Bogusław Krasnowolski: Siercza między pierwszym rozbiorem Polski (1772) a rzezią galicyjską (1846) i uwłaszczeniem

W wyniku pierwszego rozbioru Polski (1772) południowa część historycznego województwa krakowskiego znalazła się pod panowaniem austriackim, wchodząc w skład kraju, nazwanego przez zaborcę Galicją. Władze austriackie, zdając sobie sprawę z gospodarczego znaczenia kopalni soli, już 10 czerwca, dwa miesiące przed podpisaniem traktatów rozbiorowych (w Petersburgu 5 sierpnia), wprowadziły do Wieliczki wojsko . Zasadnicza zmiana stosunków politycznych, w pierwszych latach po rozbiorze nie była jeszcze dotkliwie odczuwana przez ogół ludności. Dopiero rysujący się pod koniec lat siedemdziesiątych XVIII w. konflikt między Austrią a Prusami spowodował, że ewentualna obrona Wieliczki i jej kopalni stać się miała poważnym zagadnieniem strategicznym dla austriackich sztabowców: utworzenie wielickiej twierdzy polowej nie pozostało bez wpływu także na życie mieszkańców Sierczy. Większe znaczenie dla miejscowych społeczności – ludności wiejskiej, dworu i Żydów – miały reformy doby cesarza-reformatora, Józefa II, władającego monarchią w latach 1780-1790. Założenie ksiąg metrykalnych – zarówno w wielickiej parafii św. Klemensa, jak w zorganizowanej dopiero teraz żydowskiej gminie na terenie Klasna – wprowadziło ścisłą kontrolę stosunków demograficznych. Epokę tę zamykają tragiczne wydarzenia roku 1846: powstanie krakowskie i rzeź galicyjska miały tu swój lokalny, wielicki i sierczański wymiar, podobnie jak uwłaszczenie chłopów w r. 1848.

1. Działania zaborcy

Koniec lat siedemdziesiątych XVIII w. przyniósł w Sierczy pierwsze poważne wydarzenie związane z nową, austriacką władzą: włączenie części wsi, wraz z dworem sierczańskim, w obręb austriackich fortyfikacji polowych, otaczających szerokim pierścieniem Wieliczkę i mających jej bronić na wypadek realnego wówczas zagrożenia ze strony Prus . Wielicka twierdza polowa budowana była od końca marca do końca kwietnia 1778 r. pod ścisłym nadzorem austriackich sztabowców z gen. Siskovitsem na czele; prace geodezyjne prowadził wybitny austriacki mierniczy wojskowy, major Friedrich von Mieg, realizacją w terenie kierowali oficerowie artylerii, kapitan Büsdel i porucznik Swoboda oraz zapewne wielicki budowniczy salinarny Loebzeltern, którego sygnatura widnieje na projekcie. Założenie dokumentują liczne projekty i mapy, zachowane głównie w wiedeńskim Kriegsarchiv i wielickim Muzeum Żup Krakowskich; niektóre relikty czytelne są do dzisiaj w terenie. Czworoboczny obwód obronny – o łącznej długości ponad 7 km – utworzony był przez wał o wysokości jednego sążnia wiedeńskiego (ok. 1,90 m), poprzedzony rowem o podobnej głębokości, wzmocniony sześcioma czworobocznymi szańcami-redutami (założonymi głównie na załamaniach) oraz szańcami fleche (dwuramiennikami). W profilu wału występowały stanowiska strzeleckie piechoty czyli „parapety” (przedpiersia) oraz zabezpieczenia wylotów dróg – „trawersy” (poprzeczniki) ze szlabanami. Trzy spośród czterech narożników obwodu wykorzystywały istniejące zespoły architektoniczne: dwór w Sierczy (od południowego zachodu), dwór i browar w Lednicy Dolnej (od południowego wschodu) i klasztor reformatów (od północnego zachodu). Dowództwo twierdzy zlokalizowano w przebudowanym w związku z tym zamku salinarnym w Wieliczce . Największa spośród wspomnianych sześciu redut – o pięciobocznej formie i długości ponad 60 m – znalazła się przy dworze w Sierczy, jako najdalej na zachód wysunięte, narożne dzieło obronne twierdzy; pozostałości są czytelne do dzisiaj. Podczas działań bojowych reduty tej miało bronić około osiemdziesięciu żołnierzy i dwie armaty. Południowy odcinek wału biegł kulminacją wzgórza sierczańskiego, zapewniając dogodną obserwację przedpola. Z odcinkiem zachodnim – w granicach Sierczy – związany był „dwuramiennik” (fleche) zlokalizowany niedaleko żydowskiej osady na Klaśnie, w rejonie zlikwidowanego nieco później – w 1789 r. – szybu „Kunegunda”. Bliskie sąsiedztwo osady i obwodu twierdzy niewątpliwie nie było przypadkiem: murowaną zabudowę (zob. niżej) można było wykorzystać dla celów wojskowych. Ewentualne zniszczenia, jakie by stąd wynikały, nie były dla austriackich wojskowych żadnym problemem, podobnie, jak niebezpieczeństwo dla dworów i klasztoru.
Wielicka twierdza nigdy nie odegrała wyznaczonej dlań roli. Już w połowie 1790 r., gdy austriacki wojskowy kapitan Czerwinka dokonywał na rozkaz swych zwierzchników kontroli umocnień, znajdowały się one w złym stanie. Planowano wówczas modernizację twierdzy, czego – wobec zmiany sytuacji politycznej – zapewne już nie uczyniono. W rezultacie granice twierdzy nie stały się granicami Wieliczki i nie doszło do integracji Sierczy z miastem.

2. Siercza na przełomie XVIII/XIX w.

Zestawienie materiałów planistycznych w końca XVIII w. i pierwszej połowy XIX w. – od planu Nicolaschego z lat 1784-1786 po plan katastralny z 1847 r. – z dzisiejszym stanem wsi świadczy, że poza gruntowną zmianą charakteru zabudowy, dokonane tymczasem przekształcenia przestrzenne nie są wielkie. Jak dzisiaj, miejsce na kulminacji sierczańskiego wzgórza zajmował zespół dworski. Dwór poprzedzony był od północy – to jest od strony Wieliczki – krajobrazowym ogrodem i stawami. Droga, wyznaczająca oś założenia, prowadząca w kierunku północnym (przez dzisiejszą Przetakówkę), jest obecnie częściowo zatarta późniejszą serpetntyną wiodącą w stronę Klasna. Po stronie południowej rozciągał się – aż do drogi prowadzącej na Wolicę – zespól gospodarczy; przy jego południowym krańcu stoi dzisiejsza szkoła podstawowa; jedynym zachowanym elementem jest dawna stodoła, adaptowana przez „Bazę” na stajnię. Pola dworskie zajmowały zachodnią część wsi, od obecnych zbiorników wodnych po Sygneczów (na planie katastralnym z 1847 r. teren ten określono jako „Babiny”).
Główne skupisko zabudowy wiejskiej koncetrowało się – jak dzisiaj – przy drogach w obrębie Chalakówki (od wschodu) i Wolicy. Na Chalakówce stały już niektóre dzisiejsze kapliczki: pochodząca z końca XVIII w., z czterospadowym daszkiem i figurą Niepokalanego Poczęcia oraz zapewne starsza, w formie słupa z wnękami na figury, z rzeźbą Ukrzyżowanego Chrystusa z XVII w. przy zagrodzie Młynków. Nieopodal, na Czubinowie (a więc już poza granicą Sierczy), powstała w końcu XVIII w. kapliczka św. Jana Nepomucena. Zapewne z XVII/XVIII w. pochodzi rzeźba Ukrzyżowanego Chrystusa, umieszczona na skrzyżowaniu dróg w centrum wsi. Prostopadle do głównej drogi wiejskiej z Chalakówki na Wolicę – a więc w linii północ–południe – biegły role. Rozłóg ten nosi cechy średniowiecznego układu lokacyjnego; od dyspozycji średniowiecznej różniło go zapewne tylko większe rozdrobnienie ról.
Poza głównymi skupiskami wiejskiej zabudowy znajdowały się niewielkie przysiółki z pojedynczymi zagrodami i chałupami, odpowiadające dzisiejszym Kopcom (plan katastralny z 1847 r. notuje nazwę „Od Kopców”) i Brzezinom.
Północno-zachodnią część wsi tworzyło żydowskie Klasno – ciasno zabudowany zespół murowanych domów z bożnicą, położony przy granicy Wieliczki. Po jego południowej stronie, na zboczu, rósł las (będący własnością dworską), po stronie zachodniej znajdował się niewielki kamieniołom. Cmentarz żydowski (kirkut) usytuowany był w obecnym miejscu. Uwagę zwraca brak dzisiejezego połączenia pomiedzy Klasnem a centrum wsi; stanowiły je drogi stromo wspinające się na zbocze wzgórza, biegnące w kierunku z północy na południe, zgodnie ze wspomnianym rozłogiem ról.

3. Dwór

Sierczański dwór, wznoszący się w najwyższym punkcie wsi, miał tradycję sięgającą co najmniej Lubomirskich (a raczej ich rządców) z początku XVII w.; być może – jak wiele tego rodzaju siedzib szlacheckich – wykształcony został w miejscu lokacyjnego sołectwa. Po pierwszym rozbiorze Polski właścicielem Sierczy został Ignacy Przychocki. Wraz ze swym krewnym Kazimierzem – oraz z braćmi Janem i Piotrem Konopkami (z którymi Przychoccy byli spokrewnieni) i Wojciechem Siodełkiewiczem – tworzył grono utalentowanych przedsiębiorców, wykorzystujące stosunki polityczne po pierwszym rozbiorze Polski i koniunkturę gospodarczą dla robienia wielkiego majątku na handlu wielicką solą . Założona przez nich kompania prowadziła niezwykle dochodowy handel solą wielicką z Rzeczpospolitą, odciętą od salin po pierwszym rozbiorze Polski. Widomym symbolem finansowej potęgi Przychockich, Konopków i Siodełkiewiczów są ich zachowane do dziś wielickie pałace, wzniesione w latach 1782-1784, zapewne przez austriackich, urzędowych budowniczych, dobrze reprezentujące tendencje „józefińskiego” stylu w architekturze, łączącego silną tradycję baroku z elementami wczesnego klasycyzmu. Piętrowy pałac Przychockich zdominował – swym centralnym położeniem i bryłą, zwieńczoną pierwotnie wysokim, łamanym dachem – południową pierzeję wielickiego rynku. Rezydując w Sierczy – Przychoccy wznieśli dzisiejszy dwór oraz rozwinęli „miasto żydowskie” na terenie Klasna ze stosunkowo okazałą, murowaną zabudową (zob. niżej).
Kariera rodziny Przychockich rozpoczęła się dopiero pod panowaniem austriackim: szlachectwo żupnika wielickiego Jana Nepomucena Przychockiego potwierdził w 1782 r. cesarz Józef II, zaś Franciszek II w 1794 r. nadał Ignacemiu i Kazimierzowi całkowicie obcy polskiej tradycji szlacheckiej tytuł barona . Przychoccy byli więc ludźmi interesu: raczej kupcami i przemysłowcami, niż ziemianami. Ale status ziemianina – zgodnie z tradycją Rzeczypospolitej – był w Galicji wielce prestiżowy. By go uzyskać, należało nabyć majątek ziemski, tytuł i herb. Dla ludzi majętnych nie stanowiło to wówczas bariery. Arystokracja, patrząc z niewątpliwą zazdrością na bogactwo nuworyszów, kpiła z ich tytułów i herbów, tak ochoczo rozdawanych przez widzących w tym znakomity interes cesarzy i tak ochoczo eksponowanych przez to nowe ziemiaństwo przy każdej okazji (dobrym przykładem jest tu chociażby nagrobek Przychockich na wielickim cmentarzu). Powstało ironiczne określenie „hrabiego galicyjskiego”. Ironia ta udzieliła się też ludności wiejskiej, weszła do miejscowej tradycji. Skąd oni się wzięli, też nie wiemy – chociaż jedni mówią, że przybyli gdzieś ze wschodu, zaś Ignacy miał z […] rabinów kołomyjskich początek wywodzić – pisał o Przychockich po 120 latach syn chłopa z Sierczy, Ludwik Młynek .
Dwór Przychockich – mimo późniejszych przekształceń – zachował w czytelnym stanie pierwotną formę. Murowany, parterowy, nakryty został wysokim, łamanym, czterospadowym dachem. Główny akcent symetrycznej fasady tworzy płaski ryzalit powiązany z facjatą w dachu, zwieńczony trójkątnym przyczółkiem – jedynym w zasadzie akcencie wyraźnie klasycyzującym. Przewaga tradycji barokowej (bryła z wysokim dachem) nad klasycystyczną (ów przyczółek) i wyraźne pokrewieństwo stylistyczne ze wspomnianymi wielickimi pałacami – decyduje o przynależności tej budowli do „józefińskiej” w swym charakterze architektury barokowo-klasycystycznej, reprezentowanej w ówczesnej Galicji przez urzędowych budowniczych austriackich. Związki Przychockiego z Wieliczką każą zapewne szukać budowniczego wśród austriackich budowniczych salinarnych.
Plan katastralny Sierczy z 1847 r. ukazuje rozplanowanie zespołu dworskiego (il. 9) z licznymi, murowanymi zabudowaniami gospodarczymi ujmującymi podwórze przed skierowaną na południe fasadą dworu (były to jedyne w ówczesnej wsi budynki murowane), stawy w obrębie podwórza oraz niewielki ogród na zapleczu, po stronie północnej; z ogrodem, od wschodu i zachodu, sąsiadowały sady. Kompozycja ogrodu była charakterystyczna dla rozpowszechniających się od przełomu XVIII/XIX w. założeń romantycznych, w typie angielskim. Usytuowanemu pośrodku okrągłemu klombowi (pozostałość starszej kompozycji geometrycznej, której odpowiadałby też kwadratowy obrys całości założenia ogrodowego?) towarzyszyły alejki o swobodnym przebiegu, wykreślane odcinkami elips.
W wyniku małżeństwa córki Ignacego Przychockiego Anny (urodzonej w 1786 r.) Siercza przeszła w ręce Józefa Niesiołowskiego, który – wedle świadectwa Ludwika Młynka
[…] żył bardzo rozrzutnie,
Wnet też majątek roztrwonił – i zakończył smutnie.
Umarł nagle – tu we dworze
[…] .
W 1796 r. jako właściciel Sierczy występował Damian Gawian Niesiołowski z żoną (?) Marianną .
Kolejna zmiana właściciela nastąpiła w 1829 r., gdy po śmierci swego męża Anna ponownie wyszła za mąż za młodszego o sześć lat Filipa Lelowskiego herbu Junosza, syna Ignacego i Basilissy de Deszerty . Jako rządca w imieniu Lelowskiego i sędzia zwierzchności ziemskiej, we dworze mieszkał Michał Leszczyński. Anna z Przychockich spoczęła wraz ze swym pierwszym mężem Józefem Niesiołowskim na cmentarzu w Wieliczce. Okazały, późnoklasycystyczny nagrobek – jak głosi inskrypcja – wystawiła im w 1859 r. bliska krewna Marya z Rozwadowskich Wolframowa w dowód swego przywiązania i niewygasłej wdzięczności.
Po upadku powstania listopadowego Sierczę nabył uchodzący z Królestwa Kongresowego Michał Różycki, syn Stefana i Justyny z Ankwiczów, który w wyniku ślubu z Emilią Przychocką, córką Aleksandra i Elzbiety z Denhoffów, wszedł też w posiadanie sąsiednich majątków: Raciborska i Sierakowa . W wyniku małżeństwa córki Różyckiego – Siercza przeszła w ręce Szembeków. Z okresem tym związane są tragiczne wydarzenia rzezi galicyjskiej.

4. Wieś i jej mieszkańcy

Istotne znaczenie dla badań nad ludnością Sierczy mają księgi parafialne, prowadzone od 1784 r., odnotowujące chrzty, śluby i pogrzeby . Z setek imion i nazwisk wyłania się obraz mieszkańców Sierczy i częściowo Klasna (oczywiście bez jego mieszkańców żydowskich). Poczet najstarszych chłopskich rodzin w Sierczy, odnotowanych w okresie 1784-1800 (a sporadycznie także wcześniej), opracowany w oparciu o cytowane wyżej materiały, przedstawia się następująco.
Adamczyk. Najwcześniej notowanym przedstawicielem byłby Wojciech, który w 1795 r. wraz z żoną Franciszką z Kaganków chrzci syna Dominika.
Bakałarz. Najwcześniej wspomniano Jakuba (1785), Apolonię (w 1787 r. była żoną Stanisława Mistata) i Franciszkę (1788). Błażej i Katarzyna z Gaworów mieli córkę Zofię (1796), zaś Tomasz z (tąże?) Katarzyną – córkę Katarzynę (1797).
Bania należy do najpopularniejszych i najstarszych nazwisk sierczańskich, odnotowanych już w 1652 r. W. Jadwiga poślubiła Błażeja Batkę (1785), w 1790 r. Franciszka była żona Klemensa Ozgi. Jan w 1785 r. poślubił Zofię z Nayderów; ich dzieci to Piotr (1789), Jakub (1792), Stanisław (1795), Julian (1797), Mikołaj (1799). W 1800 r. Jakub poślubił Reginę Badkowską (niewątpliwie z rodziny Batków – Badków). Niekiedy nazwisko to występowało w formach: Bańka, Bańkowski, Baniak.
Baran – to nazwisko występujące jeszcze częściej, notowane już w 1754 r. W latach 1785-1792 rodzili się Sebastian, Florian, Józef i Kazimierz, synowie Sebastiana (notowanego niekiedy pod nazwiskiem Baron) i Barbary z Młynków. Wymieniony w 1786 r. Walenty w 1789 r. wziął ślub z Agnieszką Kowalszczanką. Inny (?) Walenty i Marianna z Rożków (według innych transkrypcji z Royków) mieli dzieci: Antoniego (1792), Barbarę (1793), Reginę (1794); natomiast Jan z żoną Marianną Chmiel – Franciszka (1791), Michała (1793), Wojciecha (1799). Ponadto wspominani byli Stefan (1788) i Teresa Baranianka (1787). Nazwisko niekiedy występowało w innych formach: Baranik, Barański.
Baron to równie stare nazwisko, wspomniane już w r. 1752, w księgach metrykalnych niekiedy mylone z nazwiskiem Baran. Walenty i Marianna mieli córkę Justynę (1791), inny (?) Walenty poślubił w 1795 r. Salomeę Sosin.
Batko – to częste nazwisko, notowane od 1787 r., występujące też w wersjach Badko i Badkowski. Mateusz ożenił się w 1794 r. z Katarzyna Spytkówną; mieli dzieci: Franciszka (1796) i Salomeę (1798). W 1796 r. dwaj Tadeuszowie z tej rodziny poślubili Teklę z Mikułów i Petronelę Konionkę (córką tej pary była Jadwiga, urodzona w 1798 r.). Bartłomiej i Jadwiga z Pirowskich mieli liczne dzieci: Piotra (1788), Reginę (1790), bliźniaczki Katarzynę i Franciszkę (1792), Agnieszkę (1794), Szymona (1795). Tadeusz i Salomea z domu Kapcia mieli syna Klemensa (1793).
Biencowski (Bińcziwski?). Nazwisko to występowało rzadko, co mogłoby wskazywać na luźny związek z Sierczą; Jan był żonaty z Agnieszką Krawiec, ich syn Jakub urodził się w 1799 r.
Bochniarz Rozalia była w 1787 r. żoną Wawrzyńca Jarosińskiego, Zuzanna – w 1788 żoną Wojciecha Satorskiego. Antoni i Anna Seredenszczanka mieli syna Kaspra, Stanisław i Katarzyna z domu Szkulmowska – Grzegorza (1791), Kaspra (1793), Katarzynę (1798), Walentego (1800), zaś inny Stanisław i Katarzyna z Twardoszów córki Zofię (1795) i Zuzannę (1796). Inne wersje zapewne tegoż nazwiska to Bochnowicz (Antoni i Jadwiga z Nayderów mieli w 1786 r. córkę Barbarę), Bocheński (Barbarę wzmiankowano w 1792 r.) i Bochniarski.
Bogucki. Nazwisko to, notowane już w 1751 r. i wywodzące się zapewne od pobliskich Bogucic, pod koniec XVIII w. pojawiało się sporadycznie; Regina wymieniona została w 1753 r. jako matka chrzestna.
Bojas – to również nazwisko występujące w kilku wersjach: Bujasz, Bujas, Bujarz, Bajas. Wcześnie wymieniony został Franciszek z żoną Katarzyną z Kaganków i synem Franciszkiem (1788).
Buchała. Z rodziny tej pochodziły wymienione w 1788 r. Zofia (żona Jana Chorobika) i Agnieszka (zamężna z Pawłem Tatarą).
Bugajski (także: Bugaj). Najwcześniej notowani przedstawiciele to Mateusz (z żoną Justyną z domu Szulc miał w latach 1787-1792 dzieci: Mateusza, Sebastiana i Barbarę) i Krzysztof, żonaty z Anną Krakowską; ich dzieci to Marcin (1788) i Marcjanna (1793).
Bujas. Nazwisko to wystąpiło już w 1752 r. W 1785 r. odnotowano narodziny Reginy, córki Wojciecha. Benedykt z Barbarą z domu Piernik mieli dzieci: Marcjannę (1793), Agnieszkę (1798), Jakuba (1800), zaś Józef i Regina Pietruszka – syna Wojciecha (1799).
Cebulak (także wersja: Cibulak). Marcin i Jadwiga z Jankowskich mieli dzieci: Sebastiana (1790) i Mateusza (1791), może tenże Marcin i Regina z tychże Jankowskich Antoniego (1796) i Małgorzatę (1798).
Chmiel. Nazwisko to nosiły: Zofia, żona Mateusza Młynka (Młynarczyka) w 1787 r., Marianna, w 1791 r. żona Jana Barana i Katarzyna, żona Szymona Pardyla (1794).
Chorobik (także wersja: Korabik). Jan i Zofia z Buchałów mieli dzieci: Juliana (1786), Bartłomieja (1791), Reginę (1794), Katarzynę (1796).
Czyżowski. Krzysztof i Agnieszka z domu Gawor w latach 1796-1800 mieli dzieci: Jakuba, Salomeę i Mateusza. Zofia była w 1793 r. żoną Jana Majora.
Dębowski. Jan z Teklą z Popiołków miał w 1796 r. syna Stanisława.
Dobrzański. Klemensa wspomniano w 1793 r., Piotr z żoną Zuzanną Dolewka miał w 1798 syna Wojciecha.
Dwornicki. Najwcześniej notowanym przedstawicielem rodziny jest Mikołaj, który w 1790 z Katarzyną z Piątków ma syna Kazimierza.
Dylowski. Wojciech i Marianna ze Stemplowskich mieli w 1793 r. córkę Helenę.
Gabryś. Do pierwszych odnotowanych przedstawicieli rodziny należał Michał, który w 1796 r. poślubił Franciszkę z Baranów; w 1799 r. urodziła się ich córka Wiktoria Ewa.
Gałecki. Jan i Barbara ze Zgudów mieli w latach 1785 i 1788 dzieci: Jana i Barbarę. Dzieci Klemensa i innej (?) Barbary ze Zgudów – Katarzyna, Józef i Wojciech – przychodziły na świat w latach 1789-1794.
Garczowski (Garcowski). Z rodziny tej pochodziły Katarzyna, żona Wawrzyńca Kurka (1786) i Agata, w 1792 r. żona Walentego Kwiatkowskiego, zaś w 1793 zapewne wspomnianego Wawrzyńca (odnotowanego jako Kurowski).
Gawor. Katarzyna była żoną Błażeja Przepolskiego (1791), Katarzyna – Błażeja Bakałarza (1796), zaś wymieniona w 1793 r. Agnieszka – Krzysztofa Czyżowskiego (1796).
Grochal. To popularne od XIX w. do dziś nazwisko, w końcu XVIII w. pojawiało się rzadko; w 1789 r. wspomniano Mateusza.
Grzybowski. Jan i Marianna mieli w 1792 r. córkę Wiktorię. Trudno stwierdzić, czy początki tej rodziny sięgaja 1601 r., gdy zanotowano tu nazwisko Grzybek.
Jakubowski (względnie Jakobowski). Walenty i Agata z Jankowskich mieli dzieci: Antoniego (1784), Agatę (1789), Magdalenę (1791), Klemensa (1798). Regina wspomniana jest w 1793 r. jako żona Wojciecha Sikory.
Jamroz (niekiedy: Jamróz) – to jedno z najpowszechniejszych nazwisk. Rodzinę tą reprezentowali: Józef (w 1787 r. poślubił Jadwigę z Sosinów), inny (?) Józef, który w latach 1788-1798 miał z żoną Reginą z Sosinów liczne dzieci (Wiktora, Michała, Katarzynę, Salomeę, Jadwigę), Klemens w 1786 r. żonaty z Barbarą z Wójcików (córka Franciszka urodziła się w 1792 r.), może inny Klemens, który w 1793 r. ożenił się z Zofią Majorówną (ich dzieci rodziły się w latach 1794-1800: Antoni, Jan, Mateusz, Franciszka, Justyna), Regina (w 1794 r. wyszła za Karola Woronia), Sebastian (w 1797 r. poślubił Annę Załucinę).
Jankowski. Agnieszka była żoną Walentego Jakubowskiego (1789), Jadwiga – Marcina Cebulaka (1790).
Jarosik (także: Jarosiński). Dominik wymieniony został w 1784, Rozalia w 1788 r. Wawrzyniec był w 1787 r. żonaty z Rozalią z Bochniarzów.
Jastrząb (także w wersjach: Jarząb, Jastrzębski). Paweł i Barbara z Kudlików mieli dzieci Zofię (1786) i Wojciecha (1788), Paweł i Barbara Tatarek syna Walentego (1792), Paweł (zapewne wciąż ten sam) i Antonina Muszowska (Musalska) – Wiktorię (1795), Reginę (1797) i Mariannę (1799).
Jończyk. Bartłomiej i Katarzyna z Lipczaków mieli w 1792 r. córkę Jadwigę.
Kaczor. Nazwisko, popularne od XIX w. do dziś, w XVIII stuleciu pojawiało się sporadycznie. Katarzyna Kaczoska wspomniana została w 1787 r., Zofia wyszła w 1800 r. za Sebastiana Surówkę.
Kaganek – nazwisko notowane już w 1753 r., należało do najpopularniejszych. Wojciech i Teresa z domu Piąstka mieli dzieci: Dominika Kajetana (1784), Magdalenę (1786), Reginę (1794), Zofię (1797). W 1784 r. wymieniona została Łucja, w 1788 r. Zuzanna (jako żona Szymona Morawskiego), w 1792 Katarzyna (żona Andrzeja Piąstki).
Kałuża – to równie częste nazwisko, wzmiankowane tu od 1752 r. Łucja i pracownik salinarny Franciszek Kałuża wspomniani zostali w roku 1784, Salomea Kałuża była w 1786 r. żoną Wawrzyńca Zguda. Antoni i żona Anna chrzczcili w 1786 r. syna Tomasza. Salomea była w 1786 żoną Wawrzyńca Zguta, Helena w 1787 r. żoną Franciszka Mirkowicza, Jadwiga – Kazimierza Majowskiego, Regina – Wojciecha Wyligały (1789).
Kania Antoni ożenił się w 1799 r. z Zofią Gorzkowszczanką.
Klimczyk Mateusz i Marianna z domu Nędza mieli w 1791 r. syna Adama.
Kolanowski. Regina, wspomniana w 1784 r., w r. 1787 była żoną Andrzeja Szulca (Szolca). Franciszek i Marianna mieli w latach 1792-1797 dzieci: Sebastiana, Wojciecha, Małgorzatę.
Kostecki. Kazimierz i Zofia z Nayderów mieli synów Jana (1793) i Sebastiana (1799).
Kucharski. Wincenty i Agata z Mikułów mieli dzieci: Antoniego (1788), Michała (1790) i Katarzynę (1795). Zapewne to samo nazwisko występowało w formie Kucharczyk: dzieci Andrzeja i Agnieszki z Ptaków (Jan Nepomucen, Klemens, Marianna i Regina) przychodziły na świat w latach 1786-1800, Wincenty (identyczny z Wincentym Kucharskim?) z żoną Agnieszką z Baranów miał w 1793 r. syna Stanisława.
Kurek (inna forma: Kurkowski). Wawrzyniec i Agata z Garczowskich mieli dzieci: Katarzynę (1786), Zofię (1793), bliźniaki Michała i Klemensa (1796), Agatę (1800).
Kurpielski. Pierwsi notowani przedstawiciele tej rodziny – to Małgorzata (1784), Wincenty (1793) i Apolonia (1794).
Kwiatkowski. Walenty i Agata z Garczowskich mieli w 1789 r. córkę Teklę.
Lipowicz. Julianna wymieniona została w 1793 r. jako matka chrzestna, zaś Tekla w następnym roku jako żona Franciszka Srocika.
Lubieński. Franciszek z Jadwigą z Kucharskich miał w 1800 r. córkę Juliannę.
Majewski (Majowski). Kazimierz z żoną Jadwigą z Kałużów mieli w latach 1785-1791 dzieci: Bartłomieja, Stanisława, Reginę. Fanciszka była w 1787 r. żoną Józefa Naydera.
Major. Jan z Zofią z domu Zgud miał córkę Salomeę (1792); tenże (?) Jan z żoną Zofią z Czyżowskich – w następnym roku syna Klemensa. Zofia z Majorów była w 1793 r. żoną Klemensa Jamroza.
Materzel. Franciszek i Marianna z domu Piekosz (Piekaszowska) mieli w latach 1791-1796 dzieci: Sebastiana, Błażeja, Michała i ponownie Michała.
Michalski (także Michalik?). Józef i Julia z domu Ptak mieli w latach 1791-1797 dzieci: Salomeę, Antoniego, Stanisława i Mariana.
Mielnikiewicz (także: Milikiewicz, Milinkiewicz). Mateusz i Katarzyna z Nayderów mieli w latach 1796 i 1797 córki Helenę Kunegundę i Katarzynę.
Mikuła (rzadziej Mikulski). Agnieszka była w 1788 r. żoną Wincentego Kucharskiego. Błażej ożenił się w 1793 r. z Teklą Wójcikówną. Bartłomiej i Franciszka z Kucharskich mieli w latach 1793 i 1796 dzieci: Reginę i Jakuba.
Mirek (inne formy: Mirkiewicz, Mirkowicz, Mierkowicz). Franciszek z żoną Heleną z Kałużów mieli w latach 1786-1796 dzieci: Helenę, Szymona Klemensa, Reginę, Stanisława Kostkę, Franciszkę. Rozalia była w 1785 r. żoną Mateusza Wójcika.
Mistat. Stanisław i Apolonia z domu Bakałarz mieli w latach 1785-1800 liczne dzieci: Bartłomieja, Jakuba, Antoniego, Filipa, ponownie Antoniego, dwukrotnie Bartłomiejów, Walentego i Jadwigę. Bartłomiej ożenił się w 1792 r. z Katarzyna Rożenkówną; ich synem był Krzysztof (1800).
Młynek – to najliczniejsza zapewne, a dzięki Ludwikowi Młynkowi najbardziej znana rodzina sierczańska. Według zanotowanej przezeń (w poemacie Siercza) tradycji rodzinnej sięgająca początkami średniowiecza, należała niewątpliwie do najstarszych tutejszych rodzin, zaś jej nazwisko wywodziło się od młynarstwa. Sędziwego, wyjątkowego w owych czasach wieku osiemdziesięciu lat, doczekał Mateusz Młynek, urodzony w 1734 r., zmarły 14 lutego 1814 r. Wydaje się, że imię Mateusz było w tej rodzinie niezwykle popularne. W 1755 r. urodził się kolejny Mateusz Młynek, zmarły 26 kwietnia 1805 r.; w latach 1787-1802 występował on (lub jego ojciec?) jako świadek na kilku ślubach oraz jako ojciec chrzestny. Mateusz Młynek i jego żona Salomea Wieczorkówna chrzcili w 1784 r. córkę Jadwigę Teresę, w 1788 Małgorzatę Petronelę. Inny Mateusz Młynek (nazywany też Młynarczykiem) i Zofia z domu Chmiel mieli dzieci: Klemensa (1784-1792), Antoniego (1786; zmarł w tymże roku), Józefa (1790), Małgorzatę (1792-1793) i Reginę (1794). Kolejny Mateusz Młynek przyszedł na świat w roku 1783, zaś 10 czerwca 1805 r., licząc 22 lata, w obecności świadków Klemensa Nawalanego i Walentego Barona, poślubił dziewiętnastoletnią Salomeę Śmietanę. W 1807 r. urodziła się ich córka Juliana, która w r. 1837 poślubiła Antoniego Barszcza, w roku 1813 synowie Józef (ożeniony w 1836 r. z Zofią Rojek) i Antoni (w 1847 r. poślubił Annę z Ochońskich, wdowę po Tomaszu Kaczorze), w roku 1818 syn Bartłomiej (w 1849 r. poślubił Katarzynę z Okońskich vel Ochońskich), w roku 1821 urodziła się córka Kunegunda, wydana w 1841 r. za Wojciecha Skaba, a w 1823 r. córka Regina. Józef i Zofia Młynkowie mieli kilkoro dzieci: w 1843 r. urodziła się Anna (zamężna w 1863 r. z robotnikiem – zapewne salinarnym – Józefem Nowakiem), w 1845 Anna (ślub w 1871 r. z Józefem Kagankiem), w 1849 Szymon (ślub w 1873 r. z Anną Baran, zaś po jej śmierci, w 1882 r. z Heleną Szewczyk). W 1874 r., po śmierci żony Zofii, 59-letni Józef Młynek poślubił 44-letnia Franciszkę, wdowę po Michale Sosinie. Inny Mateusz Młynek poślubił Salomeę z Ptaków; ich córką była urodzona w 1810 r. Anna Maria.
W 1751 r. urodził się Antoni Młynek, zmarły 14 kwietnia 1811 r. W 1783 r. przyszedł na świat Filip Młynek, który w 1807 r. ożenił się z Barbarą Kucharską w obecności świadków Kazimierza Wieczorka i Wojciecha Zguda. Ich dzieci to Szymon Juda (1808), Sebastian (1810), Agnieszka Katarzyna (1812-1824) i Antoni Jakub (1815). Szymon (wyżej wspomniany?) z żoną Katarzyną Mielenkiewicz mieli dzieci: Franciszka (1830) i Katarzynę (1834), inny Szymon z żoną Katarzyną z Ochońskich – syna Jana (1831).
Do dużego znaczenia w sierczańskiej społeczności doszedł długowieczny syn Filipa i Barbary, Wojciech Młynek (il. 17), urodzony 28 marca 1821 r. W 1842 r. zawarł swe pierwsze małżeństwo z dziewiętnastoletnią Reginą Stolarczykówną (il. 18), córką Józefa i Wiktorii Kawionki. Świadkowie ślubu – Walenty Rojek i Stanisław Kucharski – pochodzili ze znanych sierczańskich rodzin. O autorytecie Wojciecha w tutejszej społeczności świadczy jego odważna postawa w dobie rabacji 1846 r. (zob. niżej), relacjonowana po latach przez jego syna Ludwika. Dzieci Wojciecha i Reginy – to Jan (urodzony w 1853 r., ożeniony w 1876 r. z Katarzyną Kowal), Józefa (urodzona w 1856 r.; w 1871 r. poślubiła Klemensa Cholewę) i Ludwik (zob. niżej). W 1877 r., po śmierci żony Reginy, 56-letni Wojciech Młynek poślubił liczącą tyleż lat Zofię, córkę Antoniego Kani, wdowę po robotniku salinarnym Szymonie Piąstce, zaś po zgonie tejże – w r. 1896, licząc 75 lat, zawarł małżeństwo po raz trzeci – z Petronelą Karasek. Zmarł w 27 lipca 1903 roku.
Spośród innych przedstawicieli rodu – księgi parafialne odnotowują żyjące na przełomie XVIII/XIX w. kobiety: Regina Młynkówna w 1795 r. poślubiła Wojciecha Zgudzińskiego (Zguda), Marianna w roku 1797 – Mateusza Grabowskiego, Juliana w 1829 r. Kazimierza Bujasa. O licznych zapewne „gałęziach” tej samej rodziny świadczą śluby zawierane przez osoby noszące to samo nazwisko: w 1813 r. Józef Młynek poślubił Małgorzatę Młynkówną. Ich dzieci – to Katarzyna (1814) i Agnieszka (1826).
Morawski. Najwcześniej notowanym przedstawicielem tej rodziny był Szymon, który w 1788 r. z żoną Zuzanną z Kaganków chrzcił córkę Franciszkę.
Natonek. Dwaj pierwsi przedstawiciele rodziny to Wincenty, który w 1793 r. ożenił się z Teresą Śliwianką i Wojciech, który w następnym roku miał z żoną Elżbietą z domu Chayduk syna Mikołaja.
Nayder (inne formy: Noyder, Naydrowicz, Najdrowicz) – to jedno z częściej występujących nazwisk. Małgorzata Naydrowa wymieniona jest w 1784. Jerzy Nayder i jego żona Katarzyna chrzczcili w 1784 córki-bliźnaczki: Małgorzatę Magdę i Annę Kunegundę. W 1787 r. Stanisław Nayder poślubił Zofię Gumulkównę, pochodzącą – jak wynikałoby z danych dotyczących świadków – z Wieliczki. Robotnik salinarny Mateusz Nayder z żoną Małgorzatą z Zakrzewskich chrzczą w 1786 r. córkę Katarzynę, Józef Nayder z żoną Franciszką z Majewskich – w roku 1787 syna Franciszka, tenże (?) Józef z żoną Agnieszką z Lewińskich w latach 1797-1799 Reginę i Pawła, Wojciech z Małgorzatą z Zakrzewskich – w roku 1788 Józefa a w roku 1793 Reginę, Kazimierz z żoną Teresą ze Zgudów – w roku 1791 Justynę. Jadwiga z Naydrów była w 1787 żoną Antoniego Bochnowicza.
Nowakowski Franciszek, żonaty z Ewą z Kałużów, miał dzieci: Mateusza (1785) i Teklę (1797).
Ochoński (także wersja: Okoński). W 1792 r. wymieniona jest Zuzanna, żona Józefa Zatorskiego. Michał z żoną Reginą z domu Tatara mieli dzieci: Tomasza (1796) i Walentego (1799).
Oprych Jakub z żoną Katarzyną z Nayderów mieli w latach 1785-1799 dzieci: Justynę, Wojciecha, Józefa, Wiktorię i Mariannę. Inny Jakub, z żoną Katarzyną z domu Wyligała, chrzcił w 1793 r. syna Filipa. Katarzyna Opryska wzmiankowana była w roku 1791.
Ozga – to nazwisko stosunkowo częste. Najwcześniej (1785) odnotowany przedstawiciel tej rodziny imieniem Klemens występował jako advocatus, a więc wójt miejscowej gminy. Klemens Ozga z Franciszką z Baniów chrzcił w 1790 r. córkę Reginę; występował jako ojciec chrzestny w latach 1785-1797, zaś jego żona w 1785 r. jako matka chrzestna. W 1799 r. Walenty z Marianną z Batków mieli syna Józefa, zaś Andrzej z Reginą z Rumińskich córkę Małgorzatę.
Pardyl (Pardel). Szymon z żoną Katarzyną z domu Chmiel mieli w latach 1793-1799 synów: Szymona, Mateusza, Walentego i Wojciecha.
Piąstka – to nazwisko stosunkowo licznej rodziny. Wincenty z żoną Heleną z Korzeniowskich mieli w latach 1787-1796 dzieci: Kazimierza, Wawrzyńca, Antoniego, Michała i Salomeę. Tenże (?) Wincenty, w 1800 r., z żoną Wiktorią z domu Ozga, miał w 1800 r. syna Dominika. Andrzej z Katarzyną z Kaganków chrzcił w 1792 r. syna Mateusza, Jakub z Barbarą z Wyligałów – w roku 1799 córkę Katarzynę. Teresa była w 1791 r. żoną Wojciecha Kaganka.
Piątek (inne formy: Piątkiewicz, Piontek) – to niemniej częste nazwisko. Piątkowa wymieniona została w 1789 r. Młynarz Marcin Piątek wspominany był w latach 1791-1792 jako ojciec chrzestny. Teresa Piątkiewiczówna była w 1791 r. żoną Mikołaja Dwornickiego, Michał Piątek z żoną Marcjanną z Górskich miał w 1799 r. syna Michała, Michał Piątkiewicz z Katarzyną z Surówków w latach 1797-1798 Pawła i Magdalenę, Jan tegoż nazwiska z Julianą z domu Uryś w latach 1798-1800 miał Marcjannę, Piotra Pawła i Wojciecha.
Pirowski (także Piriwszczeński) – to nazwisko wówczas jeszcze dość rzadkie, notowane kilka razy w latach 1787-1792; Jadwiga była żoną Bartłomieja Batki (1788).
Pitera Grzegorz i Anna z domu Zachuta byli w 1795 r. rodzicami Floriana.
Piwecki. Szewc Jan wymieniony został w 1784 r.
Piwowarczyk. Urodzony w 1790 r. Szymon był synem Andrzeja i Jadwigi z domu Woyna. W XIX w. notowano – zapewne pochodne – nazwisko Piwowarski.
Pręczek (także: Przęczek, Przęcek). Regina była w 1784 r. żoną Franciszka Wyligały. Adam z żoną Heleną chrzcił w 1784 r. córkę Helenę, Szymon z Anną z Kowalczyków – w latach 1785 i 1793 Józefa i Annę, inny Szymon z żoną Katarzyną – w 1787 r. syna Józefa.
Ptak. Metryki odnotowują Sebastiana z żoną Agnieszką (w 1784 r. mieli syna Józefa) oraz Agnieszkę, w 1786 r. żonę Andrzeja Kucharczyka.
Ramsa. Józefowi i Katarzynie z Windakiewiczów urodził się w 1792 r. syn Wojciech.
Roczniakowski Jan i Salomea mieli w 1784 r. córkę Justynę, Antoni i Tekla z Jankowskich – w latach 1792-1794 córkę Mariannę i syna Antoniego.
Rojek (Royko). Przedstawicielka liczniejszej w XIX w. rodziny była Marianna, w latach 1792-1793 wymieniana jako żona Walentego Barana.
Rożen (także: Rożenek, Rożański, Różański, Rożanek). Wincenty Rożenek, wymieniony w 1786 r. jako ojciec chrzestny, w latach 1787-1800 miał liczne dzieci z żoną Julianną z Borowców: Klemensa, Wawrzyńca, Mateusza, Katarzynę, Zofię, Stanisława, Kacpra. Wincenty Różański, wspomniany jako ojciec chrzestny w 1792 r., żonaty z Reginą z Kałużów, miał z nią synów Jana Nepomucena (1796) i Kazimierza (1799).
Satorski. Najwcześniej notowanym przedstawicielem tej rodziny jest Wojciech, który z żoną Zuzanną z domu Bochniarz w 1788 r. miał syna Stanisława.
Schabik (także: Schab, Skab, Skabik, Schabig, Skawik) – to nazwisko notowane od 1786 r. Józef i Zuzanna Dołęgowszczanka mieli w latach 1788-1800 liczne dzieci: Kacpra Melchiora, Stanisława, Małgorzatę, Reginę, Apolonię i raz jeszcze Małgorzatę. Dzieci Andrzeja i Reginy z Windaków – to Agnieszka (1797) i Wiktoria (1800). Franciszka była w 1787 r. żoną Mateusza Zygortowskiego, Teresa w 1797 r. żoną Marcina Szymskiego. Nazwisko Franciszki, jako żony Mateusza Wójcika w 1785 r., zapisywane jest jako Skab lub Skibowska.
Sikora (także Sikorski). Piotr z żoną Anną Zjedniczanką mieli w latach 1789 i 1792 córki Katarzynę i Salomeę, Wojciech i Regina z Jakubowskich – w 1793 r. Małgorzatę.
Sobula (także Sobóla). Jan z Franciszką z domu Bala miał w 1800 r. córkę Katarzynę.
Sosin (rzadziej Sasin). Jadwiga poślubiła w 1787 r. Józefa Jamroza, Salomea w 1795 r. Walentego Barana. Antoni w tymże roku ożenił się z Salomeą Gałczanką (z Gałeckich); w 1799 r. chrzcili córkę Mariannę Małgorzatę.
Srocik (także: Sroczyński). Wojciech i Małgorzata z domu Gargas mieli w 1791 r. syna Jana, Franciszek z Tekla z domu Lipowicz w 1794 r. córkę Mariannę.
Szolc (także Szolec, Szulc). Antoni z żoną Reginą z Kolanowskich mieli w 1787 r. syna Piotra, Justyna w tymże roku wspomniana jest jako żona Mateusza Bugajskiego.
Szymczykiewicz Paweł z żoną Reginą z Szymskich miał w 1799 r. córkę Agatę.
Szymski. Rodzina ta występowała w Sierczy w 1787 r. Poza wspomnianą Agatą wymieniano Pawła, który z żoną Teresą ze Skabów miał w 1797 r. córkę Zofię.
Tatara (także Tatar). Metryki wymieniają Pawła, zapewne trzykrotnie żonatego: z Franciszką miał w 1784 r. córkę Wiktorię, z Agnieszką z Buchałów w latach 1788 i 1792 synów Franciszka i Józefa, w latach 1796 i 1800 z Jadwigą z Kasztalonów dzieci Katarzynę i Kazimierza.
Tkaczyk Bartłomiej i Zofia mieli w 1784 r. córkę Rozalię.
Trzaska (Trzaszka) Łukasz z żoną Magdaleną Żak miał w 1799 r. syna Szymona. W 1807 r. Stefan poślubił Magdalenę Kagankówną.
Uryś Julianna była w 1798 r. żoną Jana Piątkiewicza, Jadwiga w roku 1800 żoną Jana Ziernickiego.
Widurek. Metryki odnotowują Dominika, który z żoną Teresą z Lisowskich miał dzieci: Katarzynę (1785), Annę (1788) i ponownie Katarzynę (1791).
Wilk. Najstarsza wzmianka dotyczy ślubu Mateusza z Katarzyną Burzeńszczanką (może Burzeńską; nazwisko zdaje się pochodzić od wielickiego szybu Burzenin) w 1793 r.
Wojciechowski. Nie wiadomo, czy rodzina ta pochodziła z Sierczy; informacja o ślubie Tomasza z Franciszką Tutejówną, który odbył się 16 stycznia 1785 r., otwiera parafialną księgę ślubów.
Woroń. Nazwisko to pojawiło się w Sierczy już w 1754 r. Karol z Reginą z domu Przęczek miał w 1792 r. córkę Katarzynę. Może tenże Karol poślubił w 1794 r. Reginę z Jamrozów; mieli synów Ignacego i Jana. Inny Karol był mężem Zofii z Jamrozów; w 1795 r. mieli syna Szymona.
Wójcik. Rodzina ta miała licznych przedstawicieli. Franciszek i Agnieszka chrzcili w 1784 r. córkę Salomeę, Mateusz z żoną Franciszką z domu Skab mieli w latach 1785-1792 dzieci: Józefa, Jadwigę i Kacpra, inny Mateusz z żoną Rozalią Mirkowicz – w latach 1785-1795 dzieci: Mikołaja, Katarzynę, Kacpra, Sebastiana, Wawrzyńca, Michała, Mateusza Tomasza i ponownie Mateusza. Wojciech z żoną Franciszką Zgud miał w 1784 r. syna Szymona, może tenże Wojciech z Apolonią Zgut – w roku 1791 syna Bartłomieja. Dominik był w 1785 r., zaś Jan w latach 1784 i 1786 ojcem chrzestnym. Zapewne tenże Jan poślubił w 1789 r. Joannę Frytówną, zaś Józef w roku 1797 Konstancję Nayderówną. Zapewne z tej samej rodziny pochodzili notowani rzadziej Wójciccy (Woyciccy) i Wójtowiczowie (Bartłomiej był ojcem chrzestnym w 1793 r.).
Wyligała (rzadziej: Wylegała, Wylygała) – to rodzina równie liczna. Wojciech Wyligała z żoną Zofią z domu Zgud miał w 1784 r. córkę Rozalię. Należy go zapewne identyfikować z Wojciechem, który w latach 1789-1797 miał liczne dzieci z żoną Apolonią Zgud (Walentego, Bartłomieja, Zofię, Wojciecha i Szymona) lub z innym Wojciechem, który w podobnym okresie (1787-1794) miał liczne potomstwo z żoną Reginą z Kałużów (Walenty, Antoni, Regina, Kazimierz). Walenty Wyligała z żoną Katarzyną chrzcili w 1785 r. syna Jakuba, Józef Wyligała z żoną Reginą z Przęczków – w 1784 r. córkę Wiktorię, Wawrzyniec i Salomea z domu Kałuża – w 1786 r. córkę Konstancję. Inni przedstawiciele rodziny – Klemens i Jan – wymieniani byli w latach 1784 i 1786.
Zając. Najwcześniej wspomnianym przedstawicielem tej rodziny był Dominik, który w 1791 r. poślubił Salomeę z Kałużów; ich dzieci – Walenty, Julianna, Stanisław i Zofia – przychodziły na świat w latach 1795-1800.
Zapalski (także Zapolski?). Metryki wymieniają Wojciecha żonatego z Barbarą Brodzianką; ich dzieci – Antoni i Małgorzata – rodzą się w latach 1785 i 1787.
Zatorski Józef i Zuzanna z Okońskich mieli w 1792 r. córkę Katarzynę.
Zgud (inne formy nazwiska: Zgut, Zgudnik, Zgód). Jest to jedna z najstarszych (pierwsza wzmianka z 1754 r.) i najliczniejszych rodzin sierczańskich. W latach 1784-1785 wymieniani byli Marcin (z żoną Jadwigą miał w 1785 r. córkę Reginę), Klemens, Jacek i Regina. W 1787 r. Jadwiga poślubiła Pawła Tatara, zaś w 1794 r. Klemens ożenił się z Katarzyną Stryszowską. Wawrzyniec z żoną Salomeą z domu Kałuża w latach 1784-1792 mieli dzieci: Julianę, Konstancję, Wiktorię, Antoniego i Jakuba. Wojciech był zonaty z Reginą z Młynków; ich dzieci to Salomea (1796) i Sebastian (1799). Może ta sama Regina poślubiła później Jana; ich syn – również Jan – urodził się w 1800 r. Franciszka (1784) i Apolonia (1789) to żony Wojciecha Wyligały (lub dwóch chłopów o identycznym imieniu i nazwisku?).
Ziernicki Jan i Jadwiga z domu Uryś mieli w 1800 r. córkę Jadwigę.
Zygortowski (także: Zegartowski). Mateusz i Franciszka ze Skabów mieli w 1797 r. syna Mateusza.
Inne nazwiska. Sporadycznie w końcu XVIII w. pojawiały się w Sierczy nazwiska: Babularz, Bala względnie Bała (Franciszka była w 1800 r. żoną Jana Sobuli), Barnaś, Białowodzki, Boreszczowski, Borowiec (Julianna była w 1787 r. żoną Wojciecha Rożenka; w 1800 r. notowane jest też nazwisko Borowicz), Broda (Barbara Brodzianka była w 1787 r. żoną Wojciecha Zapalskiego), Burzeński (Katarzyna Burzeńszczanka była – jak wspomniano – w 1793 r. żoną Mateusza Wilka), Chyrchel (także w wersji Hyrchel), Cieślik (Teresa Cieślicka była matką chrzestną w 1792 r.), Cymbał, Czernecki, Dolewka (Zuzanna była w 1798 r. żoną Piotra Dobrzańskiego), Dołęga (Zuzannę Dołęgowszczankę wspomniano w 1788 r. jako żonę Józefa Schabika), Dyrda, Dziadek, Filipiak, Firek, Fiut, Fortola, Fritz, Gacek, Galica, Gamoń (Anna wzmiankowana jest w 1793 r.), Gargas (Małgorzata była w 1791 r. żoną Wojciecha Sroczyńskiego), Goczał, Gomel (względnie Gamel), Gołecki, Gorzkowski, Górski (Marcjanna była w 1799 r. żoną Michała Piątkiewicza), Grabowski, Jaglarz (Franciszek był ojcem chrzestnym w 1793 r.), Janczyk, Janik, Jaszowski, Kapa względnie Kapcia (Salomea była w 1793 r. żoną Tadeusza Batki), Kasztalon względnie Kastalon (Jadwiga była w 1796 r. żoną Pawła Tatary). Kawecki (Szymon był ojcem chrzestnym w 1793 r.), Klemensowicz, Korzeniowski (Helena była w 1787 r. żoną Wincentego Piastki), Kowalczyk (Anna była w 1785 r. żoną Szymona Przęczka), Kowalski, Kracioch, Krakowski (Anna Krakosconka była w 1788 r. żoną Krzysztofa Bugajskiego), Krupa (Wincenty, labor in fodinis, wspomniany został w 1785 r.), Krzęczek, Krzyżański, Kudlik (Barbara była w 1788 r. żoną Pawła Jastrzębia), Leus, Lipczak (Katarzyna, żona Barłomieja Jończyka, wymieniona zosała w 1792 r.), Lisowski (Andrzej wspomniany w 1784 r.), Malinowski, Marczowski, Matusik, Michalik (o ile nie jest to nazwisko identyczne z Michalskim; zob. wyżej), Mierszowiczowski, Mrozowski, Musialski (Muszarski, Muszowski, Musalski; Antonina była w 1795 r. żoną Pawła Jastrzębia), Nędza (Marianna była w 1791 r. żoną Mateusza Klimczyka), Nikul, Nolbert, Piekaszowska (Marianna była w 1791 r. żoną Franciszka Materzela), Piernik, Pilarczyk, Popek (Regina była matką chrzestną w 1784 r.), Pudło, Skop, Skulmaczek (inna forma: Skulimowski), Smętko, Sposoba, Spytek, Stemplowski (Maria była w 1793 r. żoną Wojciecha Dylowskiego), Stolarczyk, Strugowski, Stryszowski, Surówka (potem także Surowski; Katarzyna była w 1797 r. żoną Michała Piątkiewicza), Szczypko, Szydłowski, Śliwa (Marianna Śliwina była matką chrzestną w 1795 r.), Świadkowski (nazwisko utworzone może od jednego z najstarszych szybów wielickiej kopalni), Świątnicki, Świerk, Tatarek (Barbara była w 1791 r. żoną Pawła Jastrzębia), Tańcula (Wojciech był ojcem chrzestnym w 1794 r.), Tarnowski (Katarzyna była matką chrzestną w 1785 r.), Tutej wzglednie Tuteja, Urbankiewicz, Wayda (Konstancja była w 1791 r. matką chrzestną), Więdyc, Windakiewicz (Katarzynę wspomniano w 1792 r. jako żonę Józefa Ramsy), Wiśnicki, Wojtasik (Jan był w 1784 r. ojcem chrzestnym), Wojtowicz (Magdalena była matką chrzestną w 1786 r.), Woźniak (Marcina wspomniano w 1784 r. jako ojca chrzestnego), Woyna (Jadwiga była w 1790 r. żoną Andrzeja Piwowarczyka), Zaborski, Zachuta (Annę wspomniano w 1795 r. jako żonę Grzegorza Pitery), Zakrzewski względnie Zakrzowski (Małgorzata była w 1786 r. żoną Wojciecha Naydera), Zarębski, Żak (Magdalenę wspomniano w 1799 r. jako żonę Łukasza Trzaszki), Żołnierczyk.
Zapewne zanikły notowane tu wcześniej nazwiska: Bartnik (1754), Barycki (1653), Bojan (1753), Gorczyk (1753), Kalecki (1653), Koterba (1653), Krajewski (1653), Krzemień (1650), Lentz (1752), Ligotka (1754), Mazurek (1754), Mól (1652), Podstolski (1653), Prawda (1653), Prawdzik (1650), Przecław (1754), Rokicki (1652), Skowronek (1653), Stangret (1653), Warchoł (1652), Włodarczyk (1653)
Nowe nazwiska w XIX wieku. W 1. połowie XIX wieku pojawiły się w Sierczy kolejne nazwiska: Ambros (ok. 1810), Banaś (ok. 1840), Barszcz (1837), Bednarczyk (ok. 1840), Bergaj (ok. 1830), Bochenek (1836), Brożek (ok. 1840), Bulara (1847), Cesarz (1847), Cholewa (1834), Ciemieński (1835), Dańda (pierwszym przedstawicielem tej rodziny byłby Mateusz, który w latach 1809-1810 miał z Wiktorią z Wyligałów córki Agnieszkę i Teresę), Dowgiałło (ok. 1840), Drela (ok. 1840), Dudzik (ok. 1840), Frey vel Frej (nazwisko notowane od ok. 1810 r.; w 1828 Agata poślubiła Wojciecha Oprycha), Gniadek (ok. 1810), Godzik (ok. 1840), Grimm (ok. 1810), Jaworski (przed poł. XIX w.), Jordan (ok. 1820), Kaczmarczyk (1845), Kardyl (ok. 1830), Kiędziora (1820), Kluzik (1844), Kocwa (ok. 1840), Kosała (także: Koszałka, Kosałka; ok. 1840), Kozioł (ok. 1840), Kubik (1836), Kulma (przed poł. XIX w.), Kuloński (ok. 1820), Kumorowski (ok. 1840), Lenner (ok. 1810), Liskowicz (1840), Luppa (1820), Markowski (najwcześniej notowanym przedstawicielem tej rodziny byłby Mateusz, który z Jadwigą z Mikułów miał w latach 1809-1810 dzieci: Ludwika i Tomasza), Mazur (ok. 1820), Nawalany (Klemensa wymieniono w 1805 r. jako świadka na ślubie Mateusza Młynka), Orłowski (najwcześniej notowany był Antoni, mąż Jadwigi z Kaczorów; ich córka Franciszka urodziła się w 1823 r.), Pietras (przed poł. XIX w.), Przebinda, Sobol (ok. 1830), Szlezinger (ok. 1840), Ślusarczyk (ok. 1830), Tomaszkiewicz (ok. 1830), Wieczorek (nazwisko to, notowane już w 1653 r., pojawiło się ponownie w r. 1807, gdy Kazimierz był świadkiem na ślubie), Wolarski (ok. 1830), Żyła.
Imiona kobiet i mężczyzn powtarzały się. Jak wynika z badań A. Wierzbickiej –dominowały imiona najpopularniejszych świętych: Antoni, Bartłomiej, Wojciech, Jakub, Kazimierz wśród chłopców chrzczonych w latach 1785-1786, zaś w latach 1810-1811 Antoni, Walenty (zapewne jako patron chłopów), Wojciech, Franciszek, Tomasz. W tym samym okresie ojcowie i ojcowie chrzestni nosili najczęściej imiona Wojciech, Mateusz, Andrzej, Antoni, Klemens (niewątpliwie wpływ wezwania kościoła parafialnego w Wieliczce), Jan i Dominik (w latach 1785-1786) oraz Mateusz, Kazimierz, Józef, Antoni, Jan, Andrzej Błażej (1810-1811). Podobne zjawisko – najpowszechniejszego występowania najpopularniejszych imion – zanotować można wśród kobiet. I tak dziewczynki chrzczone w latach 1785-1786 otrzymywały najczęściej imiona Katarzyna, Regina, Wiktoria, Zofia, Marianna, zaś w latach 1810-1811 Regina, Marianna, Agnieszka, Anna, Józefa. Wśród matek i matek chrzestnych w tych samych okresach dominują imiona Barbara, Katarzyna, Zofia, Jadwiga, Zuzanna, Teresa, Rozalia (1785-1786) oraz Regina, Katarzyna, Zofia, Marianna, Magdalena, Wiktoria, Salomea .
Małżeństwa – jak wynika z analiz materiałów w księgach ślubów – zawierano stosunkowo wcześnie; mężczyzna miał zazwyczaj niewiele ponad, kobieta często nieco poniżej 20 lat. Niemal wszystkie pary małżeńskie pochodziły z tej samej wsi – Sierczy, niekiedy z jednej z wsi sąsiednich, należącej – jak Siercza – do wielickiej parafii św. Klemensa (dokumentem więzi z parafią było stosunkowo częste imię Klemens). Wydaje się, że dla ograniczenia wyboru partnera nie bez znaczenia były sąsiedzkie konflikty, np. między mieszkańcami Sierczy i Sygneczowa; konflikt ten – w kontekście wypadków rzezi galicyjskiej – przedstawił po latach Ludwik Młynek (zob. niżej), prezentując niewątpliwie „sierczański” punkt widzenia.
Do trzeciej ćwierci XIX w. włącznie znaczna część mieszkańców Sierczy utrzymywała się jeszcze z rolnictwa i prowadzonej na własny użytek hodowli, chociaż coraz większe znaczenie miało zatrudnienie w wielickich salinach, zapewne głównie w sąsiadującym z Klasnem szybie „Janina”. Do trzeciej ćwierci XIX w. mieszkańcy sami zaspokajali wiele swych potrzeb – także artystycznych i kulturalnych. Jak wspominał w 1939 r. Ludwik Młynek: Przed 70 laty Siercza miała rzeźbiarzy, malarzy, cieśli, murarzy, muzykantów, śpiewaków i poetów kościelnych .
Stan oświaty. Warunki życia były ciężkie. Podpisy składane wyłącznie krzyżykami (świadkowie na ślubach, rodzice chrzestni) zdają się świadczyć, że analfabetyzm był w zasadzie stuprocentowy. Tak jednak nie było, o czym świadczy relacja Ludwika Młynka, dotycząca wprawdzie czasów jego dzieciństwa (lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte XIX w.), odzwierciedlająca jednak wcześniejsze tradycje . Wyniesiona z dzieciństwa umiejętność czytania była – w przeciwieństwie do pisania – powszechna. Uczono się od członków rodziny i sąsiadów. Nieco wyższy stopień edukacji zapewniały nieformalne „szkoły zimowe”, funkcjonujące w okresie wolnym od zajęć w polu. W Sierczy działały we wspomnianym okresie dwie takie „szkoły” (a czasem i więcej) liczące nieraz do 20 uczniów i uczennic w różnym wieku. Dzieci przychodziły na naukę czytania z własną książką, którą bywała Grosówka, czyli kosztujący 1 grosz elementarz. Podobnie – prywatnie – organizowano kolejny stopień kształcenia: kto chciał się uczyć pisać, to zaczynał naukę pisania po ukończonej nauce czytania. Lecz takich było we wsi niewielu. Rachunków nie uczono wcale. Za naukę płacono nauczycielowi lub nauczycielce 10 centów za tydzień lub zogon zimnioków za jedną zimę. Czytano książki religijne, a dobór lektury (Żywoty świętych ks. Piotra Skargi, Rozmyślania o Męce Pańskiej) zdaje się wskazywać na dawną tradycję tej metody nauczania. Zajęcia tego rodzaju prowadził wędrowny nauczyciel, zwany z racji swej wiedzy łuconym: student, żołnierz lub zakonnik, często Niemiec; w zamian za naukę (obejmującą także język niemiecki) był na pełnym utrzymaniu zamożnych gospodarczy (bogocy), u których wówczas zamieszkiwał. Specyficznym zjawiskiem wśród niepiśmiennych chłopów było pismo kreśkowe czyli karbowe, przypominające runy. Pismo takie spotkać można było np. na wrotag łod stodoły, na bicysku, na dyślu. Ludwik Młynek twierdził, że karbować umiał każdy chłop, zaś jego ojciec do dziś dnia – to jest do r. 1898 – posługuje się w gospodarce pismem karbowym czyli karbami i znaczenie pojedynczych karb trzyma w wielkiej tajemnicy.
Warunki mieszkaniowe zasadniczo nie zmieniły się od zamierzchłych czasów. Programy zagród i chałup z przełomu XVIII/XIX w. można poznać tylko w oparciu o nieliczną ikonografię i analizy porównawcze; rozplanowanie zagród widoczne jest na planie katastralnym Sierczy z 1847 r. Tylko najbogatsi mieszkańcy mieli zagrody złożone z kilku budynków: chałupy, stodoły, budynku inwentarskiego i ewentualnie spichlerza. Przeważały „wielofunkcyjne” chałupy, skupiające całość programu pod jednym dachem. Jedynym w zasadzie materiałem było drewno. Chałupy, o konstrukcji zrębowej, wznoszono niemal wprost na ziemi, stosując jedynie kamienie („pecki”) pod węgłami; znacznie rzadsze były murowane piwniczki. Skromny „program” tradycyjnej chałupy z okolic Wieliczki charakteryzował L. Młynek . Wnętrze chałupy obejmowało w zasadzie dwa pomieszczenia: izbę „białą” (jizdebka, komnata) i „czarną” (zwaną po prostu jizbą lub piekarnią). Jizdebka (komnata) była mieszkaniem gospodarza i gospodyni. Piekarnia brała nazwę od wielkiego pieca piekarskiego, obecnego jednak tylko w bogatszych chałupach. Stałym elementem była tu natomiast nolepa, czyli – jak relacjonuje Młynek – nalepione z gliny ognisko, gdzie się „poluł” łogiń i gotowało w „gorkag jedzynie”. Była to zatem chata kurna, panująca niepodzielnie co najmniej do połowy XIX w. (a – jak widać – znana z autopsji urodzonemu w r. 1864 Młynkowi), starsza „łod cygna”, czyli pieca z wyprowadzonym nad dach kominem. Dym z nolepy uchodził poprzez otwór na strych, stamtąd zaś – przez dymniki (powieki w dachu) – na zewnątrz. W izbach nie było podłóg, lecz wyłącznie klepiska. Belkowy strop (powoła) wspierano na sosrębie, który w komnacie dekorowała inskrypcja, zazwyczaj zawierająca imiona małżonków, których staraniem zbudowano chałupę, datę budowy i krótkie wezwanie bożej opieki (lub opieki św. Floriana, patrona od ognia). Pod powałą eksponowane miejsce zajmowały święte obrazy, nabywane na jarmarkach, dzieła specjalistów – ludowych świątkarzy, z czasem oleodruki; jak wspominał po latach Ludwik Młynek, gdy sierczański chłop wprowadzał się […] do swego mieszkania, wnosił najpierw i zawieszał na ścianie rodzinny obraz Patrona lub Patronki, Pasyjkę Chrystusową albo obraz Matki Boskiej . Wysoki, czterospadowy dach chałupy, wsparty na wysuniętych, oprofilowanych zakończeniach belek stropowych („rysiach”) kryto strzechą o gładkich bądź schodkowanych połaciach. Zapewne wtórnie, ale chyba co najmniej w XVIII w., oprócz dwóch izb pojawiła się sień, do której prowadziły drzwi ujęte odrzwiami o półokrągłym wykroju osiągniętym dzięki zastrzałom. Okna były w zasadzie nie otwierane. Ich niewielkie rozmiary wynikały z oszczędności: szyby były jedynym artykułem, który właściciel musiał zakupić. W zabudowie gospodarczej – jeśli istniała, a nie była powiązana pod wspólnym dachem z chałupą – wyróżniała się stodoła, o konstrukcji zrębowej lub słupowej, w tym ostatnim wypadku ściany wypełniane były bądź deskami, bądź wyplatane z wikliny na podobieństwo koszyków. Ścian stodoły nie bielono. Część inwentarska (stajnia krówska i końska), o ile istniała (biedniejsi trzymali swe nieliczne zwierzęta w jizbie – piekarni), podobnie jak budynki inwentarskie w okazalszych zagrodach, mogła być wznoszona z łamanego kamienia i – jak chałupa – bielona. Tak przedstawiające się chałupy i zagrody w zasadzie niczym nie różniły się od zabudowy innych wsi podkrakowskich; jeśli nawet różnice lokalne istniały (byłyby one uzasadnione hermetycznością ówczesnych społeczności), to nie są one czytelne w ułamkowo zachowanych materiałach.
Cytowana relacja L. Młynka daje też pojęcie o skromnym wyposażeniu chałupy. Spano na wyrku lub ślabanie (z niemieckiego Schlafbank), który był rodzajem długiego stołu (łóżko z wiekiem według Młynka). Dzieci sypiały gdzie które mogło, niekiedy w stajni (gdzie jest w tym celu niewielkie rusztowanie pod samą „powołą”, rodzaj „wyrka” lub „kotosa”), czasem „pod gembami łu krów, na jaślu; ich ulubionym „ległem” […] był także piec piekarski. Nie stosowano w zasadzie szaf; ich rolę tradycyjnie – niewątpliwie od średniowiecza – pełniły skrzynie, otrzymywane przez panny młode wraz z posagiem; dekoracje skrzyń były charakterystycznym zjawiskiem w sztuce ludowej.
Z tychże relacji mamy pojęcie o życiu codziennym , pożywieniu i stroju. Dziecko do piątego roku życia znajdowało się pod opieką matki, później zaczynało już pomagać w gospodarstwie. Pięcioletnie miało wyglądać na kury (…), by nie sły do skody, sześcio- i siedmioletnie pasło gęsi, starsze – świnie i cielęta, w ósmym roku życia puscały sie podrostki za krowami. Młynek barwnie – na podstawie własnych wspomnień – opisuje życie sierczańskich pasterzy, chłopców i dziewcząt w wieku 8-14 lat: Biegali […], gonili się, strzelali z bicza i klucza, bawili się, gwizdali na palcach, na kluczu, na gwizdku i piszczałce, śpiewali i tańczyli, napastywali przechodniów […], kłócili się, bili […], pletli i szyli kapeluse […], robili wieńce Matce Boski, zbierali grzyby, poziomki, zioła […], opowiadali sobie rozmaite kistoryje, łodgadowali zogodki, uczyli się pisać na piosku i ślabizować na Grosówce. W czternastym roku życie chłopców i dziewcząt zmieniało się. Chłopiec przygotowywał się do awansu na parobka: chodził około kuni i uczył się robót w polu […]. Nie nazywali go już wtedy pastyrzem, ale poganiacem. Dziewczyna z pastyrki stawała się dziołuchą, dziopą. Do jej obowiązków należało m. in. wynosynie śniodonio i juzyny pasterzom, uczenie się gotowania, dojenia krów. Dojrzewający młodzi ludzie – to kawalir i dziewka względnie panna: to okres zalicania się, chodzenia do dziełuchy, układania przez kawalirów rymowanek i przyśpiewek określanych jako spiwki zalotne, strofy milośne, kawalirzkie nuty. Następuje ślub i oboje stają się gospodarzami.
Strój. U lachów – a więc także wśród mieszkańców Sierczy – uroczysty strój gospodarza (a w zasadzie także parobka i kawalira) tworzyła sukmana (płaszcz z białego sukna z czerwonymi lamówkami i klapami), kafton z kutosami (bez rękawów), pas kowany (szerszy od zwykłego, wysadzany kutymi centkami i guzikami) i kapelus myślenicki, okrągły, filcowy, zazwyczaj kupowany w Myślenicach , odróżniający strój lachów od noszących rogatywki krakowiaków. W skład stroju gospodyni (baby) – a także różnego w drugorzędnych szczegółach stroju dziołuchy – wchodziła krótka koszula (u mężatki z nadołkiem) oraz foftowanymi kołnirzem i łoszywkami (mankietami), para spodniceg płóciennyg (w czasach Młynka już perkalowyg), zoposecka (fartuch), stonik (w Sierczy zastępował on gorset, tutaj nie stosowany), wizytka (wizytowa, wcięta nieco katanka), którą w zimie zastępowała katana (ciepły, watowany kaftan sięgający po pas). Całość uzupełniały: chusta krociato, buty z choliwkomi, paciorki z mentolikiem (korale z wizerunkiem Matki Boskiej na medaliku). Według Młynka nodołek (służył do zakrycia dołka niewieściego) i gacie były symbolem małżeństwa, a zarazem środkiem zapobiegającym urokom. Mały pastuszek nosił długą po kolana, konopną koszulę, portki zgrzebne (pasećne), wykonane również z konopnego płótna, lecz – jak wskazuje nazwa – gorszego gatunku, z racji swej obcisłości zwane kosokami lub na fuzyjce (jakby na kosie albo na fuzyi robione), łoposek (rzemienny pasek ze schowkiem na pieniądze) i górnicę czyli płótniankę, która – jak sukmana u starszych – miała klapy i lamówki z czerwonego sukna. Na głowie miał kapelus słomiony, w zimie copke sadloto lub baranioto.
Jadano skromnie; pożywienie było mało urozmaicone, podstawę stanowił chleb, mleko, ziemniaki i kasze. Jarzyny – to korpiele, marchew i rzepa w zimie oraz bób i groch w lecie. Śniodanie – to ciepły zur mascony lub mliko oraz chleb lub ziemniaki. Obiad – to zacirko (u bogatszych na mleku, u biedniejszych na wodzie ), zimnioki mascone, niekiedy też kapusta; alternatywą mogły być kluski lone. Podwieczorek (juzyn) to mliko i chleb. Na kolację (na wiecerzo) jadano znowu zur (z pencakiem lub ziemniakami). Mięso jadano tylko w niedziele i święta, kiedy też żur zastępowano rosołem. Powodzeniem w dnie świąteczne cieszyły się też pirogi oraz kasza jaglana na mleku, niekiedy też podawana ze śliwkami.

5. Rabacja

Rzeź galicyjska (rabacja), która na przełomie lutego i marca 1846 r. ogarnęła tereny od Sanoka po Wadowice, przynosząc spustoszenie 430 dworów i od tysiąca do dwóch tysięcy ofiar śmiertelnych wśród ziemiaństwa , miała też swój bezkrwawy epizod w Sierczy, znany z poetyckiej relacji Ludwika Młynka, syna wspomnianego wyżej Wojciecha, jednego z uczestników zdarzeń. Relacja ta – chociaż może w stronniczy sposób ukazująca litościwy charakter mieszkańców Sierczy i zawziętość ich sąsiadów z Sygneczowa – zasługuje na przytoczenie. Właściciel Sierczy, Szembek (w miejscowej tradycji Szemberek) kontaktował się z galicyjskimi konspiratorami i organizatorami przewidywanego powstania. Atak na dwór nastąpić miał ze strony chłopów z Gorzkowa, Sygneczowa, Janowic i Bugaja; jak pisał Ludwik Młynek:
Od Sygneczowa do Sierczy – wali straszna horda:
Ślepia czarną krwią nabiegłe – wykrzywiona morda –
Sierść na głowie rozczochrana – słychać jeno krzyki:
„Gdzie Szemberek?! Dawać go tu?!” – jakby zwierząt ryki.

Chcąc zapobiec zbrodni – Wojciech Młynek miał wzywać chłopów, by ograniczyli się do spraw własnych wsi, w nich zaś do pojmania właścicieli. Przekonał w ten sposób wszystkich, poza mieszkańcami Sygneczowa:
Sygnęczanie – na łup sierski nadzwyczajnie chciwi,
Najpierw pana chcieli związać – potem dwór zrabować:
Spichrze – pokoje i sklepy – doizna splądrować

[…]
Krzyż ze ściany w kancelarii – widłami ściągnęli –
I w stawie go przede dworem – mszcząc się – utopili.
Potem nowe fortepiano – wynieśli urwisze
Na dziedziniec – i kiami – walili w klawisze.

Tymczasem mieszkańcy Sierczy związali Szemberka (co w ujęciu Ludwika Młynka byłoby tylko podstępem), zaś Wojciech Młynek próbował przewieźć go do Wieliczki i tam mądrze schować. Zostali jednak zatrzymani w Klaśnie przez tłum Sygneczowian. Tutaj miało dojść do egzekucji. Zastrzelenia Szemberka podjął się Bania, chłop z Sierczy. Gdy trzykrotnie chybił – na wezwanie Wojciecha Młynka uznano to za przeznaczenie Boże:
Skoczyli doń oba Młynki – więzy mu odjęli –
I z radości pana swego rękami objęli,
Wynosząc go z pośród tłumu, który z swej głupoty,
Byłby się wkrótce dopuścił największej podłoty.
Najbardziej zaś ucieszeni byli dwaj Młynkowie,
Że ocalić potrafili – pana swego zdrowie.
Że ocalić potrafili – dwór – dobytek cały,
Boć mu przecież wszystkie konie i krowy zostały –
A także i dworskie sprzęty – oprócz fortepianu –
Takie serce okazali – Młynki swemu panu.

Po tych przeżyciach Szembekowie opuścili Sierczę i zamieszkali we dworze „na Niwie” w Wieliczce, do wsi zaś powrócili Różyccy.
Z kontekstu historycznego zdaje się wynikać, że wypadki te miały miejsce bezpośrednio po klęsce szlacheckich powstańców pod Gdowem (26 lutego), może jeszcze tego samego dnia. Klęska ta zmobilizowała do antyszlacheckich wystąpień biernych dotąd chłopów z okolic Wieliczki, którzy natychmiast ruszyli na dwory w Rzeszotarach, Janowicach i Podstolicach .

6. Żydowskie Klasno

Całkowicie odrębny świat stanowiło Klasno, część Sierczy bezpośrednio sąsiadująca z Wieliczką, gdzie rozwinęło się osiedle żydowskie, o charakterze niemal odrębnego miasteczka. Początki tej osady są trudne do wyjaśnienia. Niewątpliwie przyczyną koncentracji ludności żydowskiej „na styk” z granicą Wieliczki były w dobie nowożytnej królewskie przywileje, wykluczające zamieszkiwanie Żydów w granicach górniczego miasta. Można przypuszczać, że już Lubomirscy – znani ze wspierania żydowskiego osadnictwa (m. in. w Wiśniczu Nowym) – jako właściciele Sierczy osadzali tu pierwszych Żydów już w wieku XVII, w najbliższym otoczeniu swego szybu górniczego „Kunegunda”. Potwierdzeniem obecności Żydów w najbliższym otoczeniu Wieliczki jest mandat Augusta III z 9 grudnia 1752 r., związany ze skargami mieszczan wielickich na okolicznych właścicieli ziemskich, sprowadzających Żydów, których działalność gospodarcza stanowiła dla miasta konkurencję; król – nie zajmując stanowiska – zalecił rozpatrzenie sprawy senatorom z województwa krakowskiego . Według miejscowej tradycji, zanotowanej przez Ludwika Młynka, Żydów osadzili tu dopiero Przychoccy w końcu XVIII w . Jak zdaje się wynikać z planu Wieliczki, opracowanego w roku 1742 przez I. F. Mülendorfa , osada żydowska na Klaśnie jeszcze wówczas nie istniała; wniosek ten może być jednak zawodny, gdyż plan ten – szczegółowy odnośnie do centrum miasta – pogranicze z Sierczą przedstawia nader schematycznie. Kolejne plany – ukazujące Wieliczkę w granicach omówionej wyżej austriackiej twierdzy polowej, pochodzące z lat około 1778 i 1784-1786 (il. 5, 6) – rejestrują najstarszą zabudowę osady wraz z bożnicą. Rozwój zabudowy dokumentują kolejne przekazy: bardzo dokładny plan Wieliczki opracowany Ludwika Emanuela Hrdinę w 1818 r. (il. 7) oraz plan katastralny Sierczy z Klasnem z roku 1847 (il. 8, 19). Jak wynika z powyższych przesłanek – żydowska osada na Klaśnie powstała najpóźniej bezpośrednio po pierwszym rozbiorze Polski, obejmując już wówczas bożnicę i zapewne szkołę, cmentarz i kilka domów, których ilość systematycznie wzrastała. Program ten stawia nie przebadany dotąd, w zasadzie nie znany naukowej literaturze zespół żydowskiego Klasna, w rzędzie czołowych tego rodzaju założeń w otoczeniu Krakowa.
Bożnica, dziś zdewastowana (il. 20,21), powstała w XVIII wieku, może po r. 1772. Zbudowana z kamienia łamanego z dodatkiem cegły, na rzucie prostokąta, jest – zgodnie z tradycją synagogalną – orientowana na wschód. Jednoprzestrzenne wnętrze, oświetlone ze wszystkich stron arkadowymi oknami, miało zapewne we wnętrzu, od zachodu, drewnianą emporę dla kobiet, która chyba – wraz z przedsionkiem pod nią – zajmowała mniejwięcej trzecią część rzutu. W ten sposób główne, przeznaczone dla mężczyzn wnętrze synagogalne, miałoby rzut zbliżony do kwadratu. Oś wschód-zachód wyznaczała Święta Szafa na Torę (Aron Hakodesz) pośrodku ściany wschodniej (il. 22) i wolnostojąca bima – w formie drewnianej lub metalowej altany – pośrodku sali męskiej. Ściany we wnętrzu zdobiła miewątpliwie dekoracja malarska, której ówczesne elementy już nie przetrwały. Zapewne – zgodnie z tradycją polskich Żydów, dobrze udokumentowaną przez siedemnastowieczne bożnice (np. w Tykocinie i Izaaka na krakowskim Kazimierzu) – były to m.in. teksty modlitw w ornamentalnych obramieniach, z inskrypcjami upamiętniającymi fundatorów. Wnętrze zapewne nie było sklepione; można mniemać, że nakrywało je wykonane z drewna sklepienie pozorne, spotykane także w innych murowanych bożnicach (na krakowskim Kazimierzu takie pozorne, nie zachowane dziś sklepienia, miały bożnice Wysoka i Kupa). Nie znamy pierwotnej formy dachu; czas powstania przemawiałby za wysokim, zapewne gontowym dachem łamanym. W elewacji wschodniej, ponad środkowym otworem okiennym, zachowała się reszta ornamentalnej dekoracji sztukatorskiej z motywem wici roślinnej (il. 23).
Bożnicy towarzyszy od wschodu niewielki, parterowy, wzniesiony z cegły, prostokątny budynek dawnej szkoły-chederu (il. 24); jest on zaznaczony na wspomnianych planach z lat 1818 i 1847.
Jednocześnie z klaśnieńską gmina powstać musiał cmentarz – kirkut (il. 25 – 27). Spośród setek nagrobków – macew i sarkofagów – które powstawały tu w ciągu 150 lat, od schyłku XVIII stulecia do Holocaustu, przetrwało zaledwie kilkanaście macew z możliwymi do odcyfrowania inskrypcjami , w tym pięć z omawianego okresu. Ich identyfikacja z konkretnymi ludźmi napotyka na nieprzezwyciężalne trudności, bowiem nazwiska funkcjonowały nadal jedynie w oficjalnych dokumentach, podczas gdy na nagrobkach umieszczano tylko imiona zmarłego i jego ojca oraz datę śmierci. Najstarszą spośród zachowanych jest macewa Estery Miriam, córki Mojżesza (Mosze), zmarłej w 1822 r. (aneks 3, il.99). Na macewie kobiety imieniem Simcha, zmarłej w 1836 r., przedstawiony został bocian z wężem w dziobie, jeden z częstych symboli w żydowskiej sztuce nagrobnej (aneks 3, il.101). Jest to motyw zaczerpnięty z kabalistycznej księgi Zohar: bocian reprezentuje nabożnego, mędrca (hebrajskie słowo hassida oznacza zarówno pobożnego, jak bociana), wąż zaś – to Lewiatan, ujarzmionu tu przez pobożność . Symbolice tej odpowiada inskrypcja: Niewiasta poważna i cnotliwa.
Zestawienie planów z końca XVIII w. (il. 6) oraz z lat 1818 (il. 7) i 1847 r. (il. 19) świadczy o narastaniu murowanej zabudowy mieszkalnej, która w znacznym stopniu i po licznych przebudowach przetrwała do dzisiaj (il. 28-30). Jak we wszystkich żydowskich skupiskach mieszkalnych – uwagę zwraca tendencja do maksymalnego wykorzystania powierzchni dla zabudowy mieszkalnej: północno-zachodnią pierzeję dzisiejszej ul. Klaśnieńskiej (numery 25-31) i Wiejskiej w jej przedłużeniu tworzy zwarty w zasadzie zespół sześciu piętrowych domów, podzielonych trzema wąskimi, miedzuchowymi uliczkami, z których jedna związana jest z dojazdem do czynnego jeszcze w końcu XVIII w. szybu „Kunegunda”. Pojedyncze, również piętrowe domy stoją w przeciwległej pierzei (dziś ul. Klaśnieńska 28-32) Jak wynika ze wspomnianych planów – obudowana domami ulica wiązała się z położonym na zboczu sierczańskiego wzgórza wnętrzem placowym.
Program żydowskich, murowanych, może już od chwili powstania piętrowych domów, odpowiadał zajęciom ich mieszkańców: obok mieszkań mieściły się tu sklepy i warsztaty rzemieślnicze (to w tych właśnie funkcjach wieliccy mieszczanie mogli widzieć konkurencję); Żydzi prowadzili też tutaj browar (z jego obecnością wiązałby się rejestrowany przez plany staw) i karczmę, stanowiące niewątpliwie własność dworską.
Rozwój żydowskiego osadnictwa w dobie Przychockich mógł mieć związek z polityką narodowościową i osadniczą władz austriackich doby cesarza Józefa II (a więc z osiemdziesiątych lat XVIII w.), będąc wyrazem m. in. ordynacji urządzającej gminy żydowskie w Galicji z 7 maja 1789 r., wprowadzającej autonomiczne gminy wyznaniowe jako jednostki administracyjne, zarządzane przez trzech wybieranych na trzy lata przełożonych. Prawo wyborcze mieli tu ci spośród mieszkańców gminy, którzy płacili podatki bądź byli właścicielami nieruchomości. Gmina, w której wybierani urzędnicy – sprawujący m. in. władzę sądową – zyskiwali przewagę nad również wybieranym rabinem – była poddana nadzorowi miejscowych władz państwowych i samorządowych. Rabinowi pozostawiono sprawy religijne (w tym koszernego jedzenia) i prowadzenie ksiąg metrykalnych, co polecono Żydom już w roku 1784, od 1787 r. wykluczając w nich język hebrajski bądź jidisz. Działania te – chociaż zasadniczo wynikały z ducha Oświecenia – nie były jednak wolne od dyskryminacji. Aż do lat pięćdziesiątych XIX w. utrzymywały się tendencje do traktowania skupisk żydowskich jako przymusowych miejsc zamieszkania, a więc jak średniowiecznych gett . Utworzenie – a przynajmniej rozbudowę – klaśnieńskiej osady żydowskiej od końca XVIII w. należałoby zatem widzieć właśnie w takich kategoriach: przymusowego skupiania Żydów na wydzielonym terenie. Realizowana przez austriackich biurokratów koncentracja Żydów w dzielnicach małych miasteczek, a nawet tworzenie dla nich takich miasteczek, to zjawiska prowadzące do tak charakterystycznego dla Galicji doby rozbiorów – a nawet dla II Rzeczypospolitej lat międzywojennych XX w. – żydowskiego miasteczka, owego sztetł, będącego fenomenem obyczajowości i kultury żydowskiej Europy Środkowo-Wschodniej ; takim sztetł byłoby także żydowskie Klasno. Jednocześnie należy podkreślić, że austriacka kolonizacja Galicji, której w osiemdziesiątych latach XVIII w. patronował cesarz Józef II, nastawiona głównie na ludność wiejską przybywającą z krajów niemieckojęzycznych, przewidywała też tworzenie rolniczych kolonii żydowskich (jedna z nich, pod nazwą Nowej Jerozolimy, miała powstać pod Nowym Sączem). Tego rodzaju fantazje cesarza-reformatora i jego biurokratów skazane były z góry na niepowodzenie: polscy Żydzi, mając w Rzeczpospolitej od wieków zamknięty dostęp do zakupu ziemi, nie mieli rolniczych tradycji. Ich zawodową aktywność bez porównania lepiej potrafiło wyzwolić miasto i miasteczko, co doskonale miało wykorzystać polskie ziemiaństwo.
Spośród wspomnianych ksiąg metrykalnych przetrwały tylko nieliczne zapisy, odnotowane w księdze ślubów z lat 1790-1876 . Najstarszy wpis odnotowano w 1790 r.: 21-letni Berel Engländer z Klasna poślubił 18-letnią Chanę pochodzącą aż z Oświęcimia. Tego rodzaju małżeństwa, między ludźmi pochodzącymi ze stosunkowo odległych od siebie miejscowości, nie należały wśród Żydów – w przeciwieństwie do środowisk chłopskich – do wyjątków. Większa ilość wpisów zaczyna się dopiero w połowie lat dwudziestych XIX w., przy czym dopiero od roku 1842 poza imionami, nazwiskami i wiekiem nowożeńców podawano też ich adresy. Zapewne wcześnie osiadła tu rodzina Königsbergerów; w 1837 r. przyszedł w Klaśnie na świat syn handlarza Eliasza i Sary, Abraham. W 1833 r. urodził się tu Getzl, syn Michała Paperl (Paperle). Na terenie Klasna w latach 1842-1845 odnotowano nazwiska: Herstahl, Lehrfreud, Motzel, Schöngut, Schornstein (Schörnstein). W pobliskich Śledzejowicach występuje wówczas nazwisko Perlberger; w 1854 r. w Klaśnie mieszka 17-letni Joachim Simon Perlberger, który poślubia młodszą o rok Lau Margolis. We wcześniejszych (1826-1840) zapisach pojawiały się same imiona i nazwiska, bez określenia miejsca zamieszkania; na podstawie późniejszych wzmianek można mniemać, że już wówczas w Klaśnie mieszkały rodziny: Bienenstock, Ebenstock, Ebersmann, Gleichsman, Goldstein, Gullmann, Herstahl, Herstein, Josephstal, Leichtag, Margolis, Matzner, Nebenzall, Schreiber. Najpóźniej w 1843 r. pojawiają się tu Tiefenbrunnowie (przychodzi na świat Salomon, syn handlarza Szymona i Racheli z Bienenstocków). Wiek żydowskich nowożeńców z końca XVIII i pierwszej połowy XIX w. był jeszcze niższy, niż wśród chłopów. Średnia wieku mężczyzny wynosiła niespełna 19 lat, kobiety nieco ponad 17; w 1826 r. zawarli ślub 16-letni Jonas Frankel z 14-letnią Malką Lehr Freundin.