Milan Kundera: Zasłona

Autor Nieznośnej lekkości bytu uprawia refleksję nad sztuką powieści. Jest zdania, że powieść stoi najwyżej w hierarchii dzieł zaliczanych do sztuki małej i dużej. Uprawiane przez człowieka dziedziny inne niż sztuka, na przykład technika, rządzą się swoimi wewnętrznymi logikami, przez co ludzie wynajdujący coś w ich obrębie robią to tylko jako pierwsi, a nie jako jedyni. Gdyby nie oni stali się wynalazcami, staliby się nimi inni. I tak nie wiemy, kto wynalazł łóżko czy stół, wiemy natomiast, kto napisał Antygonę. Jest tak dlatego, że twórca powieści, czy innego dzieła sztuki, poszerza świat sztuki w sposób jedyny – w tym sensie, że nie zrobiłby tego nikt inny ani przed nim, ani po nim. Z rodzajów dzieł sztuki, które można tworzyć, arcydzielną powieść napisać bodaj najtrudniej, najwięcej w niej bowiem przebłyskującego „prawdziwego” życia i natury człowieka. Bo któryż obraz malarski, film, czy przedstawienia teatralne zawiera tyle z życia, co taka Wojna i pokój Tołstoja. Pierwsza (dobra) powieść rozdarła zasłonę, która wcześniej zakrywała przed zwykłym codziennym oglądem rzeczywiste życie człowieka, i nie tyle jego tytaniczność jak u Homera czy Sofoklesa, co codzienność, błahość, zwykłość. Lektura powieści daje czytelnikowi szansę na pobycie z kimś innym choćby na chwilę, za to pobycie, jakie jest być może niedostępne nawet z najbliższymi. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy momenty zarezerwowane wyłącznie do oddania przez powieść lub opowieść, jak cytowany przez Kunderę Tołstojowski ostatni moment Anny Kareniny podczas rzucania się pod pociąg: „Ogarnia ją nagle <>”. Czegoś takiego nie opowie nam nikt w rzeczywistości, tu trzeba wyobraźni geniusza. Sztuka ciągle dzieje się w obrębie własnej historii i w przeciwieństwie do dziania się w ramach Historii ogólnej, nie powtarza się.

Wiesław Żyznowski