Uri Shmueli: Od ocalałego z Zagłady w Wieliczce

Niniejsza książka jest poświęcona historii Żydów wielickich przed Zagładą, podczas Zagłady i po niej. Pierwszy okres dotyczy przedwojennych dziejów całego żydowskiego społeczeństwa Wieliczki i pod koniec też okolicy. Punktem kulminacyjnym drugiego okresu był 27 sierpnia 1942 roku, kiedy prawie cała żydowska ludność Wieliczki i okolicy została brutalnie wysłana do obozu natychmiastowej śmierci; okres ten trwał do końca wojny. W tym czasie uciekinierzy z tego transportu byli wyłapywani i mordowani. Trzeci okres, jeszcze niezakończony, obejmuje losy nielicznych wielickich Żydów, którzy przeżyli II wojnę światową w obozach koncentracyjnych, zostali uratowani przez Polaków albo wysłani na Syberię przez sowiecką władzę, co nieoczekiwanie okazało się dla nich ratunkiem.
Byłem naocznym świadkiem początku drugiego okresu i wrócę do niego dalej. W tym miejscu chciałbym poświęcić kilka słów temu, jaką wartość ma dla mnie ta książka. Teksty dotyczące pierwszego okresu w historii wielickich Żydów bardzo mnie interesują, ponieważ moja mama i całe jej rodzeństwo pochodzą z Wieliczki (właściwie z Lednicy Górnej) i bywałem w tym mieście u dziadka i wujków jako dziecko. Z zainteresowaniem czytam o wydarzeniach opisanych w tej książce z punktu widzenia ówczesnych dorosłych. Teksty o Zagładzie zawierają wiele cennych informacji – choć w kilku miejscach sprzecznych – i przedstawiają bardzo dobitnie grozę tamtego czasu. Dla mnie nie zawierają nowości, ponieważ przeżyłem to sam, ale z pewnością mają wielką wartość historyczną, mimo że nie ma w nich setek odnośników jak w profesjonalnych źródłach dotyczących tego smutnego tematu. Muszę zaznaczyć, że przypisy w książkach o Zagładzie autorstwa zawodowych historyków odnoszą się w dużej mierze do wspomnień ludzi, którzy przeżyli, a opis drugiego okresu w tej książce składa się właśnie z takich wspomnień. Teksty opisujące trzeci okres są bardziej optymistyczne i dobrze, że tak się dzieje. Wskazują one na to, że renesans żydostwa w jego własnym, niepodległym państwie jest fait accompli.
W maju 2011 roku odwiedziłem pana Wiesława Żyznowskiego w Sierczy. Czekał mnie bardzo interesujący i wzruszający dzień, który tu opiszę, ponieważ wiąże się on z wyróżnionym tu drugim okresem w historii wielickich Żydów. Odwiedziliśmy cmentarz żydowski i po walce z pokrzywami i ostami objawiła się nam tablica upamiętniająca około tysiąca Żydów zamordowanych w latach 1939–1942. Nie było tam szczegółów, ale wiadomo, że ogromna większość z nich została zamordowana po wspomnianej akcji z 27 sierpnia 1942 roku. Szkoda, że tak trudno się do tej tablicy dostać!
Kolejnym punktem była stacja towarowa Wieliczki (jeden przystanek przed stacją Wieliczka Rynek, jadąc z Krakowa). Nie powiem, że coś mi się przypomniało, ponieważ ja nigdy tego nie zapomniałem. Około siedemdziesięciu lat temu była tam długa bocznica, a na niej pociąg towarowy. Po jednej stronie toru była wielka łąka, na której siedziało prawie całe żydowskie społeczeństwo Wieliczki. Odbywały się tam selekcje prowadzone przez esesmanów Kundego i Heinricha oraz ich podwładnych: kilkuset młodych mężczyzn do pracy, więcej starych i słabych do Puszczy Niepołomickiej na natychmiastowe rozstrzelanie,
a reszta licząca wiele tysięcy do pociągu, którego miejscem przeznaczenia był obóz śmierci w Bełżcu. Na tej łące zaczęła się Zagłada ogromnej większości Żydów z Wieliczki i okolic. Tej łąki już nie ma, została całkowicie zabudowana, ale budynek stacji towarowej jeszcze istnieje, choć już pewnie niedługo.
Z takim jakościowym, krótkim wspomnieniem tego strasznego dnia zgodzą się chyba świadkowie i badacze tego okresu. Ilościowy opis to inna sprawa i widać to w niniejszej książce, a także w literaturze przedmiotu. Na przykład znany badacz Holokaustu Martin Gilbert pisze o ośmiu tysiącach deportowanych 27 sierpnia 1942 roku z Wieliczki do Bełżca, a według autora nowej monografii o Bełżcu, Roberta Kuwałka , liczba ta wynosi sześć tysięcy trzysta. W niniejszej książce też pojawiają się sprzeczne dane, mówi się w każdym razie o wielu tysiącach Żydów i Żydówek wysłanych w ostatnią drogę.
Zdaje mi się jednak, że taki jakościowy opis wydarzeń, jaki pojawił się wyżej, jest najważniejszy, jeżeli chcemy uczcić pamięć tych niewinnych ofiar w naszym wirtualnym kirkucie. Mam nadzieję, że niniejsza książka da czytelnikowi dobry wgląd w dzieje wielickich Żydów.
Uri Shmueli