku solnego, z wyjątkiem 1500 beczek soli rumowej i miarek soli drobnej, odkupowanej od górników wyjeżdżających z kopalni po pracy. Podobne umowy zawierali Lubomirscy z żupnikami krakowskimi w latach 1651-68 oraz 1674-97 czyli wtedy, gdy żupa „Kunegunda” była włączona do żupy wielickiej. Nie dotyczyło to jednak wszystkich wzmiankowanych lat.

14. Przejściowa utrata Sierczy przez Lubomirskich w 1651 r.

Król Jan Kazimierz zajął się przedsiębiorstwem Lubomirskich już w początkach swego panowania. W maju 1651 r. powołał komisję w sprawie dzierżawy żupy „Kunegunda” oraz dóbr Siercza i Wolica[292]. W składzie komisji wystąpili m.in. Bogusław Leszczyński – podskarbi wielki koronny, Łukasz Opaliński – marszałek nadworny i Franciszek Dembiński – podkomorzy krakowski oraz jako instygator (czyli prokurator) koronny – Daniel Żytkiewicz.Wizyta komisarzy w Sierczy zakończyła się wielkim skandalem. Nie doszło do planowanych oględzin kopalni „Kunegunda”, gdyż przy budynkach szybu Lubomirscy skrzyknęli swą służbę, pachołków i własnych żołnierzy – łącznie około 500 ludzi. Po ostrej wymianie zdań powstał tumult, tłum zaatakował komisarzy, a nawet poturbował instygatora koronnego. Do oględzin kopalni nie doszło, a komisarze zaprotestowali przed królem przeciw braciom Lubomirskim: głównemu winowajcy Jerzemu – marszałkowi wielkiemu koronnemu, staroście krakowskiemu oraz Aleksandrowi i Konstantemu, oskarżając ich o naruszenie autorytetu komisarzy i Rzeczypospolitej oraz o obrazę majestatu króla[293].W takiej sytuacji Lubomirscy zostali zmuszeni do ukorzenia się. Król oznajmił, że bracia rezygnują ze swych dziedzicznych dóbr, a mianowicie „z całej wsi Sierczy wraz z folwarkiem i Wolicą położoną na jej gruntach oraz z kopalni soli czyli szybów solnych zwanych Kunegunda i Teresa”. Rezygnacja ich obejmuje również wszelkie budynki, uprawne role oraz kmieci, zagrodników i innych poddanych, a dokonuje się na rzecz króla i Rzeczypospolitej, po wieczne czasy[294]. Niebawem zapadła też decyzja urzędu grodzkiego w Krakowie o dopuszczeniu zarządu żup krakowskich do wejścia w posiadanie dóbr wsi Sierczy i Wolicy, a także obu kopalni sierczańskich[295].Wspomniane wsie figurowały już w akcie dzierżawy żup krakowskich z lutego 1652 r. jako posiadłości żupy wielickiej, wraz z poddanymi i ich robocizną. Oczywiście zaliczono do nich i „Kunegundę”[296]. O „Teresie” nie wspomniano, zatem chyba już wtedy produkcja w tym szybie zamarła.

15. Podległość chłopów Sierczy sądownictwu żupy wielickiej

W następnym roku rozstrzygnęła się sprawa kompetencji sądowniczych podkomorzego krakowskiego względem rzemieślników i robotników, osiadłych na gruntach żupnych. W polubownej ugodzie postanowiono, że będą oni podlegać tylko zwierzchności żupnej. Nadmieniono, iż dotyczy to również mieszkańców wsi żupnych, w tym – Sierczy[297]. Zwolnienie od podległości chłopów tych wsi prawu ziemskiemu oznaczało, że uważano ich obecnie za pracowników żupy.

16. Świadczenia kopalni „Kunegunda” na rzecz królewskiej kaplicy na Wawelu

Zapewne w intencji podzięki niebiosom za pomyślne zakończenie zatargu z Lubomirskimi król Jan Kazimierz w ostatnim dniu 1651 r. zapisał księżom rorantystom -prebendarzom kaplicy królewskiej na Wawelu – 300 florenów (czyli złotych polskich, inaczej: złp.) wieczystej pensji rocznie. Wypłatą tej pensji obciążył król dochody kopalni „Kunegunda”[298].
[inspic=78,right,300]

17. Powrót Sierczy i kopalni „Kunegunda” do rąk Lubomirskich

Okazało się jednak, że wieczysta rezygnacja Lubomirskich z ich dóbr w Sierczy i Wolicy oraz z ich kopalni soli nie przetrwała nawet dziesięciu lat, w ciągu których klęski, jakie spadły na kraj, uczyniły konflikt króla i administracji żupnej z Lubomirskimi sprawą drugorzędną. Długotrwałe głód, drożyzna, a potem – od 1622 r. – zaraza, wystąpiły także w okolicach Wieliczki, gdzie wskutek wymarcia prawie całej załogi żupy przerwano pracę na wiele miesięcy[299]. Wnet potem nastąpił najazd szwedzki i Siedmiogrodzian na Polskę, powodując olbrzymie straty, spustoszenia i powszechną nędzę. Osłabienie państwa wykorzystali natychmiast Lubomirscy. Bez formalnego przywrócenia ich do posiadania dóbr, z jakich zmuszeni byli zrezygnować na rzecz króla i Rzeczypospolitej w 1651 r., faktycznie przejęli je z powrotem w kilka lat później. Jeszcze w 1655 r. wśród oddanych w dzierżawę przez króla Janowi Wielopolskiemu staroście bieckiemu posiadłości żupnych były Siercza i Wolica oraz „Kunegunda”, ale już w 2 lata później nie wymienia się ich w dokumencie przedłużenia dzierżawy Wielopolskiemu[300].W 1659 r. wszystko wróciło do stanu sprzed ośmiu lat i Jerzy Lubomirski znów wystąpił jako dziedzic Sierczy, wydzierżawiając na 3 lata znajdującą się w niej „Kunegundę” Julianowi Ferdynandowi baronowi z Jaroszyna[301]. W 1661 r. Jerzy Lubomirski znów arendował „Kunegundę”, tym razem na 1 rok – żupnikowi krakowskiemu Janowi Wielopolskiemu i Stanisławowi Skarszewskiemu[302]. W odróżnieniu od swych braci, Jerzy Lubomirski marszałek wielki koronny, hetman polny był zdecydowanie niechętny królowi, czemu dał wyraz w Sierczy w 1651 r., stawiając opór komisarzom królewskim. Jako reprezentujący interesy Lubomirskich w sprawach związanych z tamtejszą kopalnią soli, umiejętnie wykorzystał wzmocnienie swej pozycji po „potopie”. Utrwalił ją ostatecznie w latach 1665-1666, kiedy wszczął rokosz przeciw królowi i stanął na jego czele. Porażka wojsk królewskich w wojnie domowej z rokoszanami spowodowała nie tylko upadek prestiżu Jana Kazimierza, lecz zaważyła również na losach „Kunegundy”. Zwycięski buntownik nie musiał już akceptować ani narzucanych mu limitów wydobycia soli w tej kopalni, ani cen, jakie dyktował zarząd żup krakowskich za sól przejmowaną z żupy sierczańskiej. W 1665 r. kontrakt dzierżawy wspomnianych żup przewidywał, że roczny dochód Lubomirskich z tytułu eksploatacji soli w „Kunegundzie” wyniesie 40 tysięcy złp.[303]

18. Świadczenia z dochodów Sierczy dla karmelitów i pijarów

Marszałka wielkiego koronnego było stać na akty hojności, jak świadczy o tym polecenie wydane w 1664 r. Maciejowi Treterowi – administratorowi żupy „Kunegunda”[304]. Miał on doraźnie wydać oo. karmelitom w Krakowie 50 beczek soli, a następnie przekazywać im corocznie taką samą ilość soli. Jak wynika z zapisu w pensjonarzu żupnym pod datą 1667 r., także kolegium pijarów w Lubowli na Spiszu otrzymywało wówczas stałe świadczenie: czynsz roczny w wysokości 1400 złp. z dochodów wsi Sierczy[305]. Był to zapewne wcześniejszy zapis Stanisława Lubomirskiego – fundatora wspomnianego kolegium.

19. Zwolnienia z poddaństwa

Rzadkim w owych czasach przykładem wspaniałomyślności wielmoży wobec swego poddanego jest wieczyste i dziedziczne zwolnienie od poddaństwa w 1663 r. dwóch chłopów z Sierczy[306]. Byli to Stanisław Zaborowski, obdarzony nadto zagrodą za starania około szybu „Kunegunda”, i Paweł Malarz wraz z żoną, który również otrzymał dom – z rolą i ogrodem – „Na górze” w Sierczy, mianowicie za wieloletnie usługi i starania o „Kunegundę” – zwłaszcza w czasie najazdu szwedzkiego. P. Malarz został nadto zwolniony od obowiązku płacenia czynszu z otrzymanej posiadłości.

20. Kradzieże soli w latach demoralizacji po „potopie”

Przytoczone przypadki wiernej i oddanej służby były jednak odosobnione. Jak się bowiem okazuje, następstwem zubożenia i demoralizacji wywołanych wojnami stały się w rejonie żup krakowskich nagminne kradzieże soli. Toteż Jerzy Lubomirski po skargach żupnika Ferdynanda barona z Jaroszyna na ukrywanie w dobrach Lubomirskich kradzionej soli i jej pokątną sprzedaż, zlecił w 1659 r. swym urzędnikom i zarządcom konfiskować sól i oddawać ją strażnikom barona[307]. Także król na wiadomość, że robotnicy w żupach wynoszą z kopalni nielegalnie sól, którą potem handlują ze szkodą dla skarbu królewskiego, nakazał w 1660 r. kontrolować jej sprzedaż we wszystkich miastach i wsiach oraz sprawdzać, czy ma ona pisemne dowody legalnego zakupu. W przeciwnym razie ma być niezwłocznie skonfiskowana[308].

21. Zabiegi Lubomirskich o stwierdzenie ich praw do wydobywania soli

17 lat po ofiarowaniu królowi i Rzeczypospolitej przez Lubomirskich ich Sierczy z Wolicą oraz „Kunegundy” doszło także formalnie do zwrotu ich niegdysiejszej darowizny. Nastąpiło to w czerwcu 1668 r. – już po zgonie Jerzego Lubomirskiego, aktem tzw. „redonacji”. Przejmującymi dziedziczne dobra Lubomirskich byli brat Jerzego Aleksander Michał – wojewoda krakowski i cała rodzina Lubomirskich. Król oznajmił, że zrzeka się wszelkich praw do wspomnianych dóbr, gdyż upraszali o to na sejmie walnym posłowie z różnych województw[309]. Niewątpliwie o głosy ich poparcia postarali się Lubomirscy.Kilka miesięcy później Jan Kazimierz zrzekł się korony i wyjechał z kraju. Wówczas dzięki swoim wpływom wśród szlachty Lubomirscy postarali się osiągnąć trwałe zabezpieczenie przed zakusami skarbu królewskiego, by wcielić konkurencyjną żupę sierczańską do żupy wielickiej. Efektem ich agitacji było np. żądanie wyrażone przez szlachtę na sejmiku w Zatorze, w 1669 r., by królowie nie mogli bez zgody Rzeczypospolitej odbierać soli, jeśli zostanie ona znaleziona na czyimś prywatnym gruncie. Osobliwie szyb „Kunegunda” i wieś Swiercza do niego należna domowi Ichmości panów Lubomirskich ma przynależeć. Należy zatem konstytucyją warować, żeby żadnemi wymyślnemi sposobami Lubomirscy więcej od „Kunegundy” nie odpadal[310]. Podobnie, jak przed wyborem Henryka Walezego na króla, szlachta uzależniała swe poparcie dla kandydatury Michała Korybuta Wiśniowieckiego od zaprzysiężenia przez niego pakietu przywilejów, gwarantujących jej przodującą pozycję w państwie (tzw. „pacta conventa”). Na ówczesnym sejmie elekcyjnym Lubomirskim udało się przeforsować dodanie do ogólnoszlacheckiego przywileju swobodnej eksploatacji kopalin w dobrach prywatnych z 1573 r. (zatwierdzonego konstytucją w 1576 r.) – nowego przywileju, który uwzględniał wyłącznie prywatne interesy Lubomirskich. Ten bezprecedensowy zapis, jaki wraz z innymi został zaprzysiężony przez elekta i stał się ustawą konstytucyjną, brzmiał: Szyb też w Szwierci wsi nazwany „Kunegunda” urodzonych Lubomirskich – jako na dobrach ich dziedzicznych, przy nich i potomkach ich zostawać będzie po wieczne czasy[311]. Przywilej Lubomirskich tej samej treści potwierdzili kolejni królowie elekcyjni: Jan III Sobieski (w 1674 r.) i August II (w 1699 r.)[312].

22. Produkcja i zbyt soli sierczańskiej od drugiej połowy XVII w.

Powrót Lubomirskich do nieskrępowanego posiadania żupy sierczańskiej zaznaczył się już w kilka dni po „redonacji” wydzierżawieniem „Kunegundy” na 1 rok Władysławowi Morsztynowi, góromistrzowi wielickiemu – za 40 tysięcy złp.[313] Potem produkcją i sprzedażą swej soli zajęli się sami Lubomirscy. Ich interesy reprezentował w Sierczy Maciej Treter – mieszczanim krakowski, który od pięćdziesiątych do osiemdziesiątych lat XVII w. był administratorem i przedsiębiorcą w żupie „Kunegunda”, z ramienia Lubomirskich. Już w 1671 r. przełożony straży solnej w żupie wielickiej zaprotestował w sądzie grodzkim w Krakowie, że M. Treter postawił nielegalny skład soli na Kleparzu, gdzie sprzedaje sól beczkową z „Kunegundy”, naruszając uprawnienia żupy wielickiej[314]. Wkrótce potem bałwany solne z tej kopalni odnotowano na północny-zachód od Częstochowy[315], czyli na obszarze zaopatrywanym od stuleci w sól z Wieliczki.Jakkolwiek mówiło się powszechnie „szyb „Kunegunda” Lubomirskich”, w rzeczywistości jego posiadacze zmieniali się, jednak zawsze drogą uzgodnień w obrębie tej samej rodziny. Czasem wszakże ujawniały się w niej wewnętrzne niesnaski. Ich odbiciem jest np. odmowa – w 1673 r. – urzędu grodzkiego w Krakowie na wprowadzenie Domicelli Grudzińskiej – wdowy po Konstantym Lubomirskim, w posiadanie wsi Siercza i szybu solnego „Kunegunda”[316]. W tymże roku na mocy umowy zawartej między Barbarą (wdową po Jerzym Lubomirskim – hetmanie polnym koronnym), a Aleksandrem Lubomirskim – starostą sądeckim: co do dzierżawy części dóbr należących do kopalni „Kunegunda”, wprowadzono Stanisława Kalinowskiego – łowczego podlaskiego w posiadanie połowy tej kopalni[317]. Jeszcze raz okazało się, że od czasu uruchomienia w niej produkcji traktowano wieś Sierczę (i podobnie Wolicę) wraz z mieszkańcami jako gospodarcze zaplecze przedsiębiorstwa.W ciągu niewielu lat administracja kopalni w Sierczy zorganizowała sprawną sprzedaż soli, zupełnie lekceważąc uprawnienia żup krakowskich w zakresie zbytu. Umożliwiała to intensywna i wydajna eksploatacja złoża solnego w „Kunegundzie”, coraz częściej uważana przez urzędników żupy wielickiej za systematyczne wkopywanie się górników „Kunegundy” w złoże wielickie królewskiej kopalni.Dla zwierzchników żup krakowskich stało się jasne, że przezwyciężenie kryzysu w rentowności tych żup jest możliwe tylko po przejęciu kontroli nad produkcją i zbytem obu żup: wielickiej i sierczańskiej. Po pertraktacjach ostatecznie Lubomirscy zgodzili się, by za przejęcie większości soli z Sierczy przez żupników krakowskich ci wypłacali im corocznie 85 tysięcy złp. Pierwszą taką umowę zawarto na 3 lata w 1674 r.[318], a następne – co kilka lat, aż do 1697 r.[319] Warunki umów ulegały z czasem modyfikacjom; także co do wysokości ryczałtu dla Lubomirskich.

23. Końcowe lata prywatnej kopalni Lubomirskich

Burzliwy, prawie 20-letni okres na początku rządów dynastii saskiej w Polsce pogrążył kraj po raz kolejny w upadku. Wojny, przemarsze obcych wojsk, wewnętrzne walki o władzę szły w parze z rosnącym kryzysem gospodarczym i powszechnym ubóstwem. Zanik wymiany handlowej uderzył w zbyt soli i powodował przerwy w produkcji, a zaniedbania w zabezpieczaniu kopalni i odwadnianiu zagroziły żupom krakowskim zagładą. Przewidujący Lubomirscy zrezygnowali zatem z systemu umów z królewską administracją żupną i podjęli we własnym zakresie tak wydobycie, jak i zbyt sierczańskiej soli. Dzięki akceptacji pozostałych członków rodu administratorem kopalni „Kunegunda” został senior Lubomirskich: Hieronim Augustyn – wojewoda krakowski, który energicznie zajął się również zbytem soli – zwłaszcza jej spławem Wisłą. Zarządzał on kopalnią w latach 1698-1706[320]. W ostatnim roku jego administracji doszło do ostrego konfliktu rodzinnego, wywołanego pretensjami – do wspomnianego Hieronima – Teofili Ludwiki, wdowy po Józefie Karolu Lubomirskim – marszałku wielkim koronnym. Jej zdaniem bowiem Hieronim, któremu wydzierżawiła swą dożywotnią połowę kopalni, nie wywiązał się ze zobowiązań określonych kontraktem. Wobec tego Lubomirska zerwała go i oddała swą połowę „Kunegundy” wraz z przynależnymi do niej dobrami w arendę na 4 lata Stefanowi Bobrownickiemu – chorążemu bracławskiemu, za 36 tysięcy złp. rocznie[321]. W 1707 r. Bobrownicki wziął w dzierżawę – także na 4 lata – inną część (przypuszczalnie drugą połowę) „Kunegundy” i dóbr wsi Sierczy[322]. Wspomniana część należała do Jerzego Aleksandra Lubomirskiegho – oboźnego koronnego. Dzierżawca miał mu płacić ratę roczną w wysokości 7 i pół tysiąca złp. Zgodnie z umową z Lubomirskimi o 4-letnią dzierżawę – po dwóch latach wprowadzono Bobrownickiego w posiadanie połowy „Kunegundy”[323]. Teofila Lubomirska nie dopuściła jednak Bobrownickiego do dzierżawy „Kunegundy” – choć ten zapłacił jej już wysoki zadatek, i administratorem Sierczy uczyniła Wojciecha Tarnowskiego – podstolego kijowskiego. Ale i on nie utrzymał się długo na swym stanowisku. Rozgorzała bowiem zacięta rywalizacja wśród samych, licznych już członków magnackiego rodu, o przejęcie przedsiębiorstwa w Sierczy. Wyszedł z niej zwycięsko około 1713 r. wzmiankowany wyżej Jerzy Aleksander Lubomirski – ostatni zwierzchnik kopalni „Kunegunda”[324].Podczas gdy prywatna żupa w Sierczy nie miała kłopotów ze wzmożoną produkcją soli i przy konkurencyjnych cenach sprzedaży uzyskiwała dla niej łatwo zbyt, sąsiednia żupa wielicka borykała się z postępującą ruiną kopalni oraz szybkim spadkiem jej dochodowości. Jednak po 1710 r. rozpoczęły się w królewskich żupach głębokie reformy, wprowadzane przez urzędników i fachowców saskich. M.in. w 1714 r. Teodor Reyna – ówczesny dzierżawca żup (a od 1715 r. ich administrator), przystąpił energicznie do likwidacji samowolnych praktyk żupy w Sierczy.

24. Likwidacja prywatnego szybu na Klaśnie

Wspomniany T. Reyna, reprezentując interesy króla i władz centralnych, zredukował Lubomirskim do 1 tysiąca beczek roczny limit soli spławianej Wisłą i wydał nakaz konfiskaty ich soli na drogach wiodących na Śląsk – główny rynek zbytu soli wielickiej[325]. Był to wszakże dopiero wstępny atak.W 1717 r. król August II opracował szczegółową instrukcję dla komisji[326], która miała udowodnić, że podziemna eksploatacja w żupie „Kunegunda” naruszyła granice żupy królewskiej i wdarła się na teren pod królewskim miastem. 10 lipca tegoż roku komisarze z geometrami zjechali na dół szybem „Janina” i na trzecim poziomie kopalni wkroczyli wykutym wcześniej przejściem do wyrobisk „Kunegundy”. Komisja stwierdziła, że naruszenie granic przez górników „Kunegundy” nastąpiło na odcinku około 1400 m, i z przekroczeniem ich o około 65 m. Wydała zatem wyrok: włączyć wyrobiska kopalni w Sierczy do kopalni wielickiej i niezwłocznie zasypać szyb „Kunegundę”, a załogę likwidowanego przedsiębiorstwa prywatnego pozostawić w pracy, w przyłączonej kopalni, na dotychczasowych warunkach[327].

25. Liczba i kategorie pracowników żupy w Sierczy

W „Kunegundzie” technika eksploatacji złoża solnego była identyczna, jak w kopalni wielickiej, i podobne kategorie pracowników i urzędników, ale ich ilość zdecydowanie mniejsza. W 1667 r. pracowało w „Kunegundzie” 20 kopaczy – producentów bałwanów solnych i 18 kruszaków – rozdrabniających sól do beczek[328], ale nie znamy liczby tych, którzy pod ziemią i na powierzchni pracowali przy transporcie, rzemieślników, stróży, kontrolerów itd. W przybliżeniu można szacować ówczesną liczebność załogi „Kunegundy” na około 100 robotników i kilku urzędników, podczas gdy załoga żupy wielickiej wynosiła wtedy około 600 pracowników[329].Na przełomie XVII/XVIII w. w związku z intensyfikacją produkcji, wzrosła liczba zarówno robotników, jak i urzędników (zwłaszcza kontrolerów). To samo dotyczy też koni pracujących w kopalni. Pracowało ich tam wiele, a kopalnia była niebezpieczna, skoro w 1667 r. zginęło w niej 9 koni, a w 1713 r. – 12 koni[330]. Z uwagi na stałe zagrożenie ludzi kopalnia korzystała z usług cyrulika[331]. Jest oczywiste, że przeważna część załogi w kopalni „Kunegunda” oraz personel pomocniczy rekrutowali się spośród poddanych wsi, wchodzących w skład majętności Lubomirskich – zwłaszcza Sierczy i Wolicy. Z pewnością odrabiali oni pańszczyznę, pracując nieodpłatnie przy wyrębie lasów, zwózce drewna, przewozie soli do składów nad Wisłą i w miejsca, wskazane przez dziedzica itp., względnie – wykonywali takie prace na zasadzie przymusowego najmu, za ustaloną przez dziedzica zapłatę. Bezpośredni producenci soli: kopacze i kruszacy byli wolnonajemni i opłacani w akordzie, tj. według ilości wyrąbanej soli (kopacze) i ilości beczek naładowanych drobną solą (kruszacy). Pracownicy transportu podziemnego dostawali oprócz niewielkiej zapłaty należność za sól miałką, wynoszoną z kopalni po dniu pracy i przekazywaną obowiązkowo zarządowi kopalni.

26. Koszty i wielkość produkcji w kopalni sierczańskiej

Poza własną – bezpłatną lub tanią – siłą roboczą, na dużo niższe, niż w żupie wielickiej koszty produkcji wpłynął fakt, że Lubomirscy nie ponosili wydatków na duże ilości pni drzewnych do kopalni – niezbędnych do zabezpieczania wyrobisk, gdyż przywożono je z ich lasów. To samo dotyczy też łoju do kaganków z tłuszczu własnych zwierząt, i zapewne konopi na liny. Artykuły te pochodziły z własnych folwarków, podobnie jak konie. A ponieważ obciążenie kopalni w Sierczy bezpłatnymi świadczeniami prawie nie istniało[332], Lubomirskich stać było na sprzedaż swej soli dużo taniej, niż żupa królewska, co przesądzało wynik rywalizacji na krajowych i pozakrajowych rynkach solnych. Jest więc zrozumiałe, że – jak wynika to z analizy umów żupników krakowskich z Lubomirskimi – administracja tych żup zabiegała głównie o ograniczenie produkcji „Kunegundy”. Na ogół więc nie rozwijała ona swej całej mocy produkcyjnej. W okresie wzmożonego wydobycia – w latach 1675-77 – doszło ono do około 100 tysięcy cetnarów soli rocznie, co przyjmując ówczesną wagę cetnara górniczego na około 50 kg[333], dałoby 5 tysięcy t jako szczytowe osiągnięcie kopalni w Sierczy. W zbliżonym czasie – w 1669 r. – zaplanowano w żupie wielickiej roczne wydobycie na około 600 tysięcy cetnarów[334].

27. Bunt górników „Kunegundy” w 1679 r.

W dziejach kopalni Lubomirskich w Sierczy ich rywalizacja z królewską żupą nie była jedyną płaszczyzną konfliktu. W burzliwym XVII wieku, obfitującym w napięcia społeczne Siercza nie była wyjątkiem. Podobnie jak dużo wcześniej w żupie bocheńskiej, również w Sierczy przyczyną wrzenia wśród górników stała się sprawa „wynosków” – miarek soli, wynoszonych z kopalni po szychcie. Na wiosnę 1679 r. żupnik krakowski Wawrzyniec Wodzicki, odkupujący od górników „Kunegundy” „wynoski”, zgodnie z ustaleniem w akcie dzierżawy tej kopalni, zapowiedział obniżkę ceny ich skupu. Od zgody na obniżkę uzależnił on wypłatę górnikom płacy tygodniowej. Ci odmówili i wbrew zakazowi zabierali „wynoski” ze sobą poza kopalnię.W dniu 21 lipca tegoż roku Jan Boczkowski – podżupek wielicki, otoczył ze swymi ludźmi „Kunegundę” w porze wyjazdu górników po szychcie, a jego uzbrojeni pachołkowie przystąpili do konfiskaty wynoszonej soli. Wówczas ponad 150 ludzi ukrytych na zewnątrz szybu wyłamało wrota ogrodzenia i odbiło zatrzymanych. Po kilku dniach przybył do Sierczy Mateusz Brzeziński, komisarz wysłany przez Helenę Lubomirską – wojewodzinę krakowską, i rozpoczął sądzenie prowodyrów buntu górniczego, zamykając ich następnie w lochu. Wtedy na miejsce sądu – plac przed szybem – wtargnął tłum uzbrojony w siekiery i kije i wyrwał sądzonych z rąk pachołków komisarza, wznosząc okrzyki: „Bij, zabij! Nie dajmy się”!”. Tłum liczył około 400 osób, zatem oprócz górników znaleźli się w nim także inni – chyba chłopi z Sierczy i Wolicy oraz pospólstwo z Wieliczki. Nader prawdopodobne jest nadto solidarne poparcie zbuntowanych, przez górników żupy wielickiej. Ponieważ Wodzicki nadal nie był skory do ustępstw, 7 sierpnia rozpoczęto strajk, odmówiwszy zjazdu do pracy. Tydzień później żupnik ustąpił i wypłacił górnikom zaległe zarobki, zaś decyzję co do stawek za „wynoski” przekazał Lubomirskim, ci zaś pozostawili je na dotychczasowym poziomie. Bunt górników z Sierczy zakończył się ich zwycięstwem.Przebieg wydarzeń z Sierczy znamy z dwóch łacińskich relacji – rozbieżnych w szczegółach[335]. Dzięki nim znamy też nazwiska przywódców buntu – zapewne sierczan. Byli to „robotni”: Mikołaj Kubecki, Jan Kałuża, Jan Dańda, Kacper Kasprzycki i młodociany Andrzej Bania. Przypuszczalnie po pewnym czasie niektórzy z uczestników opisanych zajść trafili do lochów zamku w Wiśniczu, gdyż w początkach XVIII w. cieszył się on złą sławą u górników z Sierczy[336]. Znamy również nazwiska innych czterech pracowników żupy sierczańskiej: urzędników Gorzkowskiego (pisarza żupnego w 1667 r.) i Michała Bańkę – warcabnego (czyli podsztygara) w 1694 r. oraz górników – Kałuszkę i Krowończyka, którzy zostali ranni w kopalni, w 1713 r.[337] Można także przypuszczać, że z lokalnego środowiska sierczańskiego wywodził się bednarz szybu „Kunegunda”, gdyż jedno z postanowień statutu cechu bednarzy w Wieliczce z 1697 r. głosi, iż winien tam pracować bednarz tego cechu, a nie tamtejszy partacz[338].

28. Ludność Sierczy i Wolicy oraz jej zajęcia (do początków XVIII w.)

W porównaniu ze źródłami dotyczącymi kopalni soli na Klaśnie te, które dotyczą gospodarki wiejskiej Sierczy i Wolicy są bardzo nieliczne. Ogólnie wiadomo, że od drugiej ćwierci XVII w. wzrosła wszędzie liczba chałupników i ludności bezrolnej oraz zwiększył się ucisk pańszczyźniany i obciążenie świadczeniami. M.in. w 1631 r. sejm walny w Warszawie obwieścił „Uniwersałem poborowym”, że prasołowie na wsiach mają od każdego wozu, którym rozwożą sól po kraju, płacić raz w roku pobór w wysokości 12 gr poborcy skarbowemu; jego pokwitowanie zapewni im prawo swobodnego kupczenia[339]. Rozporządzenie to obowiązywało także prasołów z Sierczy, kiedy ruszył tam szyb „Kunegunda”. Poza wspomnianym podatkiem wprowadzono z czasem wiele innych. Skończył się już wtedy okres masowego wyrębu drzew w rejonie Sierczy. Jak dowiadujemy się z ówczesnych źródeł, ogromne ilości drzew wycinano z kolei w okolicach Gdowa, w celu sprzedaży ich do żup w Wieliczce i Bochni[340]. Niewątpliwie było to oznaką, że w dobie kryzysu dobra szlacheckie nastawiły się na gospodarkę ekstensywną – szukającą doraźnego zysku.Jeśli uwzględnić, że w ciągu siedemdziesięciu lat – od 1646 r. do 1716 r. – Rzeczpospolita aż 59 lat pogrążona była w wojnach i nie omijały jej w tym okresie klęski głodu oraz zarazy, to w zubożałym społeczeństwie nieuchronnie wzrosła przestępczość. M.in. król Jan Kazimierz nakazał natychmiast stawiać przed sąd wszystkich, którzy na czele uzbrojonych band napadają na ubogą ludność w miastach i wsiach, a także łupią furmanów i chłopów jadących do żup po sól[341].W parze z tym szły starania władców, by ożywić lokalną wymianę towarową. W 1660 r. Jan Kazimierz potwierdził nadanie Mierziączce praw miejskich (z 1628 r.). To przyległe do Wieliczki miasteczko założone przez Lubomirskich uzyskało teraz poszerzenie jego przywilejów m.in. o prawo warzenia i wyszynku piwa oraz odbywania dwóch targów rocznie[342]. Z kolei w 1676 r. Jan III Sobieski ustanowił na sejmie koronacyjnym w Waszawie 8 trzydniowych jarmarków rocznie[343], dodając je Wieliczce do dotychczasowych sobotnich targów w tym mieście. Rozwój regionalnego handlu był równie ważny dla Wieliczki, jak i dla otaczających ją wsi.Siercza wraz z Wolicą stały się przejściowo posiadłościami królewskiej żupy w Wieliczce po 1651 r. – jak wspomniano wyżej. Nierozdzielne traktowanie dóbr ziemskich jako wspólnoty ze stojącym na nich zakładem przemysłowym było – podobnie jak w 1607 r. w Lednicy Górnej – przejawem troski o przedsiębiorstwo. Kopalnia na Klaśnie potrzebowała bowiem lokalnej siły roboczej i usług oraz własnej bazy, zaopatrującej w artykuły rolne. Niewątpliwie zatem obie wsie były przez cały okres działalności „Kunegundy” przede wszystkim jej ważnym rynkiem dostawczym – zarówno w latach podległości administracji żupy wielickiej, jak i w okresach, kiedy Lubomirscy prowadzili wydobycie soli we własnym zakresie.Z rejestru poborowego z 1680 r. wynika, że Siercza miała wówczas 2 ¼ łana kmiecego – czyli o pół łana mniej, niż w 1629 r., i 3 zagrody bez roli. Kmiecie zapłacili 81 zł podatku, zaś zagrodnicy – 14 zł 12 gr. Natomiast podatek z Wolicy wyniósł 37 zł 6 gr, ale nie wiadomo, z jakiego tytułu, gdyż innych danych w rejestrze nie podano[344]. Obie wsie były w posiadaniu „hrabiego na Wiśniczu” (czyli Lubomirskich), a poza Sierczą i Wolicą należały do niego w parafii wielickiej jeszcze Lednica, Mierziączka i Grajów. Jakkolwiek stan posiadania Lubomirskich w tym rejonie wyraźnie zmalał, to właśnie około 1680 r. hrabiowie na Wiśniczu osiągnęli największą koncentrację swych dóbr ziemskich w województwie krakowskim – 113 wsi i części wsi. Już jednak w początkach XVIII w. skurczyły się one do 36 wsi oraz 8 części wsi[345].

29. Losy latyfundium Lubomirskich

W skali ogólnokrajowej czasy króla Jana III Sobieskiego były pomyślne dla świetności rodu. W 1683 r. dzięki ożenkowi Józefa Karola Lubomirskiego (prawnuka Sebastiana Lubomirskiego) z Teofilą Zasławską – wdową po Dymitrze Wiśniowieckim – kasztelanie krakowskim i posiadaczką ogromnej fortuny Zasławskich oraz Ostrogskich, doszło do połączenia dwóch olbrzymich latyfundiów. Kiedy jednak wymarli potomkowie linii Aleksandra Michała Lubomirskiego (wnuka Sebastiana), latyfundium panów na Wiśniczu przeszło w cudze ręce. W 1720 r. Marianna Lubomirska, jedyna spadkobierczyni rodowych dóbr, wyszła za mąż za Pawła Karola Sanguszkę. Spis jego posiadłości sporządzony w 1739 r. wykazał, iż na około 1050 miast, wsi i części wsi, 65 procent leżało w województwach wschodnich, ale aż ¾ wszystkich folwarków pańszczyźnianych latyfundium znajdowało się w Małopolsce[346].Z posiadłości Lubomirskich wspomniany spis odnotował w okolicach Wieliczki następujące klucze majątkowe: Prokocim, Grabie, Grajów i Sierczę. Wówczas Siercza nie była już w całości w jednych rękach. Przynależna do omawianych dóbr Siercza składała się tylko z jednej części wsi i jednego folwarku[347]. Bliższych danych o Sierczy spis nie zawiera. Nie znamy także żadnego inwentarza dóbr Sierczy, bądź Wolicy z okresu ich przynależności do włości Lubomirskich. Można jednak przypuszczać, że istniały tylko nieznaczne różnice między Sierczą, a położonym niedaleko – również na Pogórzu Wielickim – Grajowem. Wieś ta już od dawna wchodziła w skład latyfundium panów na Wiśniczu. W 1678 r. i w 1680 r. powstały 2 inwentarze dworu i poddanych wsi Grajów, należącej podówczas do Jana Dembińskiego, spadkobiercy Konstantyna Lubomirskiego. Sporządzono je w związku z przekazywaniem Grajowa kapitule katedralnej w Krakowie za nie zapłacone długi[348].

30. Dwory i poddani wsi Pogórza Wielickiego w końcu XVII w. (na przykładzie Grajowa)

Sądząc z tych inwentarzy, ówczesne dwory były wyposażone w stajnie, obory oraz gumna (czyli stodoły) z brogami siana i sąsiekami na zboże, groch, słód piwny i chmiel.. Osobno stały chlewnia i kurnik. Dwory miały też spichlerze, własną piekarnię i sernik (do wyrobu serów) oraz browar. Do dworów przylegał sad. Specjalny loch w pobliżu służył do przechowywania warzyw: marchwi, pasternaku i rzepy. Wśród hodowanych zwierząt uderza duża ilość (16 sztuk) dojnych krów.Grajowscy – a zapewne i sierczańscy – kmiecie, mieli własne konie i woły, a ich sprzęt rolniczy składał się z wozów z kołami bez obręczy, pługów, radeł i bron z okutymi kolcami. Kmiecie gospodarowali na półłankach i odrabiali 5 dni pańszczyzny tygodniowo. Na każde żądanie dziedzica obowiązywała ich jazda własnymi końmi i wozami do Wieliczki, Dobczyc lub Krakowa. Nadto płacili czynsz: po 1 złp. 18 gr każdy oraz składali do dworu daninę w naturze: po parze kapłonów, 4 kury, pół kopy jajek, a także przędli dla dworu – po 8 łokci każdy. Zagrodnicy w Grajowie mieli taki sam wymiar pańszczyzny, jak kmiecie. Płacili po 12 gr czynszu i oddawali świadczenia w naturze. Również oni świadczyli „podróż”, ale pieszo, wyruszając w drogę jako posłańcy – na każde wezwanie dziedzica. Miejscowy karczmarz też był zagrodnikiem; płacił duży czynsz, ale pracował „na pańskim” tylko 15 dni rocznie. Warzył on piwo i gorzałkę. Tamtejsi chałupnicy nie odrabiali pańszczyzny, tylko pracowali po 20 dni w czasie żniw, płacili czynsz po 30 gr i przędli po 3 łokcie rocznie. Natomiast najbiedniejsza kategoria ludności wiejskiej: komornicy, czyli chłopi mieszkający kątem po chałupach – powinni odrabiać 1 dzień pańszczyzny tygodniowo w okresie od św. Wojciecha do św. Michała (czyli od 23 kwietnia do 29 września) i prząść 3 łokcie rocznie.Różnorodność i wielkość świadczeń chłopów w Grajowie na rzecz dziedzica jest bardzo duża. Jeśli podobnie było w Sierczy, to np. wymiar pańszczyzny kmieci w robociznach kształtowałby się tam na poziomie z drugiej połowy XVIII w., kiedy wyzysk poddanych w dobrach szlacheckich był największy[349]. Pewne jest natomiast, że asortyment upraw rolnych: żyta, pszenicy, jęczmienia, owsa, prosa, a także grochu i bobu był w obu wsiach taki sam. Odnosi się to również do zwierząt hodowlanych.Jak się zdaje, ówczesne małe posiadłości szlacheckie na Pogórzu Wielickim nastawione były na samowystarczalność i produkcję wszystkiego po trochu, bez wyraźnych oznak specjalizacji. Nie były zatem wprzęgnięte w wyspecjalizowaną produkcję i zbyt zboża. W przypadku chłopów Sierczy znaczną rolę odgrywały – do czasu – zajęcia pozarolnicze: praca w kopalni na Klaśnie i przewóz oraz zbyt soli.

31. Próba ożywienia handlu lokalnego w czasach saskich

Pewna część produktów rolnych i hodowlanych Sierczy z pewnością trafiała na lokalny rynek w Wieliczce, choć tamtejszy handel borykał się w czasach saskich przez długi czas z zastojem. Aby zachęcić do wymiany towarowej w tym mieście, król August III w 1739 r. dodał do corocznie odbywanych w Wieliczce ośmiu jarmarków 4 dalsze i nadmienił, że są one swobodnie dostępne dla wszystkich: kupców, rzemieślników i ludzi jakiegokolwiek stanu oraz z jakimikolwiek towarami i wyrobami, a także końmi, wołami i innym bydłem[350].

32. Rozdział Sierczy i zatargi jej posiadaczy z władzami Wieliczki

W 1739 r. w posiadanie wsi Siercza wprowadzono Józefa i Wojciecha Reklewskich, synów nieżyjącego już wtedy Andrzeja Reklewskiego – podstolego województwa sandomierskiego[351]. Owo posiadanie dotyczyło tylko części – być może połowy – dóbr Sierczy, gdyż w następnym roku zapisano w księgach grodu krakowskiego, że przeciw burmistrzowi, magistratowi i sędziemu podkomorskiemu Wieliczki wystąpił Stefan Gładczyński – zarządca dóbr wsi Siercza, stanowiących posiadłość braci Stanisława i Józefa Lubomirskich[352]. W tym przypadku chodziło z pewnością o połowę wsi wspomnianą w spisie dóbr Sanguszków z 1739 r. S. Gładczyński oskarżył władze Wieliczki i tamtejszego sędziego podkomorskiego, że wynajmują mieszkania i udzielają schronienia poddanym zbiegłym z Sierczy do Wieliczki, gdzie otacza się ich opieką i zatrudnia w kopalni. Jednocześnie oskarżeni urzędnicy odmówili wydania zbiegów, co naraża dobra sierczańskie na ruinę. Widocznie w połówce Sierczy, posiadanej przez braci Lubomirskich, zaostrzył się jeszcze ucisk pańszczyźniany. Podobnie działo się w jej drugiej części, skoro w 1744 r. z identycznym protestem przeciw władzom Wieliczki wystąpił w sądzie J. Reklewski – dzierżawca części Sierczy[353]. Kierowanie skarg do sądu nie było jedyną formą szlacheckiego protestu przeciw tolerancyjnym władzom Wieliczki. Wspomniany już S. Gładczyński wtargnął do siedziby magistratu wielickiego w czasie sesji sądowej w 1742 r. i znieważył słownie urzędników miejskich[354].Okazuje się zatem, że nawet w czasach powojennych po 1716 r. wewnętrzny spokój w Rzeczypospolitej nie nastąpił. Dominujące znaczenie szlachty w społeczeństwie odczuwali tak chłopi z Sierczy, uciekający przed bezwzględnym wyzyskiem do miasta i kopalni, jak i mieszczanie, bezsilni wobec szlachciców bezkarnie panoszących się w Wieliczce. Za to łatwym przedmiotem ataku mieszkańców miast – także Wieliczki – stali się Żydzi, chętnie wykorzystywani przez szlachtę; szczególnie jako dostawcy towarów, producenci trunków i karczmarze.

33. Żydzi w Wieliczce i okolicy w XVIII w.

Już w 1717 r. komisja królewska w Wieliczce uznała, że „postronne” browary i karczmy nie mogą naruszać dawnych przywilejów miasta co do oddalenia obcych karczem od Wieliczki[355]. Lekceważenie tych przywilejów spowodowało, że jeszcze w pierwszej połowie XVIII w. w pobliskich wsiach wokół Wieliczki pojawiły się liczne karczmy, które na ogół były żydowskie; m.in. w Bogucicach, Zabawie i Sierczy. Wydzierżawiała je chętnie Żydom szlachta, gdyż potrafili oni osiągać w tym procederze duże zyski, m.in. dzięki przemycaniu produkowanej przez siebie gorzałki do Wieliczki[356].W 1744 r. dzierżawca części Sierczy J. Reklewski ostro zaprotestował przeciw odebraniu siłą przez mieszczan wielickich 200 garnców gorzałki. Gorzałkę zabrano dzierżawcy browaru od J. Reklewskiego, Żydowi Lewkowi Moskiewiczowi, którego władze miejskie jakoby bezprawnie osadziły wraz z żoną w więzieniu. Konfiskata nastąpiła najprawdopodobniej przy próbie wwiezienia gorzałki do miasta. Nie wykluczone, że równoczesny protest J. Reklewskiego przeciw wspomnianym mieszczanom z powodu napaści na grunty Sierczy, był w rzeczywistości reakcją na próbę likwidacji konkurencyjnego browaru na gruntach Sierczy[357]. Kolejny protest w 1744 r. tegoż dzierżawcy dóbr Sierczy przeciw władzom Wieliczki ponowił poprzednie zarzuty. Przy okazji dowiadujemy się, że pojmanie i uwięzienie małżeństwa Moskalewiczów nastąpiło z powodu niezapłacenia przez nich podatku z tytułu dzierżawy browaru „na Sandrowej” – stojącego na gruntach miejskich w Lednicy. Protektor Moskiewiczów – dziedzic Sierczy twierdził, że poprzedni dzierżawcy browaru też nie płacili tego podatku, a w kontrakcie dzierżawy nie ma klauzuli dotyczącej opodatkowania[358]. Już w następnym roku napadł w Sierczy na browar stojący „na Bańkowskim” szlachcic Zabłocki (zapewne Nikodem). Browar ten był dzierżawiony przez innego Żyda – Lewka Jakubowicza. Zabłocki zniszczył nie tylko wyposażenie browaru, ale także rytualne szaty i sprzęt, w tym – księgi hebrajskie[359].O zupełnym upadku poszanowania prawa w tej epoce świadczy np. skarga sądowa magistratu Wieliczki w 1750 r. przeciw dziedzicowi Zabawy Jordanowi, który zakupiwszy w Wieliczce dom, wprowadził tam Żydów i zezwolił im na wyrób trunków i ich wyszynk, za odpowiednio wysokim czynszem[360]. Sytuacja w rejonie Wieliczki stała się tak niepokojąca, że król August III wydał w 1752 r. polecenie do senatorów i dygnitarzy województwa krakowskiego, by ci wysłuchali skarg miasta Wieliczki o postępującym upadku królewskiego miasta, wskutek wprowadzenia tam Żydów przez okolicznych właścicieli ziemskich i powierzenia Żydom wyszynku trunków. Utrudnia to bowiem, lub wręcz uniemożliwia pobór podatków[361].W następnych latach napięcie między chrześcijańskim ogółem ludności, a żydowską mniejszością przerodziło się w akty agresji wobec Żydów. M.in. w 1753 r. na drodze pod Klasnem napadnięto i doszczętnie obrabowano przejeżdżających tam Żydów, a w wigilię 1755 r. dwaj górnicy wieliccy ciężko pobili Żyda Herszla Berkowicza – dzierżawcę browaru „na Bańkowskim” w Sierczy. Miał on jednak możnego opiekuna w osobie Nikodema Zabłockiego, administratora Sierczy – przypuszczalnie tego samego, który 10 lat wcześniej najechał na wspomniany browar wtedy, kiedy jego dzierżawcą był jeszcze Żyd L. Jakubowicz. Tenże Zabłocki poproszony przez swego browarnika Berkowicza o rozprawienie się z jakimś Żydem, mającym pretensje do niego, dotkliwie poturbował owego wskazanego mu Żyda na rynku wielickim. Z kolei napaści chłopów na przejeżdżających Żydów miały prawdopodobnie tło rabunkowe, jak np. pobicie koło Klasna – przez Wojciecha Bochniarza z Sierczy – Żyda jadącego do Wieliczki, w celu zakupu soli[362].Mimo wrogiego nastawienia części społeczeństwa Wieliczki, Żydzi mieszkali tam, choć było ich niewielu. W 1752 r. mieszkali w Wieliczce 3 Żydzi, zaś rok później posesje w tym mieście miało 5 Żydów. Po dalszych paru latach stwierdzono w mieście 7 małżeństw żydowskich, zamieszkałych w różnych miejscach[363]. Wkrótce jednak zapadły postanowienia, które uniemożliwiły Żydom pobyt i działalność handlową w Wieliczce. W 1755 r. królewska komisja, zjechawszy do Wieliczki, orzekła zakaz osiedlania się Żydów w tym mieście, co w 10 lat później potwierdził nowy władca, król Stanisław August Poniatowski[364]. Obwieścił on m.in., że jak niegdyś w Bochni, tak obecnie w Wieliczce Żydzi mają być na zawsze wypędzeni, a ich pobyt tamże zakazany. Zakorzenienie się Żydów wokół miasta i liczebny wzrost dzięki opiekunom, doprowadził miasto do ruiny. Zabrania się też Żydom kupczyć towarami, a zwłaszcza dowozić do Wieliczki gorzałki, miody, piwo, czy wino – pod karą konfiskaty towarów. Także szlachta – czytamy dalej w przywileju króla Stanisława Augusta – jest przyczyną szkód dla miasta, sprzedając w zakupionych tam domach trunki, wyprodukowane w swych dobrach – posługując się najczęściej Żydami. Król polecił zatem szlachcie, by nie stawiała żadnych karczem w pobliżu miasta.

34. Początki osady żydowskiej na Klaśnie

Sądząc choćby po wspomnianych wyżej napadach na Żydów w pobliżu Klasna, najprawdopodobniej istniała tam już w pięździesiątych latach XVIII w. kolonia żydowska, być może sięgająca początkami nawet okresu działalności kopalni Lubomirskich na Klaśnie. Podobnie bowiem, jak w żupie wielickiej, dostawcami materiałów i wyrobów niezbędnych dla działalności przedsiębiorstwa górniczego na Klaśnie byli zapewne Żydzi. Tam też: poza granice miasta i pod protekcję Lubomirskich – dziedziców Sierczy jawnie popierających Żydów – przenieśli się przypuszczalnie Żydzi wieliccy. Stało się to ostatecznie w latach 1755-1765.Teren Klasna, leżący na uboczu w stosunku do miasta, najwyraźniej był traktowany jako azyl także przez uciekających z Wieliczki – spod jurysdykcji miejskiej, żupnej i cechowej. Jednym z nich był Jan Tekieli, mistrz bednarski. W 1761 r. król August III zwrócił się do podkomorzego krakowskiego i urzędników żupy wielickiej z powiadomieniem, że Jan Tekieli, który osiadł na Klaśnie w dobrach Lubomirskich i przyjął jurysdykcję szlachecką, zostaje pozbawiony godności mistrza bednarskiego w cechu wielickim[365]. Nie wykluczone, że J. Tekieli był rzemieślnikiem pochodzenia żydowskiego. W najbliższych latach Klasno wprawdzie pozostawało administracyjnie powiązane z Sierczą i jej dziedzicami, ale w rzeczywistości stawało się już żydowskim przedmieściem Wieliczki.

35. Upadek praworządności u schyłku Rzeczypospolitej

Samowola i bezkarność tych, którzy nosili broń – tak charakterystyczna dla schyłkowych lat Rzeczypospolitej – zdarzała się również w Sierczy. Nie wydaje się zatem, by skarga Żyda Herszla Berkowicza, wniesiona do sądu starościńskiego w Krakowie – w 1765 r. – o najazd na jego browar w Sierczy, zakończyła się przykładnym ukaraniem winnych. Napastnikami byli Antoni Gołuchowski, który z szablą rzucił się na H. Berkowicza, i jego ludzie[366]. W tych czasach ofiarami gwałtów padali zresztą nie tylko Żydzi. Np. w 1760 r. na podmiejską posiadłość Macieja Skupniewskiego napadło sześciu żołnierzy z kwaterującego w Wieliczce garnizonu saskiego, nasłanych – zdaniem protestującego – przez Jana G. Gebharda – komisarza żupy wielickiej, Floriana Zaleskiego – kapitana artylerii pieszej, wojskowego komendanta Wieliczki oraz Nikodema Zabłockiego – zarządcę Sierczy. Żołnierze zniesławili właściciela posiadłości i zabrali mu 2 konie[367].

36. Zabiegi Lubomirskich o rekompensatę za kopalnię „Kunegunda”

Nie liczyli się już wówczas w rejonie Wieliczki zubożali Lubomirscy. Tracąc wyraźnie w XVIII w. swe wpływy, zdołali jednak po stracie „Kunegundy” podjąć usilne starania o odszkodowanie za nią. Doprowadziły one do uchwały sejmowej w 1726 r. na sejmie w Grodnie, o powołaniu komisji, która „obmyśli” rekompensatę za szyb solny, zabrany Lubomirskim – na wzór transakcji co do szybu „Lubomierz” (z 1607 r.). Rekompensatę otrzyma ród Lubomirskich, a w niej swoją część będzie miała także księżna Sanguszkowa (z domu Lubomirska). Zaznaczono nadto w uchwale, że król „w nadziei planowanej zamiany” zadeklarował czynsz po 2400 zł rocznie na rzecz pijarów w Podolińcu – od sumy odkupnej, zapisanej niegdyś na szybie „Kunegunda” i wsi Sierczy. Czynsz będzie wypłacany z żupy wielickiej[368].Do zamiany jednak nie doszło i w 1733 r. Lubomirscy złożyli memoriał skarbowi królewskiemu, zawierający wyliczenie strat, jakie ponieśli wskutek utraty „Kunegundy”. Ocenili je łącznie na 1 milion 280 tysięcy złp. czystego dochodu, natomiast wartość zabranej kopalni: na 1 milion 700 tysięcy złp. – gdyby skarb królewski chciał ją wykupić[369]. Po otrzymaniu memoriału podskarbi wielki koronny wysłał swojego urzędnika Damasławskiego do archiwum żupnego w Wieliczce i archiwów sądów ziemskiego i grodzkiego w Krakowie, gdzie badał on dokumenty dotyczące darowizny Lubomirskich dla króla w 1651 r. oraz zwrotu tej darowizny Lubomirskim[370]. Damasławski ustalił wtedy m.in., że wspomniana darowizna objęła nie tylko 2 szyby w Sierczy, ale też wieś Sierczę z folwarkiem i osobno folwark Wolicę na gruntach sierczańskich. Znalazł też dokument pokazujący, że Lubomirscy i Sanguszkowie prawnie nie są już dziedzicami ani szybów, ani wsi Siercza z folwarkiem i folwarku Wolica. W konkluzji swego raportu Damasławski stwierdził, że obecne pretensje Lubomirskich są bezzasadne.Wykorzystując uchwałę sejmową z 1726 r. o ich prawie do odszkodowania, Lubomirscy zdołali jeszcze przeforsować włączenie sprawy „Kunegundy” do zestawu punktów do zatwierdzenia szlachcie przez syna Augusta II, ubiegającego się o tron po śmierci ojca – czyli do tzw. „pacta conventa”. August III zatwierdził „pacta conventa”, ale ani myślał o zaspokojeniu pretensji Lubomirskich, zatem i te ich zabiegi zakończyły się fiaskiem, podobnie jak wniesienie pretensji byłych dziedziców „Kunegundy” na forum obrad sejmów w 1764 r. i 1768 r.[371] Skończyło się tylko na poleceniu sejmu dla Komisji Skarbowej, by rozpatrzyła roszczenia Lubomirskich. Rychło wszakże sprawa kopalni „Kunegundy” – jednego z najważniejszych i najpewniejszycz źródeł bogactwa i potęgi panów na Wiśniczu – przeszła do historii. Ponad półtora wieku trwająca w Rzeczypospolitej wrzawa wokół sporu władców Polski z Lubomirskimi o ich prywatne szyby solne ucichła wraz z rozbiorami kraju, i poszła w całkowite zapomnienie.

37. Siercza w końcowych latach przed zaborem austriackim

Ostatnim epizodem w przedrozbiorowych dziejach Sierczy stały się wydarzenia, poprzedzające pierwszy rozbiór Polski. Wieliczka i przyległe okolice już od 1768 r. nieustannie znajdowały się na przemian w rękach wojsk koronnych, względnie rosyjskich, bądź konfederatów barskich. Ci ostatni przebywali w tym rejonie w lecie 1768 r., potem od jesieni 1769 r. do marca 1770 r., i po raz ostatni – od lutego do maja 1771 r.[372] Dla wszystkich wojsk było niezwykle istotne, by opanować Wieliczkę, a następnie dobrać się do magazynów żupnych i spieniężać sól na własne potrzeby. Nie ulega wątpliwości, że strategiczne znaczenie Wieliczki w owych latach jest bezsporne.Wzgląd na walory obronne i możliwość kontroli kotliny wielickiej zadecydowały, iż wojska lokowano na południowej krawędzi tej kotliny – w Sierczy. Tam właśnie – zapewne w dworze na szczycie wzniesienia – rezydowali dowódcy konfederatów barskich, kiedy zajęli Wieliczkę w 1771 r.[373] Już niebawem – w czerwcu 1772 r. – wkroczyły w rejon Wieliczki wojska austriackie. W sytuacji głębokiego upadku miasta i otaczających je wsi rozpoczął się tu długotrwały okres rządów zaborczych.

Niniejszy fragment pochodzi z książki Józefa Piotrowicza i Bogusława Krasnowolskiego pt. Siercza. Dach Wieliczki, Siercza 2005.


[248] S. Mateszew, Osadnictwo i stosunki własnościowe do końca XV wieku, w: Bochnia – dzieje miasta, s. 67.

[249] Terrestria Cracoviensia (dalej: TerrCr) rps 408 s. 2.

[250] Castrensia Cracoviensia, Relationes (dalej: RCCr) rps 2 s. 653-654 i rps 3 s. 98-100.

[251] Zachował się oryginalny dokument pergaminowy, z uszkodzoną pieczęcią S. Cikowskiego – stwierdzający dokonanie rozgraniczenia. Zob. Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu (dalej: BOssol), dok. sygn. BO nr 644.

[252] Źródła dziejowe, t. 14. Polska XVI w. pod względem geograficzno-statystycznym: Małopolska, t. 3, opr. A. Pawiński, Warszawa 1886 (dalej: ŹrDziej) s. 66.

[253] Tamże, s. 40-44.

[254] W. Czapliński, Sebastian Lubomirski, w: Polski Słownik Biograficzny (dalej: PSB), t. 18, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk 1973, s. 40.

[255] AGAD Metryka Koronna (dalej: MK), t. 11 s. 770-771.

[256] RCCr rpsy 9-12, passim.

[257] Tamże, rps 12 s. 1680-82, 1729-32 i 1745.

[258] Tamże, s. 1178-79.

[259] Matricularum Regni Poloniae Summaria (dalej: MRPS) cz. 6 nr 286.

[260] Historycy Działu Kultury Materialnej Górnictwa w wielickim Muzeum zlokalizowali go w obecnej Wieliczce u zbiegu ulic Sowińskiego i Żółkiewskiego.

[261] A. Keckowa, Żupy krakowskie w XVI-XVIII wieku (do 1772 roku), Wrocław – Warszawa – Kraków 1969, s. 35; K. Kubik, Mierziączka – nieznane miasteczko w obrębie Wieliczki, „Studia i Materiały do Dziejów Żup Solnych w Polsce” (dalej: SMDŻ) t. 8: 1979, s. 53.

[262] RCCr rps 34 s. 593-596.

[263] A. Keckowa, Żupy krakowskie, s. 35-36.

[264] RCCr rps 29 s. 2420-22.

[265] BAMW rps 37 k. 24-24 v.

[266] BCz rps 2930 s. 73-75.

[267] Zbiegostwo chłopów; zob. wyżej, przypis 85.

[268] Zbiegostwo chłopów, nr 1231.

[269] Tamże, nr 865 i nr 405.

[270] BAMW rps 36 k. 72-73 v: przywilej króla Zygmunta Augusta z 1570 r.

[271] Jeszcze w 1614 r., kiedy z Brzegów – posiadłości Lubomirskich uciekł Jan Wiejski do Wieliczki, tamtejszy burmistrz odmówił wydania zbiega urzędowi ziemskiemu podkomorskiemu, gdyż pracuje on w kopalni. Zob. RCCr rps 40 s. 2379-80.

[272] KWiel s. 136.

[273] J. Piotrowicz, Dole i niedole, s. 137.

[274] J. Małecki, Studia nad rynkiem regionalnym Krakowa w XVI wieku, Warszawa 1963, s. 98-99.

[275] Herbarz Polski Kaspra Niesieckiego (…), wyd. J. N. Bobrowicz, t. 6, Lipsk 1841, s. 149. Zapewne w grę wchodziły dochody z tej wsi, a nie sama wieś.

[276] RCCr rps 29 s. 2422-24.

[277] A. Keckowa, Żupy krakowskie, s. 40.

[278] W. Czapliński, Stanisław Lubomirski, s. 42.

[279] Volumina legum. Przedruk zbioru praw staraniem XX Pijarów w Warszawie, wyd. J. Ohryzko, t. 1-8, Petersburg 1859-61 (dalej: VL) t. 3 s. 413-414; RCCr rps 59 s. 813-814.

[280] Z czterdziestych lat XVII w. zachowały się dwa takie druki: Dyskurs o teraźnieyszym stanie zupp krakowskich i Na dyszkurs o stanie zupp krakowskich incerto Authore wydany, prosty ale szczery szlachcica polskiego respons. Oba druki są niedatowane.

[281] Akta sejmikowe województwa krakowskiego (dalej: ASWK), t. 2, wyd. A. Przyboś, Kraków 1953, s. 307.

[282] BOssol rps 3608 k. 81-81 v.

[283] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 77-78.

[284] W. Czapliński, Stanisław Lubomirski, s. 44.

[285] Rejestr poborowy województwa krakowskiego z roku 1629, opr. W. Domin, J. Kolasa, E. Trzyna, S. Zyga, Wrocław 1956, s. 85-86.

[286] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 98-100.

[287] AGAD MK t. 192 k. 439.

[288] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 99.

[289] ALMW rps. nlb. s. nlb. – wzmianka z 1689 r.

[290] BOssol rps 495 s. 251-264.

[291] BiblPAN w Gdańsku, zbiór Uph. (dalej: BGU), rps 177 s. 286-289.

[292] RCCr rps 79 s. 1582-85.

[293] BAMW rps 39 k. 16-19.

[294] Tamże, rps 39 k. 13-14 v.

[295] Tamże, rps 39 k. 15-15 v.

[296] AGAD, Dz. XVIII, rps 78 s. 10-25.

[297] Tamże, rps 78 s. 31-32.

[298] BAMW rps 39 k. 20-20 v. Czynsz w tej wysokości z żupy w Bochni wyznaczył król Władysław IV rorantystom w 1633 r., na okres 30 lat (zob. RCCr rps 57 s. 807-808), odnawiając wcześniejsze nadanie, którego wspomniana żupa nie chciała płacić.

[299] RCCr. rps 81 s. 40-42. Zob. J. Piotrowicz, Dole i niedole, s. 157-158.

[300] Por. AGAD zespół Archiwum Publiczne Potockich (dalej: APP), rps 337 k. 30-36 i k. 2-9.

[301] ABMW rps 39 k. 50-52.

[302] BGU rps 177 s. 232-235.

[303] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 82.

[304] RCCr rps 91 B s. 1534-35.

[305] Tamże, rps 94 s. 1332-35 (1667 r.) i rps 101 A s. 398-401 (1674 r.).

[306] Tamże, rps 91 B s. 2796-98 i s. 2798-2800. Dokumenty wpisano do ksiąg grodzkich krakowskich w 1664 r.

[307] Tamże, rps 87 A s. 684-686.

[308] Tamże, rps 87 B s. 2208-09.

[309] ABMW rps 39 k. 89-93 v.; RCCr rps 95 B s. 1959-61.

[310] ASWK t. 3 s. 265-266.

[311] VL t. 5 s. 16.

[312] Tamże, t. 5 s. 144 i t. 6 s. 22. Jan III Sobieski potwierdził pacta conventa (w tym punkt dotyczący Sierczy i tamtejszej kopalni) w katedrze Św. Jana w Warszawie: RCCr rps 101 A s. 860.

[313] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 82-83.

[314] RCCr rps 98 B s. 1729-31.

[315] W 1674 r.: RCCr rps 101 A s. 1149-50.

[316] Tamże, rps 100 B s. 1985-88.

[317] Tamże, rps 100 B s. 2543-44.

[318] APP rps 377 k. 106.

[319] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 88.

[320] Tamże, s. 91.

[321] RCCr rps 133 s. 410-424 (oblata z 1709 r.). Zob. A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 91-92.

[322] RCCr rps 133 s. 828-833 (oblata z 1709 r.).

[323] Tamże, rps 133 s. 822-824.

[324] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 92-93.

[325] AGAD Zbiór Anny z Potockich Ksawerowej Branickiej – B. Korespondencja do Lubomirskich, nr 790 (list T. Brygantego). W 1715 r. król w ordynacji dla żup krakowskich wystąpił przeciw uprawianiu nielegalnego handlu solą przez poddanych szlacheckich i kradzieżom soli z beczek wożonych przez chłopów do składów nad Wisłą, AGAD Dz. XVIII rps 80 s. 61-63.

[326] Bibl. Jagiellońska, rps sygn. 5792/IV, k. 3-4.

[327] Tamże, k. 9-28 v.

[328] ALMW rps nlb. s. nlb.

[329] J. Piotrowicz, Dole i niedole, s. 158. Było to więcej, niż liczyła w tamtych latach ludność Wieliczki.

[330] ALMW rps nlb. s. nlb.

[331] Tamże, Summariusz intraty kunegundzkiej, 1 VII – 30 XI 1713 r.; s. nlb.

[332] Tamże, wzmianka, że kopalnia wydała „ojcom reformatom za robotę” 268 fl. Nie była to zatem darowizna.

[333] A. Keckowa, Żupy krakowskie, s. 420. Wcześniej dopuszczała ona (zob. A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 113) istnienie w tymże czasie bałwana „wielickiego”, o wadze około 47,5 kg.

[334] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 120 i s. 122.

[335] RCCr rps 106 s. 1498-1507 i ALMW rps nlb.: Szyb Kunegunda. Por. A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 142-150 (aneks 3 i 4).

[336] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 133-134.

[337] Tamże, s. 109, 99 i 126.

[338] BAMW dok. sygn. D/VI/5.

[339] RCCr rps 55 s. 698.

[340] Tylko w latach 1628-29 wycięto w Gdowie i Sierakowie 3 tysiące dębów, 1 tysiąc jodeł i 6 tysięcy sosen. Zob. RCCr rps 53 s. 904-908.

[341] RCCr rps 84 s. 301-302.

[342] Tamże, rps 87 B s. 1993-99.

[343] Kodex (! – J. P.) dyplomatyczny wielicki, wyd. A. Rudyński, Lwów 1872 (dalej: KWiel) s. 146.

[344] Rejestr poborowy województwa krakowskiego z roku 1680 (…), opr. E. Trzyna i S. Zyga, w: „Wrocławskie Towarzystwo Naukowe – Archiwum Historyczne”, t. 2, Wrocław 1959, s. 94.

[345] Tamże, s. X-XI.

[346] A. Homecki, Produkcja i handel zbożem w latyfundium Lubomirskich w drugiej połowie XVII i pierwszej połowie XVIII wieku, „Prace Komisji Nauk Historycznych” nr 27, Wrocław – Warszawa – Kraków 1970, s. 12.

[347] Tamże, s. 119.

[348] Inwentarz dóbr ziemskich województwa krakowskiego, 1576-1700. Wybór z ksiąg relacyj grodu krakowskiego, wyd. A. Kamińska, A. Kiełbicka i S. Pańków, Warszawa 1956, s. 191-194 i 215-216.

[349] W. Urban, Poddani szlacheccy w województwie krakowskim w drugiej połowie XVIII w. i ich opór antyfeudalny, Wrocław – Kraków – Warszawa 1958, s. 40-41.

[350] KWiel s. 46.

[351] RCCr rps 163 A s. 1771-72.

[352] Tamże, rps 164 s. 3547-50.

[353] Tamże, rps 170 s. 483-488.

[354] Tamże, rps 167 s. 688-691.

[355] KWiel. s. 151.

[356] F. Zacny, Żydzi w dziejach miasta i saliny wielickiej (do 1914 roku), SMDŻ t. 20: 1997, s. 111-112.

[357] RCCr rps 170 s. 483-488.

[358] Tamże, rps 170 s. 864-870.

[359] Tamże, rps 176 s. 1051-53.

[360] O tym i podobnych naruszeniach prawa przez Jordana pisze F. Zacny, Żydzi w dziejach miasta, s. 113-114.

[361] RCCr rps 184 s. 1767-69; Z. Wojas, Wieliczka od połowy XVII wieku do roku 1772, w: Wieliczka – dzieje miasta, s. 189.

[362] F. Zacny, Żydzi w dziejach miasta, s. 114-115.

[363] Tamże, s. 114.

[364] KWiel s. 164-169.

[365] BAMW dok. sygn. D/III/41.

[366] Castrensia Cracoviensia, rps 504 s. 2022.

[367] RCCr rps 193 s. 1404-06.

[368] VL t. 6 s. 229; BAMW rps 40 k. 76.

[369] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 98.

[370] BAMW rps 40 k. 91-94.

[371] A. Keckowa, Kunegunda – żupa solna, s. 98.

[372] I. Pajdak, Żupa wielicka w okresie rządów konfederacji barskiej, SMDŻ t. 10: 1981, s. 179.

[373] Świadczy o tym dokument wystawiony w Sierczy w marcu 1771 r. przez Józefa Junoszę Dąbrowskiego – sekretarza wojsk konfederacji barskiej, BAMW dok. sygn. D/X/16