Poniżej zamieszczamy fragmenty dokumentu pt. Ankieta dotycząca przebiegu działań wojennych oraz okupacji niemieckiej, udostępnionego nam przez Archiwum Państwowe w Krakowie, (sygn. ZMW 24).

Ankieta miała stanowić źródło informacji o wojennych zniszczeniach dokonanych przez Niemców. Została ona zredagowana przez specjalnie do tego celu powołaną komisję, w której skład weszli: Edward Bonar, Stefan Chmiel, Karol Dyrkacz, Stefan Gałan, Stanisław Gawęda, Józef Jedynak, Zygmunt Kowalczyk, Józef Prokop, dr Maciej Rospond, ks. Józef Śliwa, Władysław Walosik, Michał Zellner. Wnioski Komisji zostały oparte m.in. na podstawie relacji świadków tamtych wydarzeń. Załącznikiem do Ankiety jest tekst autorstwa Michała Zellnera opisujący prześladowania ludności pochodzenia żydowskiego w Wieliczce w czasie okupacji.

Ankieta dotycząca przebiegu działań wojennych oraz okupacji niemieckiej

1. Przebieg działań wojennych na terenie gminy.

Przebieg kampanii w roku 1939.
Bombardowanie Wieliczki przez lotnictwo niemieckie rozpoczęło się w poniedziałek 4 IX 1939 roku. Celem bombardowania były linie kolejowe i autostrada. Większych szkód nie wyrządzono z powodu niecelności bomb. W chwili bombardowania przeciągały autostradą tłumy uciekinierów i wojska, skutkiem czego zginęło 32 osób spośród osób cywilnych i wojskowych. Zabici pochowani zostali na cmentarzu w Wieliczce, osobno we wspólnej mogile cywilni i osobno wojskowi. W dniu 07 IX Wieliczka została zajęta przez wojska niemieckie.

Przebieg kampanii w r. 1945.
Zajęcie miasta nastąpiło po silnym bombardowaniu przez lotnictwo sowieckie, trwającym około tygodnia, w dniu 21 stycznia 1945 r. przez armię [sowiecką – przyp. red.] Miasto bardzo ucierpiało. […] Spośród urządzeń użyteczności publicznej zostały zniszczone urządzenia wodociągowe, przewody elektryczne, telefoniczne i telegraficzne. Z budynków najwięcej zniszczone zostały: Szkoła pow. Żeńska, Zamek z czasów Kazim. Wielkiego, Sąd grodzki. Podczas bombardowania zginęło około 20 osób cywilnych.

Działania wojenne oddziałów partyzanckich.
Oddziały partyzanckie na terenie miasta nie objawiły działalności z bronią w ręku, podczas kampanii w roku 1945. Podczas okupacji działalność ich była różnorodna: kolportowano gazetki i ulotki, prowadzono sabotaż kolejowy, pełniono służbę informacyjno-propagandową, mając do dyspozycji 2 aparaty radiowe. Działalność zbrojną prowadziły sporadycznie oddziały BCh [Bataliony Chłopskie – przyp. red.] i bojówki socjalistyczne, które unieszkodliwiały czynnych działaczy niemieckich lub zdrajców polskich, działających na szkodę narodu. […]

2. Skutki działań wojennych w odniesieniu do terenu.
Ponieważ Wieliczka była wolnym miastem i Niemcy nie zamierzali jej specjalnie bronić, nie urządzali też obronnych urządzeń na ich terenie poza bunkrami ulicznymi. Umocnienia w postaci rowów zaczęli budować dopiero w drugiej połowie 1944 roku. Roboty te miały na celu więcej terroryzowanie ludności polskiej i odwracanie jej uwagi od działań wojennych na Wschodzie, a przez to utrudnianie Polakom organizowania zbrojnego oporu na tyłach armii niemieckiej, niż faktyczną potrzebę […]

3. Skutki zarządzeń władz okupacyjnych (terror)
a) w stosunku do ludzi.
Drogą ustawicznych szykan i straszeniem obozem koncentracyjnym utrzymywano ludność polską w ustawicznym podnieceniu nerwowym – aresztowania następowały za lada jakim pozorem, często jednak na skutek donosów ze strony mętów społecznych, którzy tą drogą starali się pozyskać przychylność okupanta niemieckiego.
Zaraz po objęciu Wieliczki wyznaczono zakładników, którzy życiem swym mieli gwarantować lojalne wykonywanie zarządzeń władz niemieckich. Potem wprowadzono tak zw. Ortschutz – przeznaczeni do służby mieli przez całą noc stróżować i pilnować ważnych dla Niemców obiektów.
Celem zerwania kontaktu ludności z nauczycielstwem zwłaszcza pracującym społecznie przed wojną było przeniesienie tegoż do innych gmin. Na donos jednej z uczennic szkoły handlowej zostało aresztowane grono tejże szkoły. Po kilkutygodniowym pobycie na Montelupich sprawę umorzono z powodu braku poszlak.
Jakkolwiek praca na terenie Wieliczki była doskonale zakonspirowana i nie było żadnej tzw. „wsypy”, to jednak aresztowania były.
[…]
Kiedy w r. 1943 działalność swoją objawiły na terenie miasta B Ch i bojówki socjalistyczne […] następują poważniejsze represje na mieszkańców miasta. W dniu 3 XII 1943 następuje pacyfikacja Wieliczki. Przez parę godzin odbywała się rewizja mieszkaniowa przez Gestapowców. Dzięki tylko temu, że nie znaleziono nigdzie żadnych obciążających dowodów zakończyła się jednym morderstwem i aresztowaniem kilku osób.
Do metod terroryzujących należało też ustawiczne wysiedlanie z mieszkań, zajmowanie nawet całych obiektów na biura, urzędy niemieckie. Postrachem Wieliczki była jednak żandarmeria urzędująca przy ulicy Rejtana 8. Tu odbywały się wszelkie przesłuchiwania, połączone z biciem i katowaniem. Gdy przyprowadzono większą grupę aresztowanych to a klęczkach musieli oni czekać na wezwanie ich na przesłuchanie. Specjalnie dawał się tut. Ludności we znaki żandarm […]
Za drobne wykroczenia przeciw przepisom pracy na terenie kopalni Niemcy zaprowadzili tzw. karne drużyny, przed którymi drżeli górnicy, bo musieli pracować parę godzin ponad normę, wykonując prace najcięższe i tracili prawo nawet do głodowych przydziałów.

b) w stosunku do oświaty i kultury polskiej. Wszelkie organizacje społeczne działające na terenie miasta przed wojną zostały rozwiązane. Z początku działał tylko P.C.K. który był tylko tolerowany do pewnego czasu, bo następnie organizacja ta została zastąpiona przez R.G.O.
Zaraz po zajęciu Wieliczki przez wojska niemieckie zostały uruchomione wszystkie szkoły, a więc gimnazjum ogólnokształcące i szkoły powszechne. Niemcy zabraniają jednak uczenia geografii i historii, wprowadzają początkowo język niemiecki. W miesiącu listopadzie 1939 rozwiązują jednak szkołę średnią, a szkoły powszechne jakkolwiek istnieją przez cały okres okupacji, pracują w najokropniejszych warunkach i nie mogą spełnić swego zadania. Inwentarz wszystkich szkół zostaje doszczętnie zniszczony, częściowo celowo przez wojska niemieckie (palenie ławek i sprzętów szkolnych, niszczenie pomocy naukowych i bibliotek), a częściowo przez inne czynniki.
Zniszczono wszystkie biblioteki publiczne, jak Bibliotekę Legionistów, Mieszczańską, TSL, ZNP, Bibliotekę Zawodowego związku PPS i TUR, Bibliotekę sztygarów i górników, dalej biblioteki szkolne. Straty skromnie licząc wynoszą jakie 30 000 tomów nie obejmują one zupełnie bibliotek żydowskich. Wielka ilość tych książek została zawagonowana i przesłana na przemiał.

[…]

3. W stosunku do kościoła katolickiego to Niemcy:
• Zabronili odmawiania modlitw publicznych za Ojczyznę
• Odmawiania w Litanii Loretańskiej wezwania „Królowo Korony Polskiej – módl się za nami”
• Śpiewania pieśni „Boże coś Polskę” i „Serdeczna Matko”
• Obchodzenia święta Królowej Korony Polskiej – 3-go maja
• Zdobienia chorągwi orłami
Następnie sprofanowali w Wieliczce:
• Dnia 29 III 1941 o godz. 11.30 czterej żołnierze niemieccy zdarli korpus Chrystusa z drzewa misyjnego przy kościele – roztrzaskali go o mur oporowy, a potem wrzucili do rynsztoku.
• Dnia 1 V 1941 zrzucili z podstawy kamienną figurę Serca Jezusowego przy ulicy Klaśnieńskiej na chodnik.
• Dnia 14 IX 1941 zabrali dzwon Stanisław wagi 406, 50 kg.

W stosunku do dóbr materialnych
Wielkie straty poniosła kopalnia soli Wieliczki, gdyż dewastacje, jakie przeprowadzili Niemcy unieruchomiły na dłuższy przeciąg czasu kopalnię. Do poważniejszych zniszczeń należą: niszczenie schodów w Szybie Daniłowicza aż do III poziomu, zniszczenie instalacji elektrycznej, pomp, kompresorów, wywiezienie wszystkich kabli i maszyny wyciągowej w szybie Regis, wywiezienie maszyn z młyna i warzelni salin kompletu wag automatycznych. Słowem prawie wszystkie maszyny zostały wywiezione, a tam, gdzie się nie opłacało cenniejsze rzeczy zabrane, reszta rozmontowana.

[…]

5. Rozmieszczenia w powiecie:
[…]
b) obozów koncentracyjnych.
W 1944 r. kiedy ofensywa rosyjska poczęła zagrażać fabryce samolotów w Mielcu, Niemcy zamierzają fabrykę tę przenieść do Wieliczki i umieścić ją w kopalni. Prace przygotowawcze podjęto, w tym celu przeniesiono Mielca, Płaszowa około 6000 Żydów, którzy przebywali w osobnym obozie. Obóz ten otoczono wysokim parkanem i otoczono drutami o wysokim napięciu. Niedługo jednak był w Wieliczce, bo około miesiąca, gdyż wskutek dalszej ofensywy armii sowieckiej został on zwinięty, a żydzi wywiezieni w niewiadomym kierunku i ślad po nich zaginął. Fabryki nie uruchomiono i prace przerwano w sierpniu 1944 roku. Nadmienić wypada, że w kopalni w tym czasie urządzono magazyn rozmaitego materiału fabrycznego, oraz drogocennych rzeczy jak dywanów perskich, ubrań, książek zrabowanych na Wschodzie.
Wszystko to jednak wywieziono.

c) groby masowe.
Grób masowy znajduje się przy ulicy Grottgera, gdzie prawdopodobnie leży 11 ofiar zastrzelonych w okresie wysiedlania Żydów z Wieliczki. Osoby te zostały zamordowane przeważnie przez żandarmerię niemiecką, gdyż grób leży w pobliżu ich siedziby.

Bardzo dużo ofiar leży na cmentarzu żydowskim, gdyż tam odbywało się masowe rozstrzeliwanie Żydów, których złapano po akcji wysiedlenia w dniu 27 sierpnia 1942 r.

Oprócz tego znajdują się dwa miejsca straceń, a mianowicie:
Kiedy w roku 1943 został lekko postrzelony zastępca starosty niem. Ulrich przez AK w konsekwencji stracono 10 więźniów przywiezionych z Montelupich. Ciała ich następnie zabrano. Na miejscu stracenia stoi krzyż.

d) Również w roku 1943 został zastrzelony przez oddział AK Kesler, który specjalnie dawał się we znaki robotnikom salinarnym. W odwet przywieziono 10 więźniów z Montelupich i rozstrzelano ich. Ciała zamordowanych wywieziono. Na miejscu stracenia stoi krzyż.
[…]

6. Działalność volksdeutschów.
Według list zachowanych w Magistracie liczba volksdeutschów przebywających w Wieliczce wynosiła 51osób.
[…]
Jeżeli chodzi o organizacje działające na terenie miasta, to do takich należało NSDAP, którego Standortfuhrerem był […] Organizacja ta zorganizowała na terenie miasta ochronkę, gdzie uczęszczały dzieci volksdeutschów i reichsdeutschów. Oprócz tego istniało Hitlerjugend jak również szkoła, której kierownikiem był […] Z organizacji o typie wojskowym, a składającym się przeważnie z volkstdeutschów był jeszcze Sonderdienst, który wspólnie z żandarmerią niemiecką robił wypady w teren celem przeprowadzenia łapanek, względnie aresztowań. Na terenie miasta specjalnie jego działalność odznaczała się w łapaniu i odbieraniu tych, którzy żywność do miasta przynieśli i biciu ludzi. W łapankach ulicznych często pomocni byli niektórzy gorliwi członkowie Arbeitsamtu. Volksdeutsche mieli osobny sklep, który prowadził […] i osobną restaurację. Byłe Muzeum Salinarne zostało zajęte na „Deutsches Haus”, oprócz tego istniało kasyno przy ulicy Kilińskiego. Volksdeutsche w zakładach pracy jak saliny, Garbarnia, Zarząd Miejski, Kolej zajmowali nadrzędne stanowiska i z reguły byli dozorcami Polaków, dając się im we znaki.
W chwilach powodzenia oręża niemieckiego trzymali się osobno od żywiołu polskiego, ustosunkowując się do niego wrogo. Gdy jednak Niemcom poczęło się coraz gorzej powodzić, wtedy pragnęli nawiązania stosunków. Mieszkańcy miasta zasadniczo unikali z nimi styczności.
Na zarządzenie władz niemieckich musieli jednak volksdeutsche w sierpniu 1944 r. opuścić Wieliczkę. Pozostali na stanowiskach opuścili ja dopiero w styczniu 1945 roku, kiedy armia niemiecka zaczęła w panice uciekać przez Wieliczkę.

7. Inne.
W dniu 11 listopada 1939 roku organizacje podziemne porozlepiały kilka ulotek w mieście w związku ze świętem państwowym. W odwet za to, ówczesny komisarz niemiecki nałożył na miasto kontrybucję w kwocie 25000 zł. Zakładnicy zostali aresztowani. Zagrożono dalsze represje. W okresie Zaduszek społeczeństwo polskie stroiło groby poległych żołnierzy z roku 1939 wieńcami i szarfami o barwach narodowych. Volksdeutsch […] z wielkiej gorliwości uczęszczał na cmentarz i zdzierał te szarfy z grobów.
[…]

Bojówki socjalistyczne rozwinęły silną działalność na poczcie. Odbierały one od listonoszy, członków bojówek soch. Listy pisane do władz niem. I przez to udaremniały donosy na mieszkańców miasta i okolicy.

Michał Zellner

Opis zbrodni niemieckich wobec ludności żydowskiej w Wieliczce w okresie od dnia 6 września 1939 roku do końca 1942 roku.
Początek prześladowania i mordowania ludności żydowskiej przez Niemców datuje się od chwili wkroczenia armii niemieckiej do naszego miasta. W pierwszym dniu jej przekroczenia, początkiem września, gdy tylko przekroczyli Rynek Górny pierwszym ich pytaniem było: „Gdzie są Żydzi?” Natychmiast zmobilizowali garstkę pozostałych Żydów, reszta uciekła zaraz w dniu wybuchu wojny, którzy musieli pod groźbą zastrzelenia zamiatać Rynek rękami, zbierać nawóz koński do kieszeni – to było powitanie.
W dniu 12 września przyjechała do Wieliczki grupa żołnierzy niemieckich w czarnych mundurach z odznakami trupich czaszek „Tottenkopftruppe” i zażądała w Magistracie listy mieszkańców żydowskich. Przewodnikiem ich był Volksdeutsch i szpieg niemiecki, który piastował urząd posłańca w Magistracie jeszcze przed wojną […] Szukano tylko mężczyzn żydowskich, przeszukano wszystkie mieszkania żydowskie, wyłowiono 32 Żydów. Ustawiono ich na Rynku Górnym w jednym rzędzie, kazano trzymać ręce założone w tyle głowy, ciężarówki zajechały i zawiozły skazańców za miasto, do wsi Pawlikowice. Kazano im wysiadać z auta po 8 i grupami ich zastrzelono. Zostawiono ich na miejscu. W ten sam dzień Tottenkopftruppe wyruszyła do Limanowej, gdzie dokonała tego samego. Po niektórych ciałach zamordowanych poznać było zmasakrowane miejsca, z czego wynikało, że niektórzy bronili się przed śmiercią. Ponieważ mężczyzn żyd. nie było kobiety zajęły się pochowaniem zwłok a cmentarzu żyd. Do dnia dzisiejszego groby tych 32 są w oddzielnym miejscu na cmentarzu.
Mężczyźni żydowscy, którzy wrócili z ucieczki z początkiem wojny, obawiali się wrócić do Wieliczki. W międzyczasie przybył do Wieliczki burmistrz niemiecki […], który też w pierwszym dniu jego urzędowania pytał się: „Gdzie są Żydzi”. Zawezwał do siebie kobiety żyd. i kazał im utworzyć gminę żyd., nałożył na nie kontrybucję w kwocie 8000 zł. Żydówki borykały się z wielkimi trudnościami, by zdobyć jak na ówczesne czasy tak dużą sumę. Wreszcie udało im się tę kwotę zebrać i w terminie złożyć.
Po trzech miesiącach Żydzi stopniowo wracali do Wieliczki, jednak obawiali się współpracować w gminie z kobietami. Natomiast zostali użyci do wszelkich czarnych robót baz wynagrodzenia. Nastąpił okres plądrowania po domach żydow. Żołnierze z Reichabwehry pojedynczo chodzili po domach żyd. i rabowali. Żandarmeria niem., która przybyła do Wieliczki zażądała od gminy żydowskiej dostarczenia bielizny pościelowej, naczyń kuchennych, zastawy stołowej srebrnej, umywalni. Kobiety żyd. którym powierzono rozkaz ten wykonać wywiązały się w określonym terminie sądząc, że w ten sposób złagodzą swe udręki. Pomyliły się, wymagania Niemców były coraz większe i wprost nie do wykonania. Wtedy burmistrz […] sam zajechał ciężarówkami […] wypróżnił lepsze mieszkania żyd. z całego dobytku, przy czym sam się przyznał, że te lepsze rzeczy wysyła do Niemiec dla siebie.
W roku 1940 nastąpił na pozór zwrot ku lepszemu. Na miejsce burmistrza […] przybył oficer S.A., inteligentniejszy od swego poprzednika […], pochodził z Drezna. Po zaznajomieniu się z warunkami i stosunkami żyd. w Wieliczce przyrzekł, oczywiście za brylanty i kosztowności, że Żydom nic złego się nie stanie. Nie mógł jednak, czy też nie chciał ignorować rozporządzeń Kreishaupmanna krakowskiego, dotyczących ruchów i swobody ludności żyd w Wieliczce. Zakazano Żydom przechodzić przez niektóre ulice. Sonderdienst, który przybył do Wieliczki, a składał się z Volksdeutschów dał nakaz kłaniania się każdemu Niemcowi, bili i katowali, jeżeli przez przeoczenie Żyd się nie kłaniał lub nie nosił opaski z gwiazdą Dawida według przepisu.
Końcem 1940 r. przybyło do Wieliczki kilka tysięcy Żydów wysiedlonych z Krakowa i okolicy. Stosunki żydowskie z każdym dniem pogarszały się. Zaprzątnięto Żydów w liczbie 4000 do najcięższych robót, do budowania autostrady Wieliczka – Bochnia. Głód, nędza i rozpacz mas żyd. Dawały się bardzo we znaki, ponieważ dostawano tylko przydział chleba i nic wiecej. Bardzo dużo ofiar kosztowało żyd. Przekroczenie terenu poza Wieliczkę bez przepustek.
[…]
Burmistrz […] który za wszystkie swoje czynności kazał sobie płacić w kosztownościach wysunął projekt w 1942 r. założenia warsztatów dla Niemców „ Stadttische Werkstatte” Warsztaty te zostały błyskawicznie przez żyd. inżynierów urządzone i zatrudniły około 700 robotników i robotnic żyd.
Żydzi garnęli się do tej pracy sądząc, że w ten sposób uratują się od niechybnej śmierci, z która z każdą chwilą zaglądała im w oczy. Stosunki się coraz więcej pogarszały. Za byle przekroczenie Sonderdienst, a od czasu SS, która przyjeżdżała na gościnne występy, biła, katowała i zabijała.
Czarne chmury pokazały się w lipcu 1942 roku. Było wtedy w Wieliczce 8000 żydów. W tym miesiącu nałożono na Radę Żyd., […] kontrybucję w wysokości 500 zł, która pod groźbą kary śmierci miała być złożona w terminie 14-dniowym. Rozpacz ogarnęła całe żyd. Wiedziano bowiem z doświadczenia innych miast, że kontrybucja jest pierwszym etapem do wysyłki żyd. w nieznane, które przez żyd. słusznie było uważane za „koszty podróży” lub „gwoździe do trumny”. Z nieopisanym trudem udało się wśród zamożniejszych Żyd. zebrać i złożyć tę kontrybucję w przepisanym terminie, a to 1 sierpnia 1942 roku.
W tym też dniu Rada Żyd. została zawiadomiona, że wszyscy Żydzi zamieszkali w Dobczycach, Gdowie, Niepołomicach, Bieżanowie i po okolicznych wsiach, mają […] opuścić swoje dawne miejsce zamieszkania i przybyć do Wieliczki, ale nie później jak do 20 sierpnia. Przy czym zezwolono im zabrać cały ruchomy majątek pod pozorem, ze w Wieliczce utworzy się getto żyd. Burmistrz […], na zapytanie czołowych osobistości Rady Żyd., czy naprawdę zamiarem […] jest utworzenie getta, potwierdzał to, przyrzekając pomóc w tym kierunku, za co został sowicie wynagrodzony.
15 sierpnia Rada Żyd. dostała ustny rozkaz przybyłego do Wieliczki dygnitarza Gestapo […] założenia do dni 8 godz. 12 w południe szpitala na 250 chorych, z kompletnym urządzeniem sanitarnym. Puszczono w ruch wszelkie możliwe aparaty. Rada Żyd. musiała użyć policji Żyd do wyrzucenia kilkunastu rodzin żyd. na bruk w celu uzyskania miejsca na szpital. Z ogromnym wysiłkiem całego społeczeństwa żyd. szpital został urządzony na 130 łóżek. Nastąpiło chwilowe odprężenie, gdyż łudzono się znowu nadzieją, ze wysiedlenie nie nastąpi, skoro szpital jest potrzebny.
Tymczasem okazał się on jedynie tylko zasadzką w celu uśpienia czujności i skoncentrowania chorych Żydów w jednym miejscu do wykończenia ich. Nadszedł dzień 23 sierpnia. Żandarmeria niemiecka telefonicznie wydała rozporządzenie Radzie Żyd. w imieniu Gestapo traktujące Żydów jako wyjętych spod prawa, a podlegających wyłącznie rozkazom Gestapo. 25 sierpnia Wieliczka została otoczona policją granatową w liczbie kilkuset ludzi, Sonderdienstem i SS, aby nikt nie mógł wydostać się z Wieliczki. Kilka osób próbujących wydostać się z tego piekła zostało zastrzelonych.
26 sierpnia było już wiadomo, że pociągi czekające na stacji w Wieliczce nazywane przez Niemców Judenzug, przeznaczone są na wywiezienie żyd. w nieznane. Rozpacz i panika wśród Żyd. były nie do opisania. Drogi do ratowania się nie było żadnej. Niemcy wykorzystali i ten straszny moment zamieszania. Od 2-giej po południu nałożyli powtórną kontrybucję 150000 zł. Kontrybucja ta miała na celu nie tylko wyłudzenie tej kwoty, ale przede wszystkim wywołanie rozgoryczenia i jeszcze większego napięcia nerwów. Żandarmeria niemiecka jeszcze przed wieczorem tego samego dnia zażądała telefonicznie od Rady Żyd. natychmiastowego dostarczenia 10 kg kawy i 2 kg herbaty i różnych innych luksusowych artykułów spożywczych. Rada żydowska borykała się z ogromnymi trudnościami i wywiązała się z tego zadania, obawiając się natychmiastowego rozstrzelania. O godzinie 7 wieczorem, gdy rezygnacja Żydów dochodziła do punktu kulminacyjnego Gestapo krakowskie dało polecenie radzie Żydowskiej, ze wszyscy Żydzi, około 8000 tysięcy mają się nazajutrz tj. 27 stawić na placu koło dworca kolejowego. Za niestawienie się lub spóźnienie groziła kara śmierci.
W tragicznym dla Żydów wielickich dniu 27 sierpnia 1942 roku o godz. 5 rano, Żydzi otoczeni ze wszystkich stron różnoraką policją, gromadzili się na oznaczonym miejscu. Spóźnionych i ukrywających się rozstrzeliwano na miejscu. Było ich około 500.
Z bagażem ręcznym i gotówką nie większą jak 20 zł czekali zrezygnowani i nieszczęśliwi na dalsze rozporządzenia. Na placu zbiórki odbyła się selekcja. Starszych, ułomnych i chorowitych wywieziono ciężarówkami do lasów niepołomickich i tam, rozebranych do naga parami rozstrzeliwano. […] Ubrania ofiar przywieziono do Wieliczki i złożono w budynku szkoły powiatowej do zamagazynowania. Następnie wybrano młodych mężczyzn w liczbie 700 i wysłano ich do pracy przymusowej do Stalowej Woli i Płaszowa. Resztę ludności w liczbie około 5000 tys. załadowano do wagonów po 150 osób. Duży odsetek tych nieszczęśliwych zginął już w drodze na skutek uduszenia i pragnienia, gdyż eskortujący SS nie zezwolił podawać im ani kropli wody.
Transport ten został wysłany do Bełżca i tam został uduszony w komorach gazowych.
[…]
Przez szereg miesięcy później wyłapywano w Wieliczce i okolicy steki Żydów ukrywających się. Ci zostali zastrzeleni na miejscu lub odwiezieni na cmentarz żyd. i tam zmasakrowani i zastrzeleni.
Masowe groby na cmentarzu wielickim świadczą o licznych i bestialskich morderstwach na niewinnych […] Liczba ofiar zabitych i pochowanych od 27 sierpnia do końca grudnia 1942 roku osiągnęła ponad 1000 osób, wśród nich także niemowlęta.
[…]
Podpisany był świadkiem zbrodni niemieckich do dnia 27 sierpnia 1942 roku, tj. do czasu tzw. wysiedlenia.

Michał Zellner

Wieliczka, dnia 5 sierpnia 1945 roku.